Opowiadanie nr. 2

Więc przedstawiam Wam moje drugie opowiadanie o One Direction :) Pierwsze zostało przyjęte ciepło, to mam też nadzieję, że i to Wam się spodoba ;) Tym razem mam dwie przyjaciółki, które to czytają i czasami pomagają mi z pomysłami. Liczę na komentarze z Waszą opinią. Jeżeli się nie spodoba to nie będę tego dalej pisać :/ Oczywiście możecie się ze mną kontaktować po przez twittera @xLiamTurtle oraz maila. Rozdziały będę dodawać różnie ;)

Prolog
15 sierpnia
 Mam już wszystkiego dość! Nie mam się komu wyżalić "przyjaciele" jak zwykle mają mnie gdzieś. Chyba tylko ty mi pozostajesz... Rodzice postanowili się mnie pozbyć i wysyłają mnie do rodziny, której nigdy nie widziałam. Miałam do wyboru jakąś tam ciotkę w Australii, albo przyrodniego brata. Wiadomo, że wybrałam brata... Przynajmniej to jest u nas w Anglii, a nie gdzieś na drugim końcu świata. Wiem, że to wszystko ze strony rodziców jest dziwne, ale uważają, że tak będzie lepiej dla nich i dla mnie. Może mają racje... W każdym razie nie jest mi szkoda wyjeżdżać. W szkole same problemy, o znajomych to już nie wspomnę. Jednym słowem, wszystko jest beznadziejne. Mam tylko cichą nadzieję, że tam w Londynie będzie mi lepiej. 16 lat męczyłam się w Bristolu, od zawsze nie było mi łatwo. Teraz musi być już lepiej...

 Zamknęłam pamiętnik i schowałam do podręcznej torby. Mój samolot zaraz odlatywał. Wzięłam walizki i poszłam na odprawę. 
 Usiadłam wygodnie w fotelu w samolocie, nałożyłam słuchawki na uszy, włączyłam moją ulubioną muzykę i znowu zaczęłam pisać.

15 sierpnia
 Jeśli chodzi o mojego przyrodniego brata to nic o nim nie wiem. Mama wspomniała mi tylko coś, że ma on 18 lat i nic więcej. Był młody i dziwne, że rodzice powierzali mnie komuś takiemu, no, ale cóż... Może uda mi się z nim dogadać, oby...

 Czas w samolocie szybko mi zleciał i zbliżaliśmy się już do lądowania. 
 Po wyjściu z samolotu nie wiedziałam gdzie się udać.
-Przepraszam, ty jesteś Carmen? -zaczepił mnie jakiś facet. W duchu modliłam się, żeby to nie był mój brat. Chociaż nie wyglądał na 18-latka, więc to raczej nie mógł być on. Był wysoki i dobrze zbudowany. Kojarzyłam skądś jego twarz, ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd.
-Tak, a w czym mogę pomóc? -spytałam grzecznie.
-Jestem Paul. -przedstawił się i podał mi rękę. -Zabiorę cię do domu, do twojego brata. -mężczyzna wziął ode mnie walizki i zaprowadził do auta.
-Możesz mi coś o nim powiedzieć? -spytałam siedząc już w samochodzie.
-Ma na imię Harry i jest uroczym chłopakiem. -powiedział z uśmiechem Paul. O nic więcej już nie pytałam, przynajmniej będę wiedzieć jak się do niego zwrócić. 

Wiem, że nie jest to długi prolog, ale mam nadzieję, że Was zaciekawi i będziecie chciały czytać dalej ;) Jeżeli chcecie być informowane o nowych rozdziałach to powiadomcie mnie w komentarzach + liczę na szczere opinie, są mi bardzo potrzebne. 

Rozdział 1
 Weszłam z Paul'em do ogromnego domu. Wyglądał jakoś znajomo, czułam jakbym miała deja vu. Stanęłam jak jakaś sierota w przedpokoju. Nie wiedziałam co zrobić.
-Dzień dobry! -powiedziałam nieśmiało.
-Hej! Jestem Harry, a ty musisz być Carmen, miło mi. -chłopak wyciągnął do mnie rękę, a mnie zamurowało. To był Harry Styles! Ten z One Direction! Boże to chyba jakiś sen. Delikatnie uszczypałam się w nogę, a on nadal stał przede mną. Widziałam jego wspaniałe  loczki, jego ogromne zielone oczy i ten magiczny uśmiech. Cały czas się na niego gapiłam, po prostu nie wiedziałam co powiedzieć.
-Ehm... To chyba jakaś pomyłka... -wybełkotałam i odwróciłam się w stronę drzwi.
-Nie, moment. -chłopak złapał mnie za nadgarstek momentalnie odwróciłam głowę, miał taką delikatną dłoń. -Ty jesteś Carmen?
-Tak, ale chyba chodzi tobie o jakąś inną. -odpowiedziałam szybko.
-Carmen Curley?
-No tak... -odpowiedziałam niepewnym głosem.
-Czyli to nie jest pomyłka. Chodź pokaże ci twój pokój, a później poznasz resztę. -zabrał ode mnie dwie walizki i zaprowadził do sypialni. Pomieszczenie było śliczne. Duże łóżko, beżowe ściany, biurko, ozdobna lampa w kącie i własna łazienka... To było jak marzenie. Za nim się obejrzałam Harry wyszedł, a ja udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i patrzyłam w swoje odbicie. Widziałam to co zawsze, szczupłą nie za wysoką dziewczynę z długimi lekko kręconymi czarno-brązowymi włosami i z zielonymi oczami. Nigdy bym nie pomyślała, że mogę być spokrewniona ze sławną osobą. Muszę się do tego jakoś przyzwyczaić...
-Carmen! Chodź do nas! -usłyszałam z dołu. Jeszcze raz zerknęłam na siebie, wzięłam głęboki wdech i poszłam do chłopaków. Nie pewnym krokiem podeszłam do Harry'ego. 
-A więc przedstawiam wam Carmen. -powiedział z uśmiechem do przyjaciół.
-Hej! -odpowiedziała cała czwórka, wyglądali na bardzo miłych.
-Cześć... -wybełkotałam i spuściłam wzrok.
-Myślę, że nie muszę ci ich pojedynczo przedstawiać. -Hazza zwrócił się do mnie, kiwnęłam tylko przecząco głową. Chłopak cały czas się mi przyglądał, a ja próbowałam unikać jego wzroku.
-Chodź. -Harry złapał mnie za nadgarstek i zaprowadził do jakiegoś pokoju. -Pogadajmy... -chłopak wskazał na ogromne łóżko żebym usiadła, on usiadł obok mnie. 
-Harry... -zaczęłam, ale uciszył mnie gestem dłoni.
-Wiem, że nie jest ci łatwo, uwierz, że mnie też nie jest, ale musimy się starać. Twoi rodzice zdecydowali, że ja się tobą najlepiej zajmę i mam nadzieję, że tak będzie. Daj mi szansę... -na prawdę mu zależało.
-Masz rację, przepraszam... -przytuliłam się do chłopaka, czułam jakbym znała go całe swoje życie. 
-To teraz opowiedz coś o sobie, cokolwiek. -powiedział zachęcająco.
-No cóż... -westchnęłam. -Zawsze miałam po górkę. W szkole często byłam z boku, nie lubię być w centrum uwagi... Lubię fotografię, ale moją największą pasją jest gitara. -zaczęłam mu opowiadać o sobie, o szkole, o znajomych i ogólnie o wszystkim, w końcu przed kimś się otworzyłam. Harry słuchał wszystkiego i czasem zadawał mi jakieś drobne pytania. Czułam się przy nim swobodnie... 
-Teraz twoje życie zmieni się o 360 stopni, obiecuję ci... -chłopak objął mnie ramieniem, poczułam zapach jego perfum. -A teraz, co chcesz wiedzieć o mnie, twoim starszym bracie? -roześmiałam się, fajnie to brzmiało: Harry - starszy brat.
-W sumie to te podstawowe rzeczy wiem już o tobie, a reszty dowiem się w między czasie. -chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Czuj się jak u siebie. -przytaknęłam głową i poszłam do swojego nowego pokoju.
 Rozpakowałam wszystkie swoje rzeczy i przebrałam się w piżamę. Było już po 21.00, Usiadłam na łóżku i wyjęłam pamiętnik.

15 sierpnia
 Czuję, że tu będzie mi o wiele lepiej. Harry jest dla mnie bardzo opiekuńczy i to jemu po raz pierwszy opowiedziałam o wszystkim... Ogólnie cała czwórka jest dla mnie miła.

 Podczas pisania przysnęłam, obudził mnie dźwięk dochodzący chyba z kuchni. Zawsze mój sen był płytki i bardzo często budziłam się przez to w nocy. Doprowadzało mnie to do szału. Zeszłam cichutko po schodach, aby sprawdzić, kto o tej porze (było po 1.00) chodzi jeszcze po domu. Delikatnie wychyliłam głowę zza drzwi i zobaczyłam Niall'a siedzącego do mnie bokiem w koszulce bokserce i krótkich spodenkach.
-Hej... -przywitał mnie lekko zaskoczony chłopak. Pomachałam mu i usiadłam na przeciwko. -Głodna? -spytał podsuwając kanapki pod nos. Zaśmiałam się.
-Nie dziękuję. -odsunęłam talerz. Widać było, że chłopak jest głodny. -Jedz, nie przejmuj się mną. Już sobie idę...
-Nie, zostań. Przynajmniej nie będzie mi smuto tak samemu. -uśmiechnęłam się i zostałam w kuchni. 

Mam nadzieję, że 1 rozdział się spodoba :) Bardzo proszę Was o zostawianie komentarzy, choćby anonimowo, po prostu potrzebuję Waszej opinii.  

Rozdział 2
 Mimo, że w nocy siedziałam z Niall'em w kuchni to i tak wstałam przed 9.00. Pospiesznie wzięłam prysznic i ubrałam się. Założyłam na siebie ulubione miętowe rurki, biało-czarną koszulkę i czarne conversy. Postanowiłam zrobić coś pożytecznego i przygotować wszystkim śniadanie.
 Zeszłam do kuchni i zaczęłam przyrządzać naleśniki. Trochę było mi ciężko, bo nie mogłam znaleźć kilku składników. Kiedy nakładałam naleśniki na talerze usłyszałam schodzących chłopaków.
-O wow! -zawołał Zayn wchodząc do kuchni.
-Harry, ona umie gotować! -krzyknął Niall pakując sobie do ust spory kawałek naleśnika.
-Dziękujemy... -Harry uścisnął mnie. Ucieszyłam się, że w jakiś sposób tu pasuję. -Tylko musisz uważać, oni szybko się przywiązują. -roześmiałam się. Wszyscy usiedliśmy do stołu i zjedliśmy śniadanie. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam z kimś wspólnie. 
-Cieszę się, że w końcu jest ktoś w tym domu bardziej normalny od reszty. -zwrócił się do mnie Liam.
-Ale spokojnie. Po tygodniu z nami będziesz taka jak my. -roześmiał się Louis. Może to było dziwne, ale czułam się przy nich swobodnie, nawet bardziej niż w swoim wcześniejszym domu.
 Po śniadaniu Harry, postanowił pozmywać razem z Liam'em, a ja poszłam z resztą do salonu. Usiadłam na kanapie, a obok mnie Lou cały czas się mi przyglądając.
-Louis co się stało? -spytałam lekko zrezygnowana. Wiedziałam co nie co o tym chłopaku i czekałam na jego odpowiedź.
-Nie mogę się napatrzeć i nadziwić. -odpowiedział z przejęciem.
-Niby czemu?
-Jesteś mało podobna do Hazzy. -ten chłopak był nie możliwy.
-To chyba dobrze. -powiedziałam z uśmiechem.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! Ty jesteś spokojna, skromna... -ja spokojna?! Widać, że mnie jeszcze nie znał. Byłam taka tylko przy obcych. -A on? Spójrz na niego! -wskazał palcem na przyjaciela w kuchni. -Pokręcony dzieciak! -skomentował Lou.
-Wszystko słyszę! -odezwał się Harry.
-I masz słyszeć loczku! -odgryzł się. Roześmiałam się, wyglądało to zabawnie. Niall chyba też już nie wytrzymał i wybuchł śmiechem.
-Nagle zadzwonił dzwonek i Zayn wstał aby otworzyć.
-Dzień dobry. -przywitał chłopak osobę w drzwiach. Hazza wyszedł z kuchni.
-Mama? Co ty tutaj robisz? -spytał zdziwiony, kiedy kobieta weszła do środka.
-Carmen! Boże, dziecko jak ty wyrosłaś! -rzuciła  się mi na szyję. Zupełnie nie wiedziałam jak się zachować.
-Skąd ty o niej wiedziałaś? -spytał syn matki.
-Judith, matka Carmen mnie powiadomiła, że mój syn będzie się zajmował jej dzieckiem. -powiedziała siadając w fotelu. -Musiałam zobaczyć się z wami. Jeju... Jak ja cię dawno nie widziałam. Pewno mnie nie pamiętasz, mów do mnie Anne. -kobieta uśmiechnęła się do mnie.
-Dobrze proszę...  To znaczy Anne. -Harry patrzył się na swoją matkę jak na wariatkę, zresztą wszyscy to robiliśmy.
-Mamo, błagam cię wytłumacz nam o czym ty mówisz. -powiedział chłopak i zajął miejsce obok mnie.
-A więc chodzi o to, że jak Carmen się urodziła to często ją odwiedzałam do jakiegoś 2 roku życia. Ona była takim słodkim dzieckiem, traktowałam ją jak swoją córkę. -w oku Anne zakręciła się łza. Bardzo żałowałam, że nic nie pamiętam z tych spotkań. 
-Dlaczego ukrywałaś to wszystko? Czemu nic nie powiedziałaś o Carmen? -pytał Harry. 
-Kontakt się później urwał i nie było sensu. Przepraszam... -rozumiałam to wszystko. Cieszyłam się, że udało mi się odnowić kontakty.
 Anne opowiadała jeszcze trochę o dzieciństwie Harry'ego i o mnie, jaka to byłam jak byłam mała. To wszystko było dla mnie takie inne, takie kochane. Czułam jak ogarnia mnie szczęście.
 Wieczorem mama Hazzy nas opuściła i wróciła do Holmes Chapel. Po kolacji poszłam do swojego pokoju. Chciałam sobie trochę pobrzdąkać. Wyjęłam gitarę, usiadłam na parapecie i zaczęłam nastrajać instrument.
 Znałam całkiem sporo chwytów i utworów, ale teraz po prostu sobie grałam i zapisywałam nuty. Próbowałam coś stworzyć. Zawsze kiedy grałam nie zwracałam na świat wokół siebie. Tak też było i teraz. Nie zauważyłam kiedy Niall wszedł do mojego pokoju.
-Grasz? -usiadł na przeciwko mnie.
-Emm... No tak trochę... Czasami... -powiedziałam zawstydzona. 
-Super! -chłopak uśmiechnął się. -Zagraj coś konkretnego. -nie wiedziałam co wybrać. Przypomniało mi się, że ulubiona piosenka blondyna to "Stereo Hearts", zaczęłam grać.
-"My heart's a stereo. It beats for you so listen close, Hear my thoughts in evry no-o-o-te. Make me your radio... -to było takie przyjemne. Dawno tak się nie czułam.
 Po dłuższym czasie Nialler wyszedł, a ja wyjęłam pamiętnik.
16 sierpnia
Mój pierwszy prawdziwy dzień minął mi dobrze. Bardzo polubiłam Niall'a, jest miły i świetnie się z nim bawiłam i dogadywałam. Fajnie, że poznałam Anne mamę Harry'ego. To bardzo miła kobieta. W ogóle wszyscy są tu przyjaźnie do mnie nastawieni...

Kolejny rozdział... Mam nadzieję, że będzie się podobał. Liczę na Wasze komentarze :) Jeżeli chcecie być powiadamiani na tt o nowych rozdziałach to podajcie swoje nazwy w komentarzach ;)

Rozdział 3
 Kiedy się obudziłam usłyszałam głośną rozmowę chłopaków.
Ludzie gadają o was! Myślą, że jesteście ze sobą, to może na nią źle wpłynąć. -mówił chyba Liam, on miał taki charakterystyczny ton głosu.
Wiem o tym, ale co ja mogę zrobić? -spytał Harry. Czy oni mówili o mnie?
-Nie wiem... Może napisz na twitterze prawdę, a później chodźmy gdzieś razem. No kurczę nie mam pojęcia co z tym zrobić.
-Myślisz, że to pomoże? -włożyłam kapcie i cichutko poszłam do chłopaków.
-Macie przeze mnie problemy? -łzy mimowolnie napłynęły mi do oczu.
-Nie... Carmen, to nie tak. -Harry przytulił mnie, wiedziałam, że to moja wina.
-Ludzie są łatwowierni i wymyślają sobie różne rzeczy. -mówił spokojnym głosem Liam.
-Zaraz to wyjaśnię. -Harry mnie puścił i wyjął telefon. Szybko coś napisał po czym uśmiechnął się do mnie i otarł mi dłonią policzek.-Już po sprawie, teraz będzie tylko lepiej. -chciałam w to uwierzyć, ale jakoś się bałam.
-Uwierz nam, że nie damy cię skrzywdzić. -dodał Louis. Oni byli dla mnie jak starsi bracia, których nigdy nie miałam.
-Idź się przebierz i pójdziemy gdzieś się przejść. -zrobiłam tak jak prosił Hazza. Założyłam pomarańczowe rurki z kremową bluzką z kokardą przy dekolcie i beżowe zwykłe balerinki. Tak żeby było mi wygodnie. Jednak jeżeli mieliśmy gdzieś iść to chcę się pokazać z jak najlepszej strony.
 Zeszłam po schodach na dół.
-Wow... Wyglądasz zupełnie inaczej... -powiedział Harry. To było miłe, ale zarumieniłam się z powodu tego komplementu. 
-Dziękuję... -wybełkotałam gapiąc się na buty.
-Chodź. -Harry objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę drzwi.
-Ej, a może nie idźcie tak przytuleni, bo ludzie będą plotkować. -zwrócił się do nas Zayn. Hazza zaprzeczył.
 Poszliśmy razem najpierw do Nando's, a później do wesołego miasteczka. Wygłupialiśmy się i bawiliśmy jak dzieci. W ogóle nie odczuwałam, ani różnicy wieku, ani tego, że to dopiero trzeci dzień razem.
-Carmi, a kiedy ty masz urodziny? -zapytał Harry, kiedy wracaliśmy do domu.
-Eee... Moje urodziny wypadają 20 sierpnia. -odpowiedziałam. Nie wiem dlaczego, ale nie lubiłam swoich urodzin, możliwe, że to dlatego, bo nie miałam z kim ich spędzać.
-Czyli będziemy mieli imprezę! -zawołał Lou, a Liam się zaśmiał.
-Zrobimy podwójną imprezę, bo Liam w tym samym czasie kończy 19. -spojrzałam na chłopaka, zupełnie o tym zapomniałam! Mam urodziny w tym samym dniu co on, nie no zawsze spoko.
 Po powrocie do domu zostałam sama, bo chłopaki musieli, pójść na jakieś spotkanie z Simon'em czy coś takiego. Wzięłam długą odprężającą kąpiel i usiadłam do komputera. Sprawdziłam pocztę, weszłam na fb, a później na twittera. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o życiu hmm... jak to nazwać? O życiu tym bardziej publicznym One Direction. Normalnie nigdy się tym nie zajmowałam, nie było mi to potrzebne.
 Szperałam i szukałam, aż w końcu znalazłam pewne informacje. Zamknęłam laptopa i otworzyłam pamiętnik. 

17 sierpnia
 Dowiedziałam się dzisiaj bardzo ciekawych rzeczy o chłopakach. Nie wiem ile było w nich prawdy, no, ale cóż...
1. Harry od kilku miesięcy spotyka się z dziewczyną o imieniu Ashley, ale od pewnego czasu im się dobrze nie układa... 
To by na pewno tłumaczyło, dlaczego tak bardzo bali się tej gadaniny o mnie.
2. Liam nie jest już ze swoją wieloletnią dziewczyną, ale jakiś czas temu był widziany na kolacji z pewną rudowłosą dziewczyną...
No cóż, szczęścia! Ciekawe czemu już nie są z Danielle?
3. Zayn, Louis i Niall nadal szukają tej jedynej...
Tia... O nich za wiele się nie mogłam dowiedzieć, oprócz tego, że imprezują. Ha ha! Oni są mocni, trzeba im to przyznać.
Może to nawet i lepiej, że oni nikogo nie mają... Bardzo ich polubiłam, a w szczególności jednego z nich. Jest zabawny i w ogóle. Ale to tylko... Tylko przyjaciel... Po za tym jest ode mnie starszy, uważa mnie za dziecko i tyle.
 Właśnie zapomniałabym! Wiesz, że chłopaki chcą mi zrobić imprezę urodzinową razem z Liam'em? To miło z ich strony...

 Usłyszałam jak otwierają się drzwi do mojego pokoju i zobaczyłam twarz Nialler'a.
-Wróciliśmy... -powiedział i usiadł na moim łóżku. -Co tam piszesz? -blondynek wyciągnął rękę po mój otwarty pamiętnik.
-Eee... To nic takiego. -szybko zabrałam zeszyt. Niall popatrzył na mnie z uśmiechem. Lekko się zawstydziłam i na moją twarz wkradł się rumieniec. Bardzo tego nie lubiłam...
-Te twoje rumieńce są urocze... -powiedział Niall. Odwróciłam twarz od niego i patrzyłam w okno. -Fajnie mu się z tobą rozmawia, polubiłem cię. -momentalnie odwróciłam głowę w stronę blondynka.
-Ja ciebie też. W końcu znalazłam prawdziwych przyjaciół... Was... -uśmiechnęłam się. Taka była prawda. Tutaj jestem szczęśliwa. 
-Carmen! Chodź na chwilkę! Musisz kogoś poznać! -usłyszałam Liam'a. Spojrzałam zdziwiona na Niall'a, on tylko wstał z kanapy i podał mi rękę.

Więc to już rozdział 3 :) Mam nadzieję, że się podoba i liczę na Wasze komentarze. Jeśli ktoś chce powiadomienia o nowych rozdziałach niech piszę <3

Rozdział 4
 Zeszłam razem z blondynkiem do salonu, gdzie siedział m.in Liam z jakąś dziewczyną.
-Carmi, chcę ci przedstawić Stephanie... -zwrócił się do mnie Liam. Jego nowa dziewczyna... no cóż, ona była... Miała rude włosy i zielone oczy, jak dla mnie to wyglądała na zołzę. Ale zobaczymy jak ją poznam. 
-Miło mi... -wyciągnęłam rękę.
-Mnie bardziej! -zaszczebiotała słodkim głosikiem i mocno mnie uściskała. -Słyszałam, że jesteś siostrą Harry'ego. W sumie to jesteście do siebie podobni. -stwierdziła, czułam w tym jakieś kłamstwo...
-Dziękuję. -powiedziałam bez wyrazu. -Chłopaki ja idę już do siebie, późno się zrobiło... -przegnałam się i poszłam do sypialni. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, od razu zasnęłam. 
 Obudziły mnie promyki słońca. Szybko się ogarnęłam i zeszłam do kuchni po coś do picia. 
 W pomieszczeniu zastałam Stephanie.
-Hej... -powiedziałam cicho, mimo wszystko nie chciałam wyjść na niegrzeczną.
-A ty nie powinnaś siedzieć w pokoju? -zapytała mierząc mnie wzrokiem. 
-Nie... Mieszkam tutaj, więc mogę robić co mi się podoba. -odpowiedziałam nalewając sobie sok.
-Nie pozwalaj sobie za wiele. -warknęła na mnie. -Nie wierzę w tę całą bajkę o przyrodnim rodzeństwie...
-Hej dziewczyny! -wszedł Liam i pocałował rudzielca w policzek. -Co porabiacie?
-Rozmawiamy sobie... Chcę trochę lepiej poznać Carmen... -odpowiedziała znowu tym przesłodzonym głosikiem klejąc się do chłopaka.
-Taa... -powiedziałam tylko, zabrałam szklankę i wyszłam z kuchni. Nie miałam zamiaru na nią patrzeć. Wychodząc wpadłam nie chcący na Niall'a i wylałam na niego napój.
-O mój Boże! Przepraszam! -było mi głupio. -Niezdara ze mnie! Przepraszam cię!
-Spokojnie... Nic wielkiego się nie stało. -odpowiedział roześmiany chłopak. -Chodź do mnie. -blondyn rozłożył ręce i mocno mnie przytulił. Próbowałam się wyrwać, ale nic to nie dało. Pachniało od niego pomarańczami...
-Ej, co wam się stało? -zapytał zaskoczony Harry. Od razu odsunęłam się od Niall'a, po prostu poczułam się niezręcznie.
-Ehm... To ja pójdę się przebrać. -wybełkotałam, spaliłam buraka i ruszyłam do pokoju. Wyjęłam szybko jakąś koszulkę i założyłam ją.
-Mogę? -spytał Hazza uchylając drzwi.
-Mhm... -pokiwałam głową. Usiadłam w fotelu i podciągnęłam kolana pod brodę.
-Czy... Łączy cię coś z Niall'em? -zaskoczył mnie.
-Nie... No coś ty! To znaczy... -Harry uniósł jedną brew. -My się przyjaźnimy...
-Aha... -chłopak spuścił wzrok. -Po prostu chciałem wiedzieć. -zastanawiało mnie po co mu to...
-Harry, a o co chodzi z tą Ashley? -zapytałam zmieniając trochę temat.
-To już nie aktualne, zresztą to nigdy nie było na poważnie. Menadżer mi kazał i tyle... -przysiadłam się obok niego i objęłam go ramieniem.
-Na pewno znajdziesz kogoś, kto będzie ciebie wart. -Harry się roześmiał.
-Ty tak samo. -uśmiechnęłam się. Chciałam mu jeszcze powiedzieć co zaszło ze Stephanie, ale stwierdziłam, że nie warto, bo on pewnie ją lubi...
 Chłopak opuścił mój pokój, a ja zajęłam się swoimi sprawami.
 Słyszałam jak Stephanie panoszy się cały czas po domu...
-Długo tu jeszcze będziesz mieszkać? -spytała wpadając na mnie w drzwiach łazienki.
-Daruj sobie! Boże! Jesteś beznadziejna! -wybuchnęłam, zawsze byłam spokojna, ale już nie wytrzymałam. -Co Liam w tobie widzi?! Jesteś pustakiem!
-Nie masz prawa tak do mnie mówić! -odpowiedziała wkurzona.
-Przyznaj, lecisz tylko na jego kasę i sławę. -powiedziałam pewna siebie. Już nie zastanawiałam się czy jestem bezczelna.
-Nie znasz mnie, nic o mnie nie wiesz... A nawet jeśli to co ci do tego? -zapytała unosząc brew. -Liam i tak nie uwierzy tobie, tylko mnie. -uśmiechnęła się krzywo i ominęła mnie. Ta dziewczyna była jakimś potworem. Jak ktoś tak kochany jak Liam może być z taką wiedźmą?! Nie mieściło mi się to w głowie. Jednak postanowiłam nikomu od razu o tym nie mówić, bo faktycznie może mi nie uwierzą.
-Carmi? -usłyszałam za swoimi plecami.
-Tak, Niall? -odwróciłam się i ujrzałam jego pogodny uśmiech.
-Widzę, że coś cię smuci... -chłopak objął mnie ramieniem. Szybko starłam pojedynczą łzę spływającą po moim policzku. -Zabieram cię do kina. -zgodziłam się. Ten pomysł bardzo mi się spodobał. Kino z Nialler'em, to wspaniała propozycja...  

18 sierpnia
 Dzisiejszy dzień, oprócz porannej wpadki można zaliczyć do jednego z lepszych. Wyjście z blondynkiem mocno poprawiło mi humor. 
 Jednak cały czas nie dawała mi spokoju sprawa ze Stephanie. Bardzo nie chciałam żeby Liam został przez nią skrzywdzony. On na pewno na coś takiego nie zasługiwał. Niestety póki ona się przy nim kręciła nie wiedziałam co zrobić. Dobrze by było pokazać chłopakowi prawdziwą twarz tej baby.
 Druga sprawa. Niedługo moje urodziny! Po raz pierwszy się nimi cieszę...

-Koniec! Wynoszę się! -usłyszałam krzyk Stephanie. -Ty nic nie rozumiesz! -wyjrzałam zza drzwi i zobaczyłam jak dziewczyna wściekła wychodzi i trzaska drzwiami.
-Liam... -zwróciłam się do niego i szybko podeszłam do jego pokoju.
-Co się stało? -zapytałam siadając na łóżku chłopaka.
-Mam lekki problem ze Stephanie... -odpowiedział ciężko wzdychając.
-Ja muszę ci o czymś powiedzieć... -zaczęłam. Trochę bałam się jego reakcji i w ogóle, ale trudno. Lepiej żeby o tym wszystkim wiedział.

No i tak wygląda kolejny rozdział. Z góry przepraszam jeśli są jakieś nieścisłości, ale miałam pewne problemy z pisaniem tego rozdziału... Jednak mam nadzieję, że się podoba. Liczę na Wasze komentarze, one zawsze dodają mi otuchy! :)

Rozdział 5
-Ona cię tylko wykorzystuje. -zakończyłam swoją opowieść. Widziałam wykrzywioną z bólu twarz Liam'a. Czułam się strasznie...
-Domyślałem się tego, ale nie chciałem w to wierzyć. -chłopak otarł łzy.
-Ona nie zasługuje na ciebie... -powiedziałam pocieszająco. -Po prostu wyrzuć ją z serca i spróbuj o niej zapomnieć. Wiem, że to nie łatwe, ale tak będzie lepiej. -wyszłam do siebie. Nie chciałam mu dłużej przeszkadzać, postanowiłam zostawić go samego z tą "rewelacją". 
 Przed zaśnięciem słyszałam jak Liam pakuje wszystkie "śmieci" Stephanie. Był kompletnie załamany...
 Rano umyłam się i ubrałam w różową koszulę w kratę i jasne jeansowe rybaczki, a do tego kolorowe sandałki na koturnie. Za oknem świeciło ładne słoneczko i stwierdziłam, że jest ciepło. 
 Zeszłam do salonu, gdzie siedzieli chłopcy.
-Hej... -powiedziałam niepewnie. Widziałam, że Liam jest w fatalnym stanie.
-Dziękuję ci za wczoraj. -odezwał się smutnym głosem Liam, jednak uniósł delikatnie kąciki ust w uśmiechu.
-Przecież ja... Ja cię tylko dobiłam tym wszystkim. -zaprotestowałam i usiadłam zrezygnowana w fotelu. Nic już nie rozumiałam.
-Nieprawda, ty otworzyłaś mi oczy. -Liam uśmiechnął się do mnie.
-Dobra, koniec dołowania się. Trzeba omówić jutrzejszą imprezę. -powiedział Harry obejmując mnie ramieniem.
-Nie mam się w co ubrać, więc zróbcie jakąś mniejszą imprezę... -powiedziałam nieśmiało.
-O to już się nie martw. Lou to załatwił. -byłam zaskoczona, ale cieszyłam się z takiego obrotu sprawy.
-Wszystko będzie dobrze. -zakończył Niall. Uśmiechnęłam się do blondynka. Na sam jego widok poprawiał mi się humor. 
 Po śniadaniu Zayn wyciągnął z szafy torby z dekoracjami i zaczęliśmy przygotowywać salon.
 Wzięłam balony, pompowałam je i wieszałam przy suficie.
-Daj pomogę ci. -zaproponował Niall, kiedy nie mogłam dosięgnąć. -Wskakuj. -pokazał na swoje ramiona. On chyba zwariował.
-Nie... Jestem za ciężka i w ogóle. -zaczęłam się tłumaczyć. -Podaj mi lepiej jakieś krzesło czy coś.
-Przestań marudzić! Wskakuj. -chłopak stanął przede mną. Zgodziłam się i weszłam blondynkowi na barana. Było mi łatwiej wieszać balony, ale czułam się niezręcznie...
 Nagle Niall się zachwiał i nawet nie zdążyłam krzyknąć, a wylądowaliśmy razem na podłodze. Upadłam na chłopaka i moja twarz pokryła się rumieńcem...
-Mówiłam, że to głupi pomysł. -wybełkotałam i próbowałam wstać. Podałam rękę chłopakowi i pomogłam mu się podnieść.
-Brawo! Brawo! -usłyszeliśmy oklaski. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a i Zayn'a z tajemniczymi uśmieszkami.
-Eee... -zawahałam się, spuściłam wzrok i odeszłam pomóc Harry'emu.
-W czym ci pomóc? -zapytałam z uśmiechem.
-W niczym. Możesz iść do siebie. -chłopak cmoknął mnie w policzek i delikatnie popchnął w stronę wyjścia.

19 sierpnia
 Jutro urodziny i impreza, a ja mam lekki mętlik w głowie...
 Harry jest dla mnie kochany, jak prawdziwy brat. Wiem, że ten dzisiejszy buziak był niczym tylko gestem rodzinnym, ale po prostu poczułam się dziwnie zawstydzona. Ale spokojnie żeby nie było, nie zakochałam się w Hazzie. Kocham go jak normalnego brata i tyle.
 Za to Niall jest słodki... To co stało się dzisiaj, sama nie wiem jak określić! I to zachowanie Louis'a i Zayn'a... Jakoś tak dziwnie i niezręcznie wyszło, dlatego tak szybko uciekłam. Ogólnie nie lubię takich sytuacji...
 A! Zapomniałabym prawie! Powiedziałam Liam'owi o Stephanie, oczywiście był smutny itp, ale podziękował mi! Nie spodziewałabym się tego! Boże ten chłopak jest kochany!
 Nie mogę doczekać się jutrzejszego dnia. Na pewno będzie niezwykły. 

Kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się podoba :) Liczę na Wasze opinie. Po za tym dziękuję kilku dziewczynom, które mnie cały czas wspierają przy tym opowiadaniu, czy to w komentarzach czy to na fb, na tt czy po prostu w realu <3 Jesteście niesamowite, mam nadzieję, że wiecie, że o Was mowa ;)

Rozdział 6
 Obudziłam się rano, kiedy tylko do mojego pokoju weszły ciepłe promyki słońca. Wstałam z uśmiechem i ruszyłam do łazienki. Usłyszałam mocne pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć, a przed nimi leżało pudełko z moim imieniem. Wzięłam je, położyłam na łóżku i otworzyłam. W środku była śliczna zielona sukienka bez ramiączek i wysokie turkusowe buty na platformie. W pudełku była też bransoletka w kolorze butów i liścik.
"Carmi!
 To jest Twój strój na urodziny, mamy nadzieję, że się podoba. Zejdź do salonu dopiero o 14.00. Wcześniej nie wychodź z pokoju.
Twoi chłopcy xx"
 Sama do siebie się uśmiechnęłam. Położyłam ubranie na fotelu i ruszyłam do łazienki. Próbowałam zdecydować się na jakąś fryzurę. Po różnych wariantach zdecydowałam się w końcu na rozpuszczone. Moje lekko kręcone włosy swobodnie opadały na ramiona.
 Zanim się obejrzałam była już 13.30. Wzięłam sukienkę i się przebrałam. Lekko umalowałam oczy i powoli zeszłam do salonu.
-Co tu robisz? Miałaś przyjść dopiero na 14.00! -mówił zdziwiony Liam, na którego wpadłam na schodach.
-Liam jest za dziesięć... Nic się nie stanie jak przyjdę troszkę wcześniej. -przewróciłam oczami i chciałam przejść obok chłopaka. 
-Nie, moment! -Liam zatrzymał mnie łapiąc w pasie. Poczułam się niezręcznie. Jednak dłonie Liam'a były delikatne. Przez cienki materiał sukienki czułam ich ciepło. -To ma być niespodzianka i będzie. -zakrył mi oczy i sprowadził delikatnie po schodach, a później w głąb domu.
-Niespodzianka!! -usłyszałam krzyk. Liam odsłonił mi oczy i ujrzałam sporą grupkę ludzi.
-O mój Boże! Dziękuję! -ze łzmai w oczach rzuciłam się na szyję Harry'emu. Chłopak z braterską miłością mnie przytulił.
-Dziękuję wam wszystkim! -otarłam pojedyncze łzy i przytuliłam resztę chłopaków, łącznie z Liam'em.
-Carmen! -usłyszałam kobiecy głos i zobaczyłam Anne. -Wszystkiego najlepszego kochanie! -objęła mnie ramieniem. -Proszę to dla ciebie. -wręczyła mi do ręki pudełko.
-Nie trzeba było na prawdę, ale bardzo dziękuję. -otworzyłam je i ujrzałam śliczny srebrny łańcuszek z nutką.
-Słyszałam, że grasz na gitarze, więc uznałam, że to idealnie dla ciebie pasuje. -powiedziała z uśmiechem Anne.
-Bardzo dziękuję.
-Mogę zapiąć? -zapytał Hazza dochodząc do nas, po czym się uśmiechnął. Pokiwałam głową i dałam chłopakowi łańcuszek. Odwróciłam się tyłem, a Harry delikatnie odsunął moje włosy na lewę ramię. Powoli, ostrożnie zapiął łańcuszek, a ja odwróciłam się do niego przodem.
-Dziękuję. -uśmiechnęłam się.
-Carmi! Chodzi, kogoś ci przedstawię. -podbiegł do mnie Liam i złapał za rękę.
-To jest moja siostra Ruth. -dziewczyna podała mi rękę.
-A to jest mój najlepszy przyjaciel Andy. -chłopak lekko uścisnął moją dłoń.
 Po trzech godzinach imprezy atmosfera się już rozluźniła. Chłopaki i reszta sobie lekko wypiła. Ja jakoś nie miałam na to ochoty. Napiłam się tylko kilka łyków jakiegoś drinka.
 Chłopcy siedzieli razem na kanapie, a w głośnikach rozbrzmiewała piosenka Katy Perry.
-Niall, zatańczysz? -wyciągnęłam swoją kruchą dłoń do chłopaka. On spojrzał na mnie lekko zdziwiony, po czym wstał i złapał mnie za rękę.
-Z przyjemnością. -Nialler słodko się uśmiechnął. Poszliśmy razem na środek dużego salonu, który teraz służył za parkiet. Chcieliśmy zacząć tańczyć, gdy nagle piosenka zmieniła się na Shayne Ward - No promises, a ona była wolna, raczej romantyczna. Spojrzałam na miejsce gdzie mieścił się stół DJ'a i zobaczyłam Sean'a kolegę Niall'a. Lekko się skrępowałam, ale przytuliłam się do chłopaka. On objął mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Poczułam jego zapach i ciepło. Delikatnie czułam bicie jego serca, nie biło w normalnym tempie. Moje zresztą też nie. Nialler nic nie mówił tylko kołysał się ze mną w rytm muzyki. Byłam zmieszana, ale chyba zrozumiałam jedną istotną rzecz. Po raz pierwszy od dawna poczułam się bezpiecznie, teraz, tutaj, właśnie w ramionach blondynka. To było bardzo miłe uczucie... Chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie.
 Jednak piosenka się skończyła i delikatnie odsunęłam się od chłopaka.
-Wszystkiego najlepszego Mała. -wyszeptał wpatrując się w moje oczy.
-Dziękuję. -odpowiedziałam i delikatnie musnęłam ustami policzek Niall'a. Lekko wyrwałam się z uścisku chłopaka i ruszyłam się czegoś napić.
-Co ty tutaj robisz?! -usłyszałam zdziwienie Liam'a. Szybko podeszłam do chłopaków i ujrzałam Stephanie przed drzwiami.
-No jak to co? Kochanie wszystkiego najlepszego! -dziewczyna chciała pocałować Liam'a, ale ten ją od razu odepchnął.
-Z nami koniec! Ile razy mam ci to powtarzać? Nigdy więcej nie pokazuj mi się na oczy! -Liam zamknął jej drzwi przed nosem i odszedł wkurzony.
-Liam! -dogoniłam chłopaka. -Nie przejmuj się nią. Ona jest nic nie warta. -on się tylko do mnie uśmiechnął i poszedł do znajomych.
 Po 20.00 większość gości powoli zaczęło rozchodzić się do domów. W sumie to chyba została tylko mama Harry'ego. Byłam tym lekko zaskoczona, bo myślałam, że impreza będzie trwać długo, a tymczasem wszyscy poszli już do domu.
-Chodź, mam dla ciebie prezent. -podszedł do mnie Niall i wziął za rękę.
-Gdzie my idziemy? -spytałam z uśmiechem, ale lekko zaskoczona.
-Wszystkiego się dowiesz. -szliśmy razem po schodach na górę. Cały czas zastanawiałam się gdzie my idziemy. Po kilku minutach wyszliśmy na świeże powietrze. Rozejrzałam się wokoło, byliśmy na dachu. Natomiast nad nami rozciągało się ciemne niebo z gwiazdami. Niall pociągnął mnie na drugi koniec i usiedliśmy wspólnie na dachu.
-Boże jak tu pięknie... -powiedziałam przysuwając się bliżej Nialler'a. Było mi troszkę zimno a samej sukience. 
-Życzę ci jeszcze raz wszystkiego najlepszego. -chłopak objął mnie ciepłym ramieniem i przyciągnął jeszcze bliżej siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu. To wszystko, sceneria, sytuacja była magiczna...

Więc tak wygląda kolejny rozdział, mam nadzieję, że się podoba :) Jeśli ktoś chce to proszę oto piosenka przy której tańczył Niall i Carmi - Klik Czekam na Wasze komentarze z opinią <3


Rozdział 7
21 sierpnia
 Wczorajszy dzień... Boże nie wiem od czego zacząć! Urodziny były wspaniałe! Impreza i ludzie na niej, wszystko pozytywnie mnie zaskoczyło.
 Ten taniec z Niall'em, kiedy o nim myślę, kiedy go wspominam mam na całym ciele ciarki. Cały czas czuję dłonie blondynka wokół mojej talii. Moment, w którym czułam silne i opiekuńcze ramiona Irlandczyka. Nie spodziewałam się, że tak to może się potoczyć...
 A później ten jego prezent na dachu! W sumie to nic wielkiego, bo dostałam od niego bransoletkę z koniczynką. Jednak mi chodzi o ten dach! To gwieździste niebo! I tylko ja i on... Matko! On jest taki słodki! Mogłabym godzinami patrzeć w te jego błękitne oczy, albo siedzieć wtulona w jego ramiona.
 Jednak bądźmy realistami. On nigdy nie pomyśli o mnie jak o prawdziwej dziewczynie, tylko jak o młodszej siostrze czy coś... Muszę trzymać swoje myśli i marzenia mocno w ukryciu.
 Wczoraj ogromną niespodzianką była wizyta Stephanie. Liam jednak zachował zimną krew i przemówił jej do rozsądku. To złoty chłopak... A niestety trafił na taką jędze.
 Teraz podsumowując moje wczorajsze prezenty:
♥ bransoletka z koniczynką ~Niall
♥ naszyjnik z nutką ~Anne
♥ nowa gitara z podpisami chłopców ~całe One Direction

 Nagle do mojego pokoju wszedł Harry. Szybko wepchnęłam pamiętnik pod poduszkę.
-Hej, już nie śpisz? -zapytał siadając na łóżku. -Widziałem, że wczoraj późno się położyłaś, bo byłaś gdzieś z Niall'em... -oho! Kochanemu braciszkowi włączył się radar i czerwona lampka. Bawiło mnie już to.
-Nie było wcale tak późno. Po za tym przy najmniej miło spędziłam do końca swoją 17-tkę. -uśmiechnęłam się szeroko, a Harry uniósł jedną brew. -Oj daj spokój! -rzuciłam się chłopakowi na szyję.
-Okej, okej. Właściwie to przyszedłem ci o czymś powiedzieć. -chłopak wyciągnął jakąś broszurkę z kieszeni i wręczył mi ją. -Zapisałem cię już do szkoły. Od 1 września zaczynasz... -spojrzałam z uśmiechem na Hazzę.
-Miło z twojej strony, że to wszystko załatwiłeś.
-Nie ma sprawy. Mam nadzieję, że w tej szkole będzie ci lepiej i, że będziesz mieć w końcu prawdziwych przyjaciół.
-Ale ja już mam takich. -odpowiedziałam pewna siebie. Mam teraz was. -Hazza mocno mnie objął. Ale wyglądało to zupełnie inaczej niż z Niall'em. Przy blondynku czułam motylki w brzuchu i ciarki na plecach, a tutaj była po prostu rodzinna miłość.
-Harry... Chciałabym pójść dzisiaj na zakupy. Przygotować się jakoś do szkoły. -zwróciłam się do bruneta.
-Świetny pomysł. Trzymaj. -chłopak dał mi do ręki kartę kredytową.
-Nie mogę tego wziąć. -stanowczo zaprzeczyłam. Nie chciałam brać od niego pieniędzy.
-Nie marudź tylko idź.
 Po jakiś 2 godzinkach byłam w ogromnym centrum handlowym. Nie wiedziałam od czego zacząć. Weszłam do pierwszego sklepu i wybrałam kilka rzeczy, które mi się spodobały.
 Wychodziłam właśnie z kolejnego sklepu, gdy zobaczyłam przed sobą te rude loki. Byłam prawie pewna, że to Stephanie. Chciałam delikatnie ją ominąć, żeby nie mieć z nią żadnej styczności. Próbowałam przejść niezauważona, gdy usłyszałam ten jej piskliwy głosik.
-Carmen. Zaczekaj. -niechętnie odwróciłam się w jej stronę.
-W czym ci pomóc? -próbowałam być miła i uprzejma, ale po prostu przy niej się nie udawało. Dziewczyna złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła na ubocze pasażu.
-Puszczaj! -wyrwałam rękę. -Czego chcesz? -zapytałam prosto.
-Myślisz, że nie widzę tego, że Liam zerwał ze mną przez ciebie i dla ciebie?! -zapytała retorycznie. 
-Jesteś ślepa? Czy zapatrzona w kasę i sławę? Nie widzisz tego, że on cię nie kocha? -jej tok myślenia był śmieszny.
-Nie łudź się, że ciebie pokocha... -odpowiedziała oburzona. -Jesteś tylko zwykłą dziewczynką, której się trafiło, że ma brata gwiazdę.
-Weź przestań, bo aż się słuchać ciebie nie chce. -odwróciłam się i odeszłam. Byłam wkurzona tą całą sytuacją, ale z drugiej strony... Cieszyłam się, bo znowu się jej postawiłam i powiedziałam kilka istotnych słów.
 W tym zamyśleniu wpadłam na jakąś dziewczynę.
-Bardzo cię przepraszam... Niezdara ze mnie. -zaczęłam przepraszać blondynkę i pomagałam zbierać jej rzeczy z podłogi.
-Nic się nie stało. -uśmiechnęła się do mnie. -Jestem Laura. -podała mi rękę.
-Carmen. -przedstawiłam się. Jej błękitno-zielonkawe oczy zaświeciły się, a usta wykrzywiły w ogromnym uśmiechu.
-Jesteś Carmen Curley?
-Tak... -odpowiedziałam niepewnie. 
-Będziemy chodzić do jednej klasy. -zaskoczyła mnie. -Jestem przewodniczącą szkoły i dyrektorka opowiedziała mi o tobie. Chodź, może usiądziemy? -zaproponowała wskazując na ławkę obok. Zgodziłam się. 
-Wiem, że przeprowadzka i zmiana szkoły jest ciężka dlatego chcę ci pomóc. -powiedziała z uśmiechem. W głębi duszy czułam, że ta dziewczyna ma dobre serce.
-To bardzo miło z twojej strony. Nikogo nie będę znała, więc...
-No to znasz już mnie. Po za tym, na pewno spodoba ci się moja szkoła.

Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Jakoś dużo się w nim nie dzieje, no ale cóż... Piszcie mi opinie w komentarzach, albo na tt: @xLiamTurtle :)

Rozdział 8
-Hej! No i jak tam zakupy? -zapytał Harry, gdy tylko weszłam do domu.
-Udane! -uśmiechnęłam się. -Oddaję ci kartę. -wyciągnęłam rękę.
-Nie musisz. To będzie już twoja karta.
-Bardzo dziękuję. -przytuliłam się do chłopaka.
 Wzięłam torby i poszłam do swojego pokoju. Rozpakowałam rzeczy i chciałam się zobaczyć z Niall'em.
-Mogę? -spytałam uchylając drzwi. Nialler siedział przy komputerze.
-Pewnie! Wchodź! -podszedł do mnie i złapał za rękę. Miał taką delikatną dłoń.
-Uwaga! Chcę wam przedstawić moją przyjaciółkę Carmen. -powiedział do laptopa. Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak robił twitcama. Speszyłam się, spojrzałam zawstydzona na blondynka.
-Niall, ja... -zaczęłam, ale on mnie nie słuchał tylko zaczął czytać tweety od fanów.
-"Jak poznałem Carmen?" No cóż... Jest to siostra Harry'ego, więc to dzięki niemu. -chłopak szczerzył się do kamerki.
-"Czy ja i Carmen jesteśmy parą?" -roześmiał się. Natomiast ja byłam lekko zaniepokojona tym pytaniem. -Nie, nie jesteśmy. Jesteśmy tylko bardzo dobrymi przyjaciółmi. -spojrzał na mnie. Kolejny przykład, że on widzi we mnie tylko dziecko.
-"Bylibyście wspaniałą parą." -Niall czytał kolejne tweety. Na moje policzki wkradły się rumieńce. Mocno zawstydziłam się przez to co on przeczytał. -Dziękujemy... -powiedział cicho.
 Za kilka minut w trends pojawił się napis "Carmen i Niall powinni być razem". Gdy to zobaczyłam to mimowolnie się uśmiechnęłam. Chyba chciałabym żeby coś takiego był prawdą. To znaczy, nigdy nie miałam prawdziwego chłopaka, ani też nie zaznałam prawdziwej miłości. Więc nie wiem co tak na prawdę czuję do blondynka. Jestem nim mocno zauroczona, to na pewno, ale czy go kocham? Tego nie jestem już pewna.
-Nialler, ja będę już szła. Nie przeszkadzaj sobie. -powiedziałam. Chłopak nadstawił policzek i wskazał na niego palcem. Z lekkim rozbawieniem podeszłam do niego i pocałowałam.
-A teraz wszyscy mówią pa pa Carmi. -powiedział do kamerki. Wyszłam z jego pokoju z rozbawieniem. 
 Kiedy siedziałam w swojej sypialni z nudów weszłam na twittera. W trendsach nadal widniał napis ze mną i Niall'em, a teraz doszedł jeszcze "Pa Carmi". To wszystko było takie miłe. Ci ludzie byli bardzo dla mnie uprzejmi. 
 Wyjęłam właśnie gitarę, gdy do pokoju wszedł Liam.
-Przeszkadzam? -spytał z uśmiechem.
-Nie, skąd! Wchodź! -odstawiłam instrument obok siebie. -Coś się stało?
-Nie... To znaczy... -zawahał się. Wyglądał tak niewinnie, kiedy był zakłopotany. -Chciałbym z tobą porozmawiać. -powiedział już bardziej poważnym tonem. Przeczuwałam coś niedobrego...
-No mów. -pospieszyłam go. Delikatnie się uśmiechnęłam, żeby chłopak się rozluźnił.
-Okej, a więc... -Liam podszedł do mnie i ukucnął przede mną. Delikatnie położył dłonie na moim kolanie i udzie. Nie wiem czemu, ale po moim ciele przeszły ciarki. Serce zaczęło szybciej bić, patrzyłam się jak zahipnotyzowana w jego brązowe oczy. 
-Wiem, że to może brzmieć dziwnie, ale jestem prawie pewien, że... -zawahał się. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć. Cały czas gapiłam się na Liam'a, ta cisza wokół nas była nie do opisania. Było tylko słychać nasze oddechy...
-Carmen będę szczery, ja po prostu... -nagle tę ciszę przerwał mój telefon. Liam lekko zdenerwowany, było to po nim widać, wstał ode mnie i usiadł na łóżku. Wyciągnęłam rękę po telefon, na wyświetlaczu pojawiło się imię "Lauren". Z początku zastanawiało mnie skąd ona ma mój numer, ale później przypomniało mi się, że dałam jej. Szybko wcisnęłam zieloną słuchawkę  odebrałam.
-Hej! Co tam? -spytałam z uśmiechem, kątem oka zerkałam na chłopaka.
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że nie będziesz jedyną nową osobą w szkole. Wiem, że to błahostka, ale chcę żebyś wiedziała. -paplała dziewczyna.
-Dziękuję ci bardzo za to, że o mnie pamiętasz. -czułam, że mogę się z nią zaprzyjaźnić. Mimo, że znałam ją na prawdę bardzo krótko to wiedziałam, że ta dziewczyna jest kochana.
-To do zobaczenia niedługo w szkole. -Laura pożegnała się i rozłączyła.
-Liam... -odwróciłam się od okna i spojrzałam na łóżko. Nie było go... A ja nie miałam pojęcia co takiego chciał mi powiedzieć.
 Zrezygnowana położyłam się na łóżku i wyjęłam pamiętnik. 

21 sierpnia
 Szczerze to już nie mogę doczekać się pójścia do szkoły. Czuję, że Laura może być moją dobrą przyjaciółką... Po za tym będzie jeszcze jedna nowa osoba, to daje mi spore nadzieje. Ogółem to całe przypadkowe spotkanie z Laurą w galerii to chyba jakiś znak.  Jak już jesteśmy przy galerii to Stephanie... Boże! Ja nie wierzę, że tacy ludzie istnieją. Mam jej serdecznie dość! A znam ją tylko kilka dni...
 Teraz trochę o Niall'u i Liam'ie... Wiem, wiem, że mówię ci o nich teraz bardzo często, ale po prostu tak wychodzi. Więc przejdźmy do rzeczy. Dzisiaj, kiedy wpadłam do Niall'a ten akurat robił twitcama. Ludzie stwierdzili, że bylibyśmy ładną parą. To słodkie... I kto wie? Fajnie by było. bardzo lubię Nialler'a, świetnie czuję się w jego towarzystwie. Nawet czasami zastanawiam się czy nie czuję do niego czegoś więcej. Ale, wiem, że nic z tego może nie być, a szkoda... 
 Cały czas myślę o Liam'ie. Zastanawiam się, co chciał mi powiedzieć. Widać było, że to dla niego coś ważnego. Bardzo chciałabym się tego dowiedzieć, ale niestety przeszkodził nam telefon Laury. To co się tam działo było niewiarygodne. Nie potrafiłam odwrócić wzorku od chłopaka, a jego dotyk wzbudzał we mnie mocne i pozytywne uczucia. 

Mam nadzieję, że ten rozdział Wam się spodoba. Po ostatnim nie przybyło zbyt dużo komentarzy, ale to może dlatego, że tam się mało działo. Liczę na Wasze komentarze :) Prawdopodobnie to ostatni rozdział przed moją długą nieobecnością. Dokładnie wszystkiego się dowiecie w notce, którą napiszę w tym tygodniu. Chyba, że ten rozdział będzie miał dużo komentarzy, to może dodam jeszcze jeden w piątek przed wyjazdem ;)

Rozdział 9
 Minęło osiem dni, a ja na zmianę spędzałam czas raz z Niall'em, raz z Liam'em, z Harry'm, albo całą piątką. Ogółem wszystko było fajnie, nawet Zayn i Louis jakoś tak bardziej otworzyli się na mnie. Wcześniej nie było źle, było normalnie, ale teraz jest lepiej. Tak, wiem, że jest to bardzo zawiłe, no, ale cóż...
 Siedziałam właśnie w kuchni jedząc w spokoju śniadanie, gdy usłyszałam "Boyfriend" Justin'a Bieber'a. Znałam tę piosenkę, nawet bardzo dobrze, bo była to jedna z moich ulubionych.

 Szybko poszłam za dźwiękiem i trafiłam do pokoju Niall'a. Widząc go, kiedy sobie podśpiewuje i tańczył do rytmu momentalnie się uśmiechnęłam. Nialler akurat odwrócił się w moją stronę. Przybliżył się do mnie, złapał w pasie i zaśpiewał mi do ucha fragment:
-"If I was your boyfriend, never let you go." -ugięły mi się kolana. Całe szczęście, że blondyn mnie trzymał. Próbowałam nie okazywać tego jak on na mnie działa.
 Niall w końcu mnie puścił i delikatnie odsunął się ode mnie. Delikatnie kręciło mi się w głowie, to wszystko przez jego dotyk, zapach, a nawet głos.
-"Girlfriend, girlfriend, you could be my girlfriend" -śpiewał dalej wpatrując mi się w oczy. Boże, co się ze mną dzieję?! Mogłabym tonąć w tych jego niebieskich oczach... Powoli zbliżałam się do niego. Byłam jak w jakimś transie. Chciałam po prostu spróbować jak smakują usta tego blond Irlandczyka. Czułam, że będą słodkie. Nialler położył swoją dłoń na mojej talii. Poczułam delikatne mrowienie w brzuchu. Nagle do pokoju wparował Harry.
-Niall! -krzyknął. Od razu odsunęłam się od blondyna i wbiłam wzrok w podłogę.
-Umm... Eee... Niall właśnie Paul dzwonił i mamy wywiad za godzinę. Musimy się przygotować. -mówił zerkając to raz na mnie, to raz na Horan'a.
-Już idę. -powiedział Nialler ostatni raz spoglądając na mnie, po czym wyszedł razem z Hazzą. Zostałam sama w pokoju niebieskookiego. Rzuciłam się na łóżko i zamknęłam oczy. Przed oczami stawało mi tysiąc sytuacji. Za każdym razem widziałam Niall'a. Po pewnym czasie zasnęłam...

 Po moim ciele spływały krople grubego deszczu. Stałam na środku ulicy... Patrzyłam się na blond chłopaka, który szedł przytulony z dziewczyną o brązowych włosach. Wyglądali na szczęśliwych. Domyśliłam się, że to był Niall. Poznałam go. Tylko nie wiedziałam kim jest ta dziewczyna... Nagle para zaczęła się całować, a do oczu napłynęły mi łzy. Poczułam w sercu ukłucie... Byłam po prostu o niego zazdrosna. Chciałam dowiedzieć się co to za brunetka, ale gdy zrobiłam krok obraz zaczął się rozmywać. Wkoło mnie zrobiło się ciemno.

 Momentalnie się obudziłam. Spojrzałam na zegarek, była 16.00. Przespałam 3 godziny. Ten sen nie będzie mi dawał teraz spokoju. Nialler i ta tajemnicza nieznajoma... Oraz to uczucie, złość, zawiedzenie, smutek, które mi towarzyszyły. Ruszyłam szybko do pokoju, aby napisać w spokoju jedną bardzo ważną rzecz.
 Kiedy weszłam do pokoju od razu usiadłam na łóżku i wyciągnęłam pamiętnik.

29 sierpnia
 Muszę to w końcu komuś powiedzieć... Ja nie wiem jak to się stało, ale się ZAKOCHAŁAM!!! Jestem szczęśliwa, mimo, że on o tym nie wie! Jednak wierzę, że może się udać... Może jakoś to się ułoży. Niall jest przystojny, kochany, zabawny i opiekuńczy. Po raz pierwszy spotkałam tak wspaniałego chłopaka. Chciałabym żeby on się o tym dowiedział, coś z tym zrobił, no, ale zobaczymy jak to będzie.

 Odłożyłam zeszyt pod poduszkę i wyjęłam gitarę. Nastroiłam ją i zaczęłam sobie grać "Love Story".
 Zanim się obejrzałam chłopcy wrócili z wywiadu. Zbiegłam szybko po schodach i stanęłam w przedpokoju.
-No i jak było? =spytałam z uśmiechem.
-Wszystko dobrze. -uśmiechnął się Louis.
-Kilka standardowych pytań i parę nowych. -rzucił się na kanapę Zayn. Usiadłam obok niego, a reszta dosiadła się do nas.
Więc tak szybciutko kolejny rozdział przez wyjazdem. Jutro już nie dodam, bo muszę się pakować itp, a w sobotę wyjeżdżam... Mam nadzieję, że 9 rozdział się Wam spodoba. Nie ma to jak pisanie przy piosence JB :P Liczę na szczere komentarze z opinią :) xx I <3 U 

Rozdział 10
 Obudziłam się z myślą, że po jutrze muszę iść po raz pierwszy do nowej szkoły. Szybko poszłam się umyć i ubrać, a następnie zeszłam na śniadanie. W kuchni siedział Louis z Zayn'em.
-Cześć chłopaki! -przywitałam się i usiadłam z uśmiechem do stołu.
-Hej. -odpowiedział Zayn.
-A co ty taka szczęśliwa? -spytał z podejżeniem Louis.
-Taki piękny dzień, to dlaczego mam się smucić? -odpowiedziałam. Chłopaki spojrzeli przez okno, a później na siebie. No cóż... Za oknem padał deszcz i było pochmurno.
-Okej... Nie mam więcej pytań. -stwierdził Zayn i wstał od stołu. Popatrzyłam się na niego, a później moją uwagę przykuł blondyn, który stanął w drzwiach. Najchętniej rzuciłabym się na niego, ale głupio by to wyglądało... Niall usiadł obok mnie i zabrał mi z talerza kanpkę.
-Ej! -udałam, że się obrażam.
-No już nie denerwuj się. -pocałował mnie w policzek. -Złość piękności szkodzi. -zarumieniłam się, a chłopak zjadł.
 Po śniadaniu wróciłam do swojego pokoju.
-Carmi, wpadniesz od mnie za 10 minut? -spytał Liam wychylając się zza drzwi.
-Pewnie. -odpowiedziałam z uśmiechem. Sprzątnęłam książki do szafki i poszłam do Liam'a.
-Wchodź, wchodź! -weszłam i usiadłam na łóżku.
-Co jest? -spytałam. Liam popatrzył się na mnie i jednym ruchem był przy mnie. Poczułam jego ciepłe wargi na swoich. Były delikatne... Wplotłam palce w jego włosy, a on oparł dłonie na łóżku. Delikatnie osunęłam się do tyłu. Trzeba przyznać, że chłopak całował bardzo dobrze. Jednak lekko oderwałam się od niego.
-Chyba się w tobie zakochałem... -wyszeptał patrząc mi w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam zaskoczona tym co się stało.
-Liam, ja... Przepraszam... -delikatnie wstałam i pospiesznie opuściłam pokój. Pobiegłam do salonu i usiadłam z podkulonymi nogami na kanapie. W mojej głowie kłębiło się milion myśli. Jak to możliwe, że on się we mnie zakochał? Czemu ja nic nie zauważyłąm wcześniej? Boże! I ten pocałuenk! To był mój pierwszy w życiu! W dodatku z Liam'em, tym z One Direction! Ale co z Niall'em? Przecież ja go chyba kocham, więc muszę zrobić przykrość Liam'owi... Chyba, że z blondynkiem nic nie wyjdzie, to mogę spróbować z brunetem. Teraz to już sama nie wiem do kogo i co czuję. Wszystko się pokomplikowało... Poczułam jak do oczu napływają mi łzy. Nic nie mogłam z nimi zrobić, więc pozwoliłam spłynąć po policzku.
-Głodna? -spytał Niall siadając obok. Odwróciłam głowę, nie chciałam żeby zobaczył mnie w takim stanie. Kiwnęłam tylko delikatnie, że nie jestem głodna. -Ej, Carmi co jest? -chłopak odstawił miskę z chipsami na stół i patrzył na mnie.
-Nic się nie stało... -odpowiedziałam próbując brzmieć wiarygodnie i wstałam. Chciałam pójść do swojego pokoju.
-Moment... -blondyn złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Mocno objął ramieniem i delikatnie głaskał po włosach. Przynosiło mi to spokój. -Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć? -zapytał, pokiwałam głową.
-Ale na prawdę to nic ważnego. -zapewniłam go, a on otarł mi łzy.
-Jednak jesteś smutna. -stwierdził. -Ale wiem co z tym zrobić. -uśmiechnął się łobuzersko i zaczął mnie łaskotać. Próbowałam się bronić, ale chłopak był za silny. Siedziałam już bokiem i odsuwałam się do tyłu. Nagle natrafiłam na oparci, nie miałam już ucieczki. Cały czas się śmiałam, bolał mnie już brzuch od tego wszystkiego. Nialler przysuwał się do mnie, był coraz bliżej. Klęczał nade mną i nie dawał za wygraną. Po chwili jego usta dotknęły moich... Jego wargi były ciepłe, miękkie i tak bardzo delikatne. Jedną ręką trzymał mnie w pasie, a drugą oparł na kanapie. Czułam jak ciepło i spokój ogarnia całe moje ciało. W głowie natomiast szalało od emocji. Przyciągnęłam jego twarz bliżej. Śniłam o tym momencie od dłuższego czasu. Po dłużyszm czasie blondyn odsunął się ode mnie. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Widziałam w nich czułość,  troskę i coś jeszcze... Czułam jak nasze serca biją w tym samym rytmie. Jeszcze raz delikatnie pocałował chłopaka i wstałam z kanapy. Bez słowa poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i wyjęłam pamiętnik.
 30 sierpnia
 Dzisiejszy dzień był pełen niespodzianek. Liam i Niall... Tych dwóch chłopaków przewróciło moje życie do góry nogami. Dwa różne charaktery i dwa różne pocałunki. Przy obu czułąm coś zupełnie innego. Sama nie wiem co z tym zrobić. Nie chcę żadnego skrzywdzić... Zależy mi na obu, bardzo ich lubię, ale jak już Ci mówiłam to Nialler jest chyba tym ważniejszym. Jest po prostu moim ideałem...

 Długo się nie zastanawiając usnęłam. Znowu śniłam o Niall'u...

Z góry przepraszam za wszelki błedy, literówki itp. miałam mało czasu na przepisanie :P Jednak udało mi się, nie mogłam Was zostawić na dwa tygodnie bez niczego. Następny rozdział już po moim powrocie. Mam nadzieję, że ten przypadnie Wam do gustu. Czekam na komentarze z opinią ;)

Rozdział 11
 Budząc się wiedziałam, że ten dzień nie będzie należał do łatwych. Samo już pójście do łazienki mnie zmęczyło. Nie miałam na nic siły i ochoty. A przecież wczoraj całowałam się z dwoma przystojniakami! Chociaż może to wszystko nie jest tylko przez nich, może to też przez to, że jutro mój pierwszy dzień w szkole. Mimo wszystko bałam się go... Nie wiedziałam jak on będzie wyglądał.
 Ubrałam się w niebieskie rurki i czerwono-biały sweter w paski, a do tego balerinki. Zeszłam cicho na śniadanie, nie chciałam natknąć się na Liam'a albo Niall'a. Po prostu nie wiedziałabym jak się zachować. Zjadłam w spokoju kanapki i wróciłam do sypialni. Chłopcy musieli jeszcze spać.
 Postanowiłam naszykować sobie strój na jutrzejszy dzień. Wybrałam białą sukienkę przed kolano z czarną kokardą w pasie i czarne szpilki na platformie.
-Mogę? -spytał Liam wchodząc do mojego pokoju.
-Wchodź. -powiedziałam i odłożyłam sukienkę na wieszak. -A co do wczoraj... -zaczęłam, ale chłopak mi przerwał.
-Nie ma o czym mówić, przepraszam. Nie powinienem się tak zachować... -zwrócił się do mnie, a ja zaniemówiłam.
-Liam, to ja zachowałam się beznadziejnie. Uciekłam kiedy ty...
-Kiedy cię pocałowałem i powiedziałem, że cię kocham... I zrobiłbym to jeszcze raz... -przybliżył się do mnie i delikatnie położył swoją dłoń na moim policzku. Była taka ciepła... Nagle usłyszeliśmy pukanie i do pokoju wszedł Harry. Szybko odsunęłam się od bruneta. Hazza dziwnie na nas patrzył, a Liam pospiesznie wyszedł.
-O co chodzi? -zapytał podejrzliwie. 
-O nic... -odpowiedziałam szybko i uciekłam wzrokiem w miejsce gdzie zniknął Liam.
-Ehm... Umm... Chyba już wszystko rozumiem... -stwierdził Harry. Wystraszyłam się na co on wpadł. -Myślałem, że ty raczej z Niall'em... A tu taka niespodzianka... Liam... Nie spodziewałem się tego po was. -Boże! Co on gada!? Czy on się czegoś naćpał?!
-To wcale nie tak! -protestowałam.
-Nie wiem co o tym myśleć... Ale... Jeżeli tak, to będę was wspierał. -uśmiechnął się i wyszedł.
-Liam!! -zaczął krzyczeć. Co on tym razem wymyślił?! Szybko poszłam za nim, po cichu usiadłam na schodach i przysłuchiwałam się rozmowie. 
-Co jest Hazza? -spytał Liam.
-Czemu mi nic nie powiedziałeś o tobie i Carmen? -spytał. Nie wiem czy bałeś się mojej reakcji, czy jak, ale musisz wiedzieć, że na początku byłem zawiedziony, ale w sumie... To wasze życie... -widziałam jak zdziwienie i szok malowało się na ich twarzach. Nawet Liam był zaskoczony... Ja także, bo nie wiedziałam, że Harry coś takiego zrobi i wymyśli.
-Ale jak to?! Liam?! Harry o czym ty mówisz?! -wrzeszczał Niall. Był zdenerwowany...
-No mówię o Liam'ie i Carmen... -powiedział pewny siebie Hazza.
-Ale! Przecież! -widać było w jego oczach łzy... Musiałam coś z tym zrobić. Nie mogłam patrzeć na niego w takim stanie. Weszłam wkurzona do salonu. Widziałam w jaki sposób Nialler na mnie patrzył... Z wyrzutem, ze smutkiem, złością i z zawiedzeniem. Byłam wściekła na Harry'ego i na samą siebie!
-Czemu nic nie powiedzieliście wcześniej? -spytał Zayn patrząc na mnie i na Liam'a.
-Boże! -zdenerwowałam się. -Harry, czy ty jesteś nienormalny?! -zapytałam ze złością na brata.
-O co ci chodzi? -spytał zdezorientowany chłopak.
-Ja kocham Niall'a! Od samego początku się w nim zakochałam! Wiedziałam to na 100%, aż do wczoraj. Po pocałunku z Liam'em, a później z Niall'em byłam zagubiona, ale to przy nim -wskazałam na blondynka. -czuję się lepiej. -od tej złości miałam już łzy w oczach. Miałam dość! Nialler do mnie podszedł i mocno mnie przytulił. Kątem oka zauważyłam jak przygnębiony Liam wstaje i wychodzi.
-Liam! Poczekaj! -wyrwałam się chłopakowi. Zatrzymałam bruneta w drzwiach jego pokoju. -Przepraszam... -wyszeptałam.
-To chyba raczej ja powinienem przeprosić... Nie powinienem, nie wiedziałem... -delikatnie przesunął mnie w drzwiach, wszedł do pokoju i zamknął drzwi.
-Liam! No weź! Liam! -krzyczałam i waliłam do drzwi.
-Wiedziałam... -usłyszałam za sobą ten piskliwy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Stephanie.
-Czego chcesz? I w ogóle to co tutaj robisz? -spytałam. Ona była ostatnią osobą, którą chciałabym teraz widzieć.
-Czemu bezczelnie zarywasz do mojego chłopaka? Wstydu nie masz?! -nie chciałam się z nią kłócić, ale nic innego mi nie pozostawało.
-Tu już z nim nie jesteś! On cię nie kocha! Odczep się od niego, ode mnie i w ogóle od nas wszystkich! -powiedziałam jej prosto w twarz. Poczułam ból w policzku. Stephanie mnie uderzyła. Od razy złapałam się za twarz. Czułam pieczenie.
-Jeszcze pożałujesz. Ja tak łatwo się nie poddam. -powiedziała z zaciśniętymi zębami. Odwróciła się na pięcie i odeszła. Poleciały mi łzy... Pobiegłam szybko do pokoju, spakowałam do torby sukienkę na jutro, bluzę, telefon i kartę kredytową. Po cichu wyszłam z domu i złapałam pierwszą lepszą taksówkę.
-Poproszę do najbliższego hotelu. -rzuciłam do kierowcy.

Kolejny rozdział, tym razem jestem już w domku i będę już dodawała normalnie :) Czekam na Wasze opinię, mam nadzieję, że się podoba. Jeśli ktoś chce być powiadamiany o nowych rozdziałach na TT, to proszę pisać w komentarzu 

Rozdział 12
 Mój pokój hotelowy był smutny i pusty. Brakowało mi tu chłopców... Usiadłam smutna na łóżku i wyjęłam telefon. Mimo tego, że był wyciszony to wyświetlił mi się numer Harry'ego. Nie odebrałam... Rzuciłam telefon na łóżko. Poszłam się odświeżywszy i położyłam się spać. Długo nie mogłam zasnąć, przed oczami w kółko miałam Niall'a i Liam'a...
 Wstałam wczesnym popołudniem spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Pięć nieodebranych połączeń od Harry'ego, trzy od Niall'a i dwa od Liam'a. Zignorowałam to, poszłam się umyć. Założyłam sukienkę, przeczesałam włosy i wyszłam.
 Po kilkunastu minutach byłam już pod szkołą.
-Carmen! -usłyszałam krzyk dziewczyny. Blondynka objęła mnie ramieniem.
-Hej Lauren... -uśmiechnęłam się.
-Zobaczysz, na pewno ci się tu spodoba. -poszłyśmy razem do sali gimnastycznej. Dyrektorka przywitała uczniów, niektórzy przedstawiali jakąś część artystyczną. Było całkiem przyjemnie... Dopiero jutro zacznie się poznawanie ludzi. Jednak plus jest taki, że nikt chyba nie wiedział o mnie jako siostrze Styles'a.
 Ze szkoły do domu nie miałam znowu tak daleko, więc postanowiłam wrócić pieszo. Szłam właśnie przez park, gdy przypomniało mi się, że nie mogę wrócić do Harry'ego.
-Ale co ja teraz zrobię? Gdzie mam pójść? -spytałam samą siebie siadając bezradnie na ławce w parku. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
-Tutaj jesteś! -usłyszałam męski głos. Spojrzałam w bok i zobaczyłam Hazzę.
-Co tutaj robisz? -zapytałam zaskoczona.
-Szukam ciebie, a co sobie myślisz?! -chłopak był bardzo wkurzony. -Co ty sobie w ogóle wyobrażałaś uciekając?! -nie widziałam go jeszcze, aż tak wkurzonego. 
-Harry... Ja po prostu już nie wytrzymałam! Liam, Niall i jeszcze Stephanie... -tłumaczyłam się.
-Rozumiem... Ale to nie powód do... Jak to Stephanie? -spojrzał na mnie zaskoczony.
-No normalnie, wlazła jakoś do domu, powiedziała kilka słów i mnie spoliczkowała. Nie wiem jak to możliwe, że o tym nie wiedziałeś. -mówiąc to mimowolnie dotknęłam policzka, gdzie uderzył mnie rudzielec.
-Ona cię uderzyła? -chłopak usiadł obok mnie. Kiwnęłam głową, nie chciałam o tym rozmawiać.
-Nie powinnaś znikać, tylko mi o tym powiedzieć. Przecież pomógłbym ci... -złapał mnie za rękę.
-Harry, jak chcesz mi pomóc rozwiązać problem z Niall'em i Liam'em? -spytałam lekko retorycznie.
-Jeśli chodzi o nich... -chłopak się zawahał. -Tutaj musisz sama zdecydować, oni na pewno to zrozumieją. -osobiście nie byłam tego pewna, ale musiałam coś z tym zrobić. A co za tym szło? Musiałam jednego z nich skrzywdzić.
-Możemy wrócić do domu? Jutro mam pierwszy dzień szkoły, muszę się przygotować. -zwróciłam się do brata.
-Chodź... -objął mnie ramieniem i zaprowadził do samochodu.
 Zapięłam pasy i wlepiłam wzrok w szybkę.
-Nialler bardzo się martwił i tęsknił za tobą... -powiedział Harry. Na te słowa uśmiechnęłam się sama do siebie. Jemu na prawdę na mnie zależało!
 Gdy wysiadaliśmy przed domem czułam lekki niepokój...
-Wszyscy w domu? -zapytałam przełykając gulę śliny.
-Nie, Liam z Zayn'em poszli na siłownię, Louis pojechał na zakupy. Tylko Niall siedzi u siebie w pokoju. -odpowiedział. Cieszyłam się, że w domu jest tylko Nialler, będę mogła z nim w spokoju porozmawiać. Szybko zaniosłam torbę do pokoju i poszłam do blondynka.
-Już wróciłam... -powiedziałam niepewnie, ale z uśmiechem.
-Carmi... -wyszeptał chłopak i odstawił gitarę. Jedyne na co było mnie stać, to przytulić się do niego. Niall wtulił twarz w moje włosy.
-Przepraszam... -wymamrotałam przytulona do torsu Irlandczyka. -Na prawdę cię przepraszam... -powiedziałam jeszcze raz. Prz chłopaku czułam spokój, jego perfumy ukajały mój umysł.
-Carmi, a czy mogłabyś...? -delikatnie odsunął się ode mnie i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Tak, ale nie dzisiaj. Wszystko ci wyjaśnię, ale nie teraz, bo jestem zmęczona. -uśmiechnęłam się delikatnie. Niall pocałował mnie w czoło i wypuścił z objęć.
 Weszłam do pokoju, a w nim na moim łóżku siedział Harry.
-Pogadajmy... -chłopak zachęcił mnie gestem, abym usiadła obok.
-Przecież już ci powiedziałam dlaczego uciekłam. -odpowiedziałam speszona.
-Obiecaj mi, że już nigdy więcej nie uciekniesz. -powiedział surowym głosem.
-Obiecuję ci, ty mój starszy mądry bracie. -odpowiedziałam z przekąsem.
-Jeżeli Stephanie kiedykolwiek jeszcze ci coś zrobi to powiesz mi o tym, dobrze? -Hazza był stanowczy, ale cały czas opiekuńczy. Przytaknęłam mu, ucieszyłam się, że będę mieć w nim oparcie.
-I ostatnie... Jeśli chodzi o Niall'a i Liam'a to wybierz tego, którego podpowiada ci serce. -powiedział z uśmiechem i wyszedł. Natomiast ja wyjęłam pamiętnik.


1 września
 Wiem, że ta ucieczka była głupia, ale po prostu już nie wytrzymałam. To wszystko, to było już dla mnie za wiele.
 W najbliższym czasie muszę wszystko wyjaśnić sobie z Liam'em i Niall'em. To nie będzie łatwe... Szczerze to już nie mogę doczekać się jutra. Chcę poznać nowe osoby.

Kolejny rozdział, który mam nadzieję, że Wam się podoba :) Czekam na opinię w komentarzach i dziękuję za wszelkie wsparcie.

Rozdział 13
-Carmen, wstawaj! -mówił Harry próbując ściągnąć mnie z łóżka. Wczoraj długo nie mogłam usnąć... Nie zważałam na chłopaka, tylko odwróciłam się plecami i próbowałam spać dalej.
-Hazza daj mi spokój... -wymamrotałam.
-Sama tego chciałaś. -powiedział i wyszedł z pokoju. Zadowolona sama z siebie, że dał mi spokój uśmiechnęłam się i nakryłam kołdrą.
-Wstawaj! -usłyszałam i poczułam zimną wodę na sobie i łóżku.
-Harry!! krzyknęłam wkurzona i wstałam mokra z łóżka. Zobaczyłam śmiejącego się chłopaka z wiadrem w ręku. Moja pierwsza myśl to: zabić go.
-Trzeba było od razu wstać... -powiedział z łobuzerskim uśmiechem i wyszedł.
 Poszłam do łazienki, trochę się ogarnęłam, spakowałam książki do torby i zeszłam do salonu.
-Widzę, że jesteś już sucha. -powiedział Hazza, po czym się roześmiał. Nic nie odpowiedziałam, tylko na niego spojrzałam i wystawiłam mu język. Usiadłam obok Niall'a i zaczęłam jeść. Kątem oka widziałam, że Liam się mi przygląda.
-To do zobaczenia! -krzyknęłam idąc do drzwi.
-Powodzenia! -powiedzieli wszyscy jednocześnie.
-Na pewno się przyda... -wyszeptałam do siebie i wyszłam.
 Po kilkunastu minutach byłam już w szkole. Weszłam do sali gdzie miałam lekcję i zobaczyłam Lauren.
-Hej! -przywitałam się z uśmiechem. Dziewczyna od razu mnie objęła.
-Poznaj moich znajomych, a jednocześnie ludzi z klasy. To jest Nathan, Liz, Roxanne i Sam. -wskazała na czwórkę siedzącą na ławce.
-Cześć. -powiedziałam nieśmiało.
-Miło cię poznać. -odezwał się szatyn z roztrzepanymi włosami o imieniu Sam. Uśmiechnęłam się.
 Zajęłam puste miejsce w drugiej wolnej ławce. Parę minut po dzwonku do klasy weszła kobieta z burzą czarnych loków. 
-Proszę o ciszę! -odezwała się donośnym, ale przyjaznym głosem. -Chciałam wam przedstawić nowe koleżanki w klasie. Carmen Curley przeniosła się do nas ze szkoły w Bristolu. Mam nadzieję, że miło ją przyjmiecie. -mówiła kobieta stojąc przy mojej ławce. -Jeżeli będziesz czegoś potrzebowała to możesz się do mnie zgłosić. -dodała i wróciła do swojego biurka.
-A czy jest może Kate? -spytała nauczycielka patrząc na klasę.
-Bardzo przepraszam za spóźnienie! -wypowiedziała dziewczyna wbiegając do klasy.
-A to jest druga, Kate Greene, która przybyła do nas z Doncaster. -dziewczyna pomachała do wszystkich z ogromnym uśmiechem. -Usiądź razem z Carmen...
 Kate była delikatnej postury z długimi nogami, co dodatkowo podkreślały shorty. Miała śliczne lekko falowane długie blond włosy z subtelnymi końcówkami w kolorach tęczy. Wyglądało to nieziemsko... Jej oczy były w kolorze błękitu przechodzącego w szarość.
 Lekcja przebiegła szybko, a po dzwonku doskoczyła do mnie Lauren.
-To była pani Smith, nasza wychowawczyni. Przemiłą kobieta. -powiedziała.
 Tym razem przyjrzałam się bliżej dziewczynie. Lauren miała blond włosy, delikatnie związane w warkocz. Oczy były zielono-błękitne, zależało to chyba od kąta padania światła. Jej figura była raczej standardowa, przeciętna.
 Na następnej lekcji także siedziałam z Kate. Tym razem bardzo dużo ze sobą rozmawiałyśmy. Dziewczyna była bardzo miła, ale lekko roztrzepana i szalona. Przyjemnie mi się z nią rozmawiało.
 Po szkole wróciłam do domu. Rzuciłam torbę w salonie, a sama poszłam coś zjeść. Otworzyłam lodówkę i szukałam... Nagle poczułam czyjeś dłonie na swojej talii.
-Hej! -usłyszałam Irlandczyka i poczułam jak chłopak delikatnie całuje mnie w policzek. -Jak w szkole? -spytał po czym mnie puścił. Obróciłam się twarzą do niego. Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów. Lekko odepchnęłam chłopaka i zaczęłam robić kanapki.
-Całkiem dobrze, moja klasa przyjęła mnie miło. -powiedziałam z uśmiechem, a Nialler oparł się o blat i cały czas mi się przyglądał.
-Zrobisz mi jedną? -zapytał zakładając mi zbłąkany kosmyk włosów za ucho. Przytaknęłam i zrobiłam dodatkowe dwie kanapki. Chłopak cały czas patrzył się na mnie swoimi niebieskimi oczami. 
 Wieczorem siedziałam na parapecie z pamiętnikiem na kolanach.

2 września
 Nigdy nie pomyślałabym, że taki spokojny chłopak gdy dowie się, że go kocham stanie się taki odważny i w ogóle. Te jego buziaki w policzek, objęcia, sposób w jaki na mnie patrzy lub zwraca się do mnie... Przez to wszystko mam ciarki na ciele, motyle w brzuchu i ogólnie za każdym razem kręci mi się w głowie i uginają kolana. Nie wiem co się ze mną dzieje... Jednak Niall mimo wszystko na nic nie naciskał. Boję się po prostu tego wszystkiego co może nastąpić. Ale może najpierw wezmę się za wyjaśnienie. Tak, to będzie najprostsze.

Okej, a więc tak wygląda kolejny rozdział. Co myślcie? Czekam na komentarze albo opinię na TT → @xLiamTurtle. Osobiście nie mam już siły do tego opowiadania i w ogóle, ale nie zakończę go w połowie ze względu na Was... Musze jakoś dotrwać xx

Rozdział 14
 Nie ma to jak zacząć szkołę i mieć już weekend. Wstałam późno, ubrałam się i zeszłam do kuchni żeby coś zjeść.
 W pomieszczeniu zastałam Liam'a. Od tamtego incydentu jeszcze z nim nie rozmawiałam, przez co nie wiedziałam jak się zachować.
-Hej... -wydusiłam z siebie i wbiłam wzrok w podłogę.
-Carmen musimy w końcu pogadać... -zwrócił się do mnie. Te słowa zawsze wywoływały u mnie nie pokój, a u Liam'a tym bardziej.
-Liam... -ciężko westchnęłam i spojrzałam mu w oczy. -Ja... Nie wiem co ja sobie myślałam... Przepraszam, ale ja po prostu bardzo cię lubię i w ogóle. Jednak nie wiedziałam, że to tak się potoczy... -mówiłam co mi przychodziło do głowy. Ogólnie to nie byłam dobra w takich rzeczach.
-Poczekaj... -złapał mnie za nadgarstek, ale zaraz puścił. -Nie będę się mieszał po między ciebie i Niall'a. Widzę jak on na ciebie patrzy... Nialer czekał na ciebie zbyt długo, abym teraz mu cię zabrał. Znasz to powiedzenie? "Jeśli kogoś kochasz to daj mu odejść, a jeśli ono też kocha to do ciebie powróci..." czy jakoś tak. -chłopak lekko się uśmiechnął. -Wierzę, że tak będzie dla ciebie lepiej, a ja chcę tylko twojego szczęścia. Co nie oznacza, że nie cierpię, ale... Ale to nie jest teraz ważne. -odwrócił się i wyszedł. Stałam bez ruchu i nie wiedziałam co zrobić. Do oczu napłynęły mi łzy i powoli zaczęły spadać na koszulkę. Czułam, że straciłam coś dla mnie ważnego, jakby część mnie została wyrwana...
 Nagle do kuchni wszedł Harry. Od razu mnie zauważył, podszedł do mnie i przytulił. 
-Shh... Nie płacz... Co się stało? -szeptał mi do ucha. Wtuliłam tylko twarz w jego tors.
-Chodź... -powiedział do mnie z troską i zabrał do mojej sypialni. Położyłam się na łóżku, a Harry obok mnie i objął mnie ramieniem.
-Chodzi o Liam'a czy Niall'a? -spytał.
-O Liam'a... -wymamrotałam przez łzy.
-Co się stało? -chłopak pytał dalej delikatnie głaszcząc mnie po głowie.
-Jestem beznadziejna... Kocham Niall'a, zależy mi też na Liam'ie i przez to ranię obydwu... Sama nie wiem już czego chcę! -byłam zła na samą siebie. -Ale chyba powinnam to wszystko powiedzieć Niall;owi, to co do niego czuję i co o nim myślę. Liam dzisiaj powiedział, że nie będzie się między nas wpychał. -mówiłam dalej.
-No widzisz... -powiedział Harry bezbarwnym tonem. -Czyli wszystko się ułoży. Wierz mi, że będziesz szczęśliwa z Niall'em mimo tego, że tego nie pochwalam. Nie chcę żeby fani cię skrzywdzili. -uśmiechnęłam się i otarłam dłonią łzy.
-Harry to moje życie. Wszystko będzie dobrze, musi być, a teraz pójdę z nim pogadać. -byłam już pewna co do uczuć do Niall'a. Mój kochany brat mi pomógł i nie chcę trzymać dłużej blondynka w niepewności.
 Wstałam pospiesznie z łóżka i wyszłam z pokoju.
-Nialler! -krzyknęłam, po czym wpadłam w ramiona Irlandczyka.
-Szukasz mnie? -spytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Tak! -odpowiedziałam szybko. -Musimy pogadać. -uśmiechnęłam się.
-Okej... To może chodźmy na "nasz dach". -złapał mnie za rękę. Wplótł palce w moje, był taki delikatny... Podobało mi się określenie "nasz".
 Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Pospiesznie wyjęłam komórkę z kieszeni i odebrałam. 
-Halo? -odezwałam się i przystanęłam z chłopakiem przy schodach.
-Hej tu Kate, pamiętasz mnie? -usłyszałam pogodny głos.
-Pewnie! Co jest?
-Mam pewną propozycję. Może spotkamy się w Milkshake City? -zapytała.
-Z chęcią, a o której?
-Za pół godziny w barze.
-Okej, to ja zadzwonię jeszcze po Lauren i przyjdziemy. -odpowiedziałam z uśmiechem. Zerknęłam na Niall'a, on cały czas z uśmiechem mi się przyglądał. Mierzył mnie wzrokiem od góry do dołu.
-To do zobaczenia! -dziewczyna pożegnała się i rozłączyła. A ja pospiesznie napisałam sms-a do drugiej dziewczyny.
-Co się stało? -spytał Niall przybliżając się do mnie.
-Muszę iść. Jestem umówiona. -powiedziałam chowając telefon.
-Ale jak to? -zapytał bezradnie blondyn. -Mieliśmy przecież pogadać.
-Porozmawiamy, ale potem. -pocałowałam chłopaka w policzek i pobiegłam do swojego pokoju.
 Szybko przebrałam się w jeansy i neonową pomarańczową koszulę. Złapałam telefon, portfel i wyszłam.
Niedługo potem byłam już w lokalu. Wzrokiem natrafiłam na przyjaciółki.
-Hej! -przywitałam się i usiadłam na przeciwko.
 Po czterech godzinach paplania o wszystkim i picia shake-ów bardzo się ze sobą zżyłyśmy.
-Wiecie co wam powiem? -spytała retorycznie Lauren. -Nigdy nie spotkałam takich wspaniałych osób jak wy dwie. -Kate się roześmiała.
-Uważam, że to jest dobry początek dla pięknej i długiej przyjaźni. -stwierdziła i wystawiła w naszą stronę małego paluszka. Razem z Lauren ścisnęłyśmy go. Myślałam tak samo jak one.
 Nagle poczułam wibracje mojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawił się Louis.
-Halo? -odebrałam.
-Nie chciałbym przeszkadzać, ale właśnie po ciebie podjechałem. -usłyszałam.
-Czemu? -zapytałam zaskoczona.
-Harry mi kazał, braciszek strasznie troszczy się o ciebie. -westchnęłam.
-Już idę... -powiedziałam zrezygnowana i się rozłączyłam.
-Muszę już iść... -powiedziałam do dziewczyn.
-My też będziemy szły. -stwierdziła Lauren i wstała od stolika.
 Razem wyszłyśmy na zewnątrz. Pożegnałam się z przyjaciółkami buziakiem w policzek i pomaszerowałam do auta Lou.
-To twoje nowe przyjaciółki? -spytał chłopak kiedy zamknęłam drzwi.
-Tak, Lauren i Kate. -odpowiedziałam zapinając pasy.
-Ta z tymi kolorowymi włosami to...?
-To jest Kate. -spojrzałam na Louis'a. On cały czas patrzył się w stronę dziewczyn. Strasznie mnie to dziwiło. Uniosłam jedną brew i ze skupieniem przyglądałam się Lou.
-No jedźmy już! -w końcu pospieszyłam go. Chłopak ocknął się jakby z transu.
-Ej Louis... -zwróciłam się do niego kiedy ruszyliśmy.
-Hm?
-Wytrzyj sobie o tu, -dotknęłam palcem jego kącik ust. -wiesz... Ślinisz się. -roześmiałam się, a chłopak momentalnie na mnie spojrzał. 

Jak Wam się podoba ten rozdział? :> Czekam na opinię xx

Rozdział 15 
4 sierpnia
 Wczorajszy dzień był niesamowity! Kate i Lauren są przecudowne! Jeszcze nie spotkałam tak wspaniałych przyjaciółek. Cieszę się, że je poznałam.
 Jednak zastanawia mnie zachowanie Lou... No, ale muszę pamiętać, że Louis to Louis i po nim wszystkiego się można spodziewać.
 A teraz jeśli chodzi o Niall'a. Znowu nie udało mi się z nim porozmawiać, a było już tak blisko! Ogólnie to ja i Nialler zachowujemy się jak para, a przynajmniej tak to wygląda. Te wszystkie buziaczki w policzki, uściski, objęcia, łapanie za ręce itp. Ale trzeba czegoś oficjalnego. Jakiegoś prawdziwego pocałunku czy coś... No sama nie wiem. Po prostu chcę czegoś przez co będzie wiadomo, że jesteśmy parą :)

 Odłożyłam pamiętnik tam gdzie zawsze i zauważyłam na biurku karteczkę.
 "Jak tylko wstaniesz przyjdź do mojego pokoju. 
Nialler xx"

 Z bananem na twarzy pospiesznie się ubrałam i zaraz byłam przed pokojem blondynka. 
-Jestem. -powiedziałam nieśmiało i zamknęłam za sobą drzwi.
-Świetnie, usiądź. -powiedział chłopak z uśmiechem i poklepał miejsce obok siebie.
-Wiesz, że jesteś dla mnie ważna i jestem twoim najlepszym przyjacielem? -zapytał kładądz delikatnie dłoń na moim kolanie.
-Wiem... -odpowiedziałam. -Ty też jesteś dla mnie ważny...
-Ale ja nie chcę być dla ciebie tylko przyjacielem... -zaczął, ale nie dałam mu dokończyć tylko go pocałowałam. Niall był lekko zaskoczony, ale nie pozostał dłużny. Wplótł swoje palce w moje włosy i przyciągnął bliżej siebie. Jego usta były słodkie i miękkie, zachłanne i spragnione.
-Kocham cię... -wyszeptałam patrząc mu głęboko w oczy.
-Ja ciebie mocniej... -pocałował mnie w dolną wargę.
-Mocniej niż jedzenie? -zapytałam z łobuzerskim uśmiechem.
-Mocniej. -i znowu wpił się w moje usta.
 Po chwili oderwałam się od niego i wstałam z łóżka.
-Ale póki co lepiej nie mówmy nikomu o nas... -powiedziałam nieśmiało.
-Tak będzie lepiej. Boję się o ciebie... Nie chcę żeby fani cię skrzywdzili... -mówił z troską i cały czas mi się przyglądał.
-Harry też nie będzie zadowolony... -dodałam cicho, ale chłopak i tak usłyszał.
-Nim to się nie przejmuj. Jakoś to się ułoży. W każdym razie on na pewno wyrzutów nie będzie ci robił. -chłopak podszedł dl mnie i pocałował mnie w czoło. 
-Jesteśmy w tym razem, pamiętaj. -objął mnie czule, a ja oparłam czoło o jego klatkę piersiową.
 Staliśmy tak przez chwilkę, po czym wyszłam i poszłam do kuchni.
-Hej! -przywitałam Harry'ego z uśmiechem.
-Dobrze, że jesteś. Prawdopodobnie za kilka tygodni będziemy musieli pojechać na dwa tygodnie do USA.
-Zabierzecie mnie ze sobą, prawda? -przerwałam Hazzie.
-Oczywiście. Przecież nie zostawię cię. -odpowiedział. -Będziesz uczyć się najwyżej w Tour Busie. -uśmiechnęłam się.
 Zaraz do kuchni zeszła się się reszta zespołu.
-Cześć mała! -przywitał się Lou i potargał mi włosy. On zachowywał się dla mnie jak straszy brat.
-To kiedy wyjeżdżamy? -spytał Zayn szykując sobie jedzenie.
-Jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale już niedługo. -odpowiedział Harry. Spojrzałam na Niall'a, który siedział obok mnie, Chłopak delikatnie uśmiechnął się i pod stołem połorzył rękę na moim kolanie. Speszyłam się, ale starałam tego nie okazywać.
 Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju. Jakieś pół godziny później przyszedł do mnie Nialler.
-Stęskniłem się... -powiedział i zaczął mnie całować.
-A co jeśli któryś z chłopców wejdzie? -delikatnie odsunęłam się. Bałam się... 
-Wszyscy wyszli... -dodał i przysunął się do mnie bliżej. Delikatnie pocałował mnie w płatek ucha i schodził niżej.

I jak Wam się podoba kolejny rozdział? Czekam na Wasze opinię xx Są one dla mnie BARDZO WAŻNE :)

Rozdział 16
 Przyznam, że dzisiaj trochę zaspałam. Szybko umyłam się, ubrałam i pobiegłam do szkoły.
 Lekko zdyszana weszłam do klasy, gdzie zaczęła się już lekcja.
-Przepraszam za spóźnienie. -wymamrotałam i usiadłam obok Kate.
 Lekcje mijały mi bardzo szybko. Sama nie wiedziałam dlaczego. Właśnie siedziałam z Lauren i Kate na ostatniej lekcji.
-Tak jak siedzicie w trójkę w ławkach macie przygotować projekt o ekologii. Musicie go oddać do końca tygodnia. -powiedziała nauczycielka i zabrzmiał dzwonek.
-Carmen? To może wpadniemy do ciebie? -spytały dziewczyny.
-Pewnie, chodźmy. -zgodziłam się. 
 Po drodze cały czas rozmawiałyśmy. Opowiadałam im trochę o bracie. Stwierdziły, że chłopak musi być miły i, że na pewno go polubią.
 W końcu weszłyśmy do domu.
-Harry, już jestem! -krzyknęłam i po chwili mój brat pojawił się w drzwiach. Uprzedziłam go wcześniej, że przyprowadzę przyjaciółki.
-Hej dziewczyny! -przywitał się i uśmiechnął jak zawsze. Zerknęłam na swoje towarzyszki. One stały zdziwione i gapiły się na chłopaka.
-O mój Boże! -zaczęła krzyczeć Kate.
-To Harry Styles!! Ten z One Direction! O matko! -wrzeszczała Lauren. Obie podskakiwały i piszczały z radości.
-Jesteście fankami? -spytał Hazza. Lauren nie wiedziała co odpowiedzieć i zemdlała.
-O mój Boże! -dobiegłam do dziewczyny. Ona faktycznie była nieprzytomna. -Lauren? Lauren obudź się... -mówiłam.
-Styles! Co się tak gapisz?! Pomóż! -nawrzeszczałam na chłopaka. Hazza zaraz doszedł do mnie i wziął przyjaciółkę na ręce.
-Zaniosę ją do swojej sypialni. -powiedział i ruszył z dziewczyną po schodach.
 Szybko wzięłam Kate za nadgarstek i poszłyśmy do pokoju Harry'ego.
-No i co z nią? -zapytałam.
-Już powoli się budzi. -odpowiedział z uśmiechem i odgarnął delikatnie jej zbłąkany kosmyk włosów z czoła.
 Po kilkunastu minutach Lauren otworzyła oczy.
-Boże... Czemu nam nic o tym nie powiedziałaś? -spytała mnie.
-Ale o czym?
-O Harry'm, o One Direction? -nie wiedziałam co powiedzieć.
-W ogóle to czemu my nic nie zauważyłyśmy? -dodała Kate.
-Sama nie wiem. Po prostu się tym nie afiszuję i tyle. -powiedziałam skromnie. Dla mnie to nie robiło znaczenia, że chłopcy byli członkami One Direction. Mogli by również pracować np. w McDonald's, a i tak bym była szczęśliwa. Dumna, że mam takiego opiekuńczego brata, kochającego chłopaka i wspaniałych przyjaciół. -Po za tym, cały czas zapominam kim jest mój brat i przyjaciele. -dodałam.
-W sumie... -zaczęła Lauren. -Zaprzyjaźniłyśmy się z tobą, a nie z osobą, która ma brata gwiazdę. 
-Nadal kochamy cię tak samo. -stwierdziła Kate z uśmiechem. Delikatnie objęłam się z dziewczynami.
-Ej! -krzyknął Lou i wpadł do pokoju. -Co tu się dzieje? 
-Louis, poznaj moje przyjaciółki... Lauren -wskazałam na dziewczynę. -i
-Kate. -przerwał mi chłopak.
-A ty...? -zaczęłam, ale przypomniało mi się, jak on ślinił się na jej widok. Zerknęłam na przyjaciółkę. Ona z wrażenia tylko gapiła się na chłopaka z otwartą buzią.
-To ja uciekam... -powiedział Lou przeciągając każdy wyraz i mrugnął do Kate.
-Idę się napić. -powiedziała szybko i wybiegła z pokoju. Popatrzyłam się dziwnie na Harry'ego, ale ten tylko wzruszył ramionami.
 Lauren wstała w końcu z łóżka i podeszła do loczka.
-Dziękuję... -powiedziała do niego, on tylko się do niej uśmiechnął.
 Poszłam razem z przyjaciółką do pokoju.
-Od czego zaczynamy? -spytałam, a do pokoju akurat wpadła Kate.
-Gdzie ty byłaś? -zapytała Lauren.
-No napić się... -odpowiedziała lekko speszona.
 Zaczęłyśmy powoli pracować nad naszym projektem. Miałyśmy już pomysł i w ogóle. Podzieliłyśmy się obowiązkami. Ja zajęłam się szukaniem informacji, a dziewczyny szykowały wstępny plakat.
-Lou to w realu jest jeszcze przystojniejszy niż na plakatach... -wypowiedziała Kate, a my zaskoczone spojrzałyśmy na nią.
-Chyba ty nie chcesz powiedzieć, że... -zatrzymałam się, jakoś nie mogło mi to przejść przez gardło.
-Aaaaaaa!! Nasza wariatka się zakochała! -piszczałą Lauren, a ja po prostu gapiłam się na nie. Nie wiedziałam co zrobić i co powiedzieć...

I jak Wam się podoba kolejny rozdział? Czekam na opinię, które są dla mnie ważne, bo aktualnie mam brak weny xx

Rozdział 17
5 września
 Czy to możliwe, że Lou zakochałby się tak szybko w Kate? Zwykłej fance? W sumie nie powinnam się dziwić mnie pokochał Niall, a nawet też Liam... Właśnie, dawno z nim nie rozmawiałam. Mimo wszystko chcę się z nim przyjaźnić. Nadal ten chłopak jest dla mnie ważny.
 Ale wracając do dziewczyn... Nie wiedziałam, że one są fankami One Direction. Ta reakcja Lauren mnie zszokowała. Ona zemdlała na widok Harry'ego! I to zachowanie jego... Muszę z nim pogadać...

 Nawet nie zauważyłam kiedy, a było już po 23.00. Szybko przebrałam się i poszłam spać.
 W nocy poczułam czyjeś ręce na swojej talii. Pospiesznie się odwróciłam i zobaczyłam w tych ciemnościach parę niebieskich oczu.
-Nie chciałem żebyś się obudziła, ale po prostu stęskniłem się za tobą... -delikatnie musnął moje usta.
-Ja też się już stęskniłam... -dotknęłam palcami jego policzka, a później warg. Nie potrafiłam się nim nacieszyć. Nie mogłam uwierzyć, że jest prawdziwy i, że jest mój. -Ale co jeśli któryś z chłopców nas zauważy? -spytałam przerażona taką wizją.
-O nic się nie martw. Zawsze możemy powiedzieć, że szukamy pilota. -zaśmiał się po cichu.
-Tak, słyszałam o tym... -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Wiesz co bym chciał? -zapytał, gdy nasze twarze dosłownie dzieliło tylko kilka centymetrów.
-Co takiego?
-Spędzić tylko z tobą na jakimś odludziu cały dzień. -delikatnie mnie pocałował. Znowu poczułam lekkie mrowienie w okolicach brzucha.
-Kocham cię Niall... -wyszeptałam i zaczęłam całować blondynka. Wplotłam palce w jego włosy. Po chwili zjechałam wargami w dół na szyję. Jakoś nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam chłopakowi delikatną malinkę.
-Ej! Mała no co ty? -zaśmiał się. 
-Przepraszam... -powiedziałam łobuzersko i znowu mocno go pocałowałam. Po czym wtuliłam się w jego tors. On objął mnie swoimi ramionami, a twarz schował w moje włosy. Razem zasnęliśmy.
-Carmen, wstawaj. -usłyszałam. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam Harry'ego.
-Co ty tu robisz? -spytałam panicznie rozglądając się i szukając mojego Irlandczyka. Wystraszyłam się, że wszystko zaraz może się wydać. Bardzo się tego bałam...
-Przyszedłem cię obudzić... Czy to takie dziwne? -zapytał z podejrzeniem lekko unosząc lewą brew.
-Nie skąd. -zaprzeczyłam. -Miło z twojej strony. -odkryłam kawałek kołdry, a chłopak wszedł pod nią i usiadł obejmując mnie ramieniem. 
-Troszkę zaskoczyłaś mnie tym, że zaprosiłaś przyjaciółki. -stwierdził.
-Przepraszam Harry, ja... Ja po prostu zapomniałam o tym wszystkim. -powiedziałam spuszczając wzrok.
-To nie o to chodzi... Opowiedz mi co nie co o nich. -dodał z uśmiechem.
-Ehm... No to... Ta co zemdlała to Lauren. Poznałam ją w sklepie, złota dziewczyna. Przyjazna, odpowiedzialna, jest przewodniczącą. No, a Kate...
-Już nie wysilaj się. -przerwał mi Hazza. -Widać, że to porządne dziewczyny i... -zawahał się. -ładne. -roześmiał się.
-Harry? -spytałam siadając i patrząc na chłopaka. -Ty się chyba nie zakochałeś? W Lauren... -uniosłam brew i przymrużyłam oczy.
-Weź przestań! -oburzył się i szybko wstał z łóżka.
-Ja tylko chciałam zapytać... -powiedziałam nieśmiało.
-Więc mówię, że nie. Zajmij się sobą, nie długo do szkoły. -powiedział oschle i wyszedł.
 Żałowałam tego pytania. Nie wiedziałam, że Harry może tak zareagować. Ostatnio jak zapytałam się o Ashley zachował się zupełni inaczej... Niepokoi mnie jego reakcja. Sama nie wiem czemu.
 W końcu wstałam, uszykowałam się i wyszłam do szkoły.
-Hej dziewczyny! -przywitałam przyjaciółki. 
-Cześć siostro Styles'a! -powiedziała Kate. Szybko pacnęłam ją w ramię. 
-Ucisz się!
-Sorki... -dziewczyna skruszyła się.
-Weźcie się uspokójcie... Wcale nie zwracajcie na to uwagi. Chcę żeby było tak jak wcześniej. -powiedziałam z nadzieją.
-Dobra, obiecujemy, że już nie będziemy. -odpowiedziała Lauren. Uścisnęłyśmy się mocno i ruszyłyśmy razem na lekcje. 

O to kolejny rozdział! Jak Wam się podoba? Czekam na komentarze z opinią :) xx 

Rozdział 18
-Carmen?! -usłyszałam Harry'ego, po czym wszedł do mojego pokoju.
-Tak? -zapytałam niepewnie. Hazza zamknął za sobą drzwi i usiadł na przeciwko mnie na łóżku.
-Przepraszam za moje poranne zachowanie. -odezwał się.
-Nie no, nic się nie stało. Ja też przepraszam...
-Carmen... Musisz się spakować, po jutrze wyjeżdżamy. -dodał z powagą.
-Ale jak to? Już? -jakoś nie dowierzałam. Już miałam opuścić przyjaciółki i szkołę?
-Tak wyszło... Jutro do szkoły nie musisz iść, już to załatwiłem. -wstał i stanął przy drzwiach. -Przepraszam, ale to nie moja wina...
 Wyciągnęłam walizki z pod łóżka i zaczęłam myśleć co spakować. Podeszłam do szafy i stanęłam przed nią.
 Nagle ktoś złapał mnie w pasie i szybko obrócił. 
-Pakujesz się? -zapytał i pocałował w dolną wargę.
-No muszę... Jedziemy przecież do Ameryki. -zarzuciłam chłopakowi ręce na szyję. -Wiesz co mnie najbardziej niepokoi? 
-No co takiego?
-Będziemy mieli dla siebie mnie czasu, bo chłopcy... -nie chciałabym, aby któryś przyłapał nas na pocałunkach czy jakichś uściskach wykraczających przyjaciół.
-Jakoś damy radę, a jak coś to im najwyżej o nas powiemy. To nasi przyjaciele powinni wiedzieć.
-Niall, ale w tej paczce przyjaciół jest mój bardzo opiekuńczy, straszy brat... -mimo tego, że Hazza był ode mnie starszy w sumie tylko o rok, to bardzo się o mnie troszczył.
-Damy radę... -powiedział i pocałował mnie w czoło. -A dzisiejszy wieczór spędzimy tylko we dwójkę... -wyszeptał mi do ucha. Na dźwięk jego głosu mimowolnie ugięły mi się kolana.
-No, a co z chłopakami? - spytałam spoglądając w te jego piękne niebieskie oczy.
-No to tak: Liam z Zayn'em poszli najpierw do siłowni, a później mają dołączyć do Louis'a i Harry'ego, którzy są w barze. -zaczął wyliczać. -A ja wykręciłem się tym, że powiedziałem, że boli mnie głowa. -uśmiechnął się łobuzersko.
-To słodkie... -cmoknęłam chłopaka w policzek. -Chodź. -złapałam go za rękę. -Idziemy najpierw coś zjeść. -blondyn od razu się uśmiechnął.
 Zamówiliśmy sobie pizzę i usiedliśmy razem przed telewizorem. Nialler rozwalił się na kanapie, a ja oparłam głowę na jego torsie.
 Później zjedliśmy pizzę i znowu trafiliśmy przed telewizor. Co jakiś czas Irlandczyk mnie pocałował, ogółem było bardzo przyjemnie... Po pewnym czasie usnęłam wtulona w chłopaka.
 W pewnym momencie się obudziłam i zauważyłam nad sobą czwórkę chłopaków. Od razu wyprostowałam się i poprawnie usiadłam na sofie.
-Już jesteście? -spytałam zaspanym głosem i przetarłam oczy. Widziałam zdezorientowane miny chłopaków.
-Co wy tu robiliście? -zapytał powoli Zayn.
-Oglądaliśmy film... -odpowiedziałam pospiesznie. -Nialler wstawaj! -szturchnęłam chłopaka.
-Co jest skarbie? -spytał zdezorientowany. 
-Eee... -zrobiłam ogromne oczy. Cała czwórka gapiła się na nas z szokiem. A ja z blondynkiem coraz bardziej się pogrążałam... -Znowu śniła ci się Demi Lovato? -tylko to przyszło mi na myśl.
-No tak... -powiedział Niall i wstał z kanapy.
-Musisz znaleźć sobie jakąś dziewczynę. -Louis poklepał go po ramieniu i spojrzał na mnie.
 Nialler tylko się uśmiechnął i pognał do kuchni.
-A może i tobie znajdziemy kogoś? -dodał Zayn.
-Ona sama da sobie radę. -przerwał szybko Liam i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i poszłam do pokoju.


6 września
 Chłopcy chyba pozapominali o tym co ostatnio gadał Harry... I mnie i Liam'ie i Niall'u. Może to i nawet dobrze.
 Ale dzisiaj to z Niall'em byśmy wpadli. W sumie to nie robiliśmy nic złego... Tylko razem leżeliśmy.
 Założę się, że w tym Tour Busie to w końcu nas przyłapią, bo nie umiemy się ogarnąć i uspokoić. Niby tacy spokojni jesteśmy, ale nigdy nic nie wiadomo.
 Boże! Jak ja go kocham!!

Mam nadzieję, że kolejny rozdział także Wam się podoba :) Dziękuję za wszystkie komentarze (mam nadzieję, że szczere) i czekam na nowe. Piszcie do mnie na tt @xLiamTurtle, lubię sobie z Wami popisać ;) xx Jesteście najlepszymi czytelnikami na calutkim świecie! 

Rozdział 19
 Obudziłam się dość wcześnie rano, umyłam się i ubrałam. Po cichu ruszyłam do sypialni Liam'a.
 Uchyliłam delikatnie drzwi i zobaczyłam siedzącego chłopaka na łóżku z tabletem w rękach.
-Mogę wejść? -spytałam nieśmiało. Chłopak szybko na mnie spojrzał, a w jego brązowych oczach pojawiła się radość. 
-Jasne, wchodź. -uśmiechnął się do mnie jak dawniej.
-Przepraszam, że się nie odzywałam - zaczęłam od razu. -po prostu jakoś to było dla mnie za dużo.
-Carmi... -przerwał mi spokojnym głosem. -Wszystko dobrze. To cię przerosło, rozumiem.
-Na prawdę? -zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, ale mimo wszystko pamiętaj, że zawsze, ale to zawsze możesz na mnie liczyć. -wiem, że tak nie powinno być, ale Liam będzie zajmował dość wysokie miejsce w moim sercu. Szybko podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Jesteś moim naj, naj, najlepszym przyjacielem. -wymamrotałam.
-Kocham cię mała... -wyszeptał w moje włosy, a przez ciało przeszła mnie faja gorąca.
-Ale Liam... Przecież...
-Wiem. -uciszył mnie chłopak. -Ty kochasz Niall'a, a on ciebie. Wiem o tym, rozmawiałem z nim. Jesteś dla niego bardzo ważna i musiałbym byś ostatnim draniem jeśli próbowałbym cię mu odebrać. -czyli on mnie na prawdę nadal kochał... Mimo tego, że bałam się, że konsekwencje mogą źle wpłynąć na wszystkich, to nie potrafiłam i nie mogłam odciąć się od Payne'a.
-Liam o czym rozmawiałeś z Niall'em? -spytałam odrywając się od chłopaka.
-No tak ogólnie... -zmieszał się.
-Aha... -zakończyłam. Wiedziałam, że Liam nie mówił mi wszystkiego. Coś ukrywał...
 Szybko wyszłam z pokoju i pobiegłam do Niall'a. Chłopak jeszcze spał. Wyglądał tak słodko i niewinnie... Jednak musiałam go obudzić i z nim pogadać. Wgramoliłam się do niego na łóżko i usiadłam na nim okrakiem. Spojrzałam na jego twarz, była taka pogodna. Włosy rozwiane w nieładzie. Lekko się schyliłam i musnęłam ustami jego usta.
 W tym momencie ręce chłopaka znalazły się na moich biodrach i przewaliły mnie na bok. Niall z roześmianą twarzą opierał się nade mną.
-Myślałam, że nie śpisz. -powiedziałam.
-Niespodzianka... -pocałował mnie w usta, a później w szyję.
-Niall muszę cię o coś zapytać. -lekko odepchnęłam blondyna. Chłopak usiadł po turecku i wpatrywał się we mnie jak w obrazek.
-Wiesz o Liam'ie? -spytałam ciężko.
-Ale, że co?
-No... -w gardle miałam gule. -O tym, że w dzień naszego pierwszego pocałunku tego w salonie, on mnie też pocałował. -niepewnie patrzyłam na chłopaka. -Wiesz o tym?
-Tak i o tym, że cię kocha także... -dodał.
-A mówiłeś mu o nas?
-W jakim sensie?
-No w takim, że jesteśmy razem. -mówiłam dalej, a Nialler ciężko westchnął.
-Musiałem, ale on nie powie Harry'emu. Obiecał. -zapewnił mnie. Uśmiechnęłam się i wstałam z łóżka.
-Kocham cię. -dodał chłopak chwytając moją dłoń i całując opuszki wszystkich palców. 
 Opuściłam jego pokój i poszłam się dalej pakować. Starannie składałam rzeczy i wkładałam do walizki. 
-Carmen? -usłyszałam. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Louis'a. -Masz gości. -dodał z uśmiechem.
-Kogo? -spytałam zaskoczona. Nikogo się nie spodziewałam.
-Te twoje dwie ładne koleżanki.
-Lou! -skarciłam go. -One są w moim wieku, nie możesz znaleźć sobie kogoś w swoim? -spytałam. Nie byłam pewna czy Kate mu się podoba, ale dużo na to wskazywało.
-Mała, wiek to tylko liczba... -powiedział ze słodkim głosem. Chłopak miał rację...
 Poszłam obok niego i zeszłam do salonu.
-Carmen! -krzyknęłam obie i rzuciły mi się na szyję.
-Chyba nie myślałaś, że wyjedziesz bez pożegnania? -spytała retorycznie Lauren. Roześmiałam się.
-Będę za wami tęskniła. -powiedziałam odsuwając się od nich.
-My za tobą także. -dodała Kate. -Obiecujemy dzwonić. -dziewczyna delikatnie poklepała mnie po ramieniu.
-Do mnie też czasami się odezwij. -powiedział Louis z łobuzerskim uśmiechem. Kate spojrzała na niego zaskoczona, po czym na jej twarzy wkradł się ogromny rumieniec. 

Jak Wam się podoba kolejny rozdział? Czekam na komentarze :) xx

Rozdział 20
 Cała wyprawa na lotnisko przebiegła szybko i właśnie siedziałam już w samolocie.Obok mnie miejsce zajął Niall. Reszta chłopców zajęła się sobą, a blondyn delikatnie szczypał mnie po udzie chcąc zwrócić na siebie moją uwagę.
-Uspokój się... -powiedziałam szeptem.
-Oj daj spokój, nikt nic nie zauważy. -dodał i zaczął całować mnie po ramieniu i szyi. Cała się rozpływałam pod jego dotykiem, jednak próbowałam trzeźwo myśleć.
 Po locie, który upłynął mi szybko i przyjemnie zakwaterowaliśmy się w hotelu w Los Angeles. Byłam na tyle zmęczona całą zmianą czasu, że od razu poszłam spać.
 Rano obudziłam się i pospiesznie sięgnęłam po pamiętnik.


9 września
 Nie ma to jak zawiesić na samym początku roku szkolnego naukę. Teraz przez najbliższe dni, nie wiem na jak długo będę w USA. Strasznie się cieszę z tego powodu.
 Jutro chłopcy mają pierwszy koncert, na który oczywiście mam bilet. W końcu będę mogła zobaczyć swojego chłopaka, brata i przyjaciół podczas występu.

-Carmen, ubieraj się! -przerwał mi Harry.
-Po co? -spytałam leniwie. 
-Idziemy na plażę. Szybko! Przyjdę po ciebie za kilka minut. -dodał i poszedł do siebie. Jeśli chodzi o mieszkanie w hotelu to miałam osobny pokój, podczas gdy Lou mieszkał z Harry'm, a Liam i Zayn z Niall'em.
 Wzięłam swój kostium z walizki i poszłam do łazienki się przebrać. Mój strój był dwu częściowy w kolorze ciemnego różu. Założyłam na to shorty i koszulkę na ramiączka.
 Na miejscu rozłożyłam sobie leżak i w samym kostiumie zaczęłam się opalać.
-Będziesz tak leżeć przez cały czas? -spytał Niall siadając obok na piasku.
-Taki mam zamiar, jakoś nie przepadam za moczeniem się w wodzie.
-Boisz się wody? Jak Zayn? -dopytywał dalej. Muszę przyznać, że wyglądaliśmy naturalnie jak przyjaciele, bez żadnych podtekstów.
-Nie, nie boję się. Po prostu wolę leżeć na lądzie. -blondyn mruknął coś pod nosem na moją odpowiedź. Kątem oka zauważyłam jak chłopak wstaje i odchodzi. Sama do siebie się uśmiechnęłam. 
 Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi. Otworzyłam szybko oczy i zobaczyłam śmiejącego się Niall'a biegnącego ze mną do wody.
-Puszczaj mnie! -wydarłam się, gdy chłopak w jednej chwili wrzucił mnie do wody.
 Wypłynęłam na powierzchnię i wściekła patrzyłam się na Irlandczyka zwijającego się ze śmiechu na brzegu.
 Poczułam mocne szarpnięcie za nogę i znowu cała zanurzyłam się w wodzie.
-Liam głupku! Mogłam się utopić! -wykrzyczałam.
-Już ci pomagam... -zaoferował chłopak podpływając do mnie. Gdy był już obok mnie mocno go ochlapałam i wciągnęłam pod wodę.
 Zadowolona z siebie, że udało mi się mu "odwdzięczyć" wychodziłam już z wody, kiedy podszedł do mnie Harry.
-Dokąd się wybierasz? -spytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Idę się wysuszyć. -wskazałam na ręczniki, ale Loczek tylko pokręcił głową i przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Nic z tego. -powiedział i wszedł razem ze mną do oceanu.
 Skończyło się na tym, że wszyscy razem wygłupialiśmy się w wodzie. Było na prawdę przyjemnie.
 Wieczorem wszyscy wyczerpani wróciliśmy do hotelu. Od razu położyłam się do łóżka i zasnęłam.

Przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki, ale jak go pisałam nie miałam już weny i pomysłów... Dlatego też może on być "gorszy", ale mam nadzieję, że mimo wszystko spodoba się Wam :) Napiszcie mi swoją opinię w komentarzach xx P.S Sporo z Was pisze do mnie na tt co jest dla mnie wspaniałe :3 Bardzo ciesze się jak do mnie piszecie z jakąś prośbą, pytaniem lub coś ♥

Rozdział 21
 Rano przed śniadaniem skoczyłam do pobliskiego sklepu po gazetę. Następnie usiadłam u siebie na łóżku i zaczęłam ją przeglądać.
 Jeden artykuł przykuł moją uwagę. "Siostra Harry'ego Styles'a już zżyta z resztą zespołu", a pod spodem było kilka zdjęć. Zwinęłam szybko gazetę i poszłam do pokoju Hazzy.
-Widziałeś? -rzuciłam prasę na kolana chłopaka. Harry chwycił gazetę.
-Piszą o tobie. -burknął pod nosem. -Obiecaj mi, że będziesz na siebie uważać. -zwrócił się do mnie.
-Spokojnie. -pocieszyłam go. -Wszystko będzie dobrze.
-Obiecaj! -uniósł głos wstając z kanapy. Widać było po nim, że bał się o moje bezpieczeństwo.
-Obiecuję... -powiedziałam spokojnym tonem lekko się uśmiechając.
 Po obiedzie razem z chłopakami ruszyłam na próbę, po której miał nastąpić koncert.
 Siedziałam sobie grzecznie w kącie i przyglądałam się chłopcom. Byli jak ryby w wodzie. Nie mogłam oderwać wzroku od Niall'a... Musze przyznać, że po prostu tęskniłam za jego bliskością.
 W końcu stałam na swoim miejscu przed sceną i czekałam jak inne fanki. Chłopcy wyszli, a ja nie mogłam przestać piszczeć.
-A tę piosenkę dedykuję mojej kochanej siostrzyczce. -zwrócił się Harry wskazując na mnie i Liam zaczął śpiewać "Up All Night".
 Cały występ był po prostu magiczny. Oglądać ich podczas koncertów to bezcenne uczucie.
 Chłopcy właśnie szli kawałek przede mną i próbowali przedrzeć się przez tłum fanek do Tour Busa. Zostałam lekko w tyle, ale próbowałam nie tracić ich z oczu.
 W pewnym momencie ktoś zakrył mi usta ręką i zaciągnął w jakieś ciemne miejsce. Nie miałam możliwości bronienia się. Mój napastnik był zbyt silny. Nagle zostałam rzucona na brudny chodnik. Nogawka moich spodni przedarła się i starłam sobie kolano. Byłam zbyt przerażona, aby krzyczeć czy cokolwiek. łzy zaczęły napływać mi do oczu.
-Shhh... -powiedział mężczyzna i ręką wsunął mi kosmyk za ucho. Drgnęłam i momentalnie się odwróciłam. -Nie skrzywdzę cię, póki nie będę musiał. -serce biło mi coraz mocniej. -Ona chce się z tobą zobaczyć. -powiedział z szyderczym uśmiechem. Przyjrzałam się mu bliżej. Chłopak miał może z 30 lat. Miał ciemne oczy i czarne włosy/
 Jednak w głowie miałam cały czas jego słowa. Zastanawiało mnie kim może być "ona"...
-Dobra wstawaj. Zwijamy się stąd, bo ktoś może nas znaleźć. -zwrócił się do mnie ostrym tonem. Powoli zaczęłam wstawać, ale moje nogi były jak z waty. -Szybciej! -szarpnął mnie w górę za ramię. Czułam, że będę mieć w tym miejscu siniaka. Ciągnął mnie dalej w stronę czarnego samochodu. Brutalnie wepchnął do środka i zatrzasnął drzwi.
-Ruszajmy! -zwrócił się do kogoś, a samochód ruszył. Przełknęłam ślinę, wytarłam dłonią łzy i zebrałam się w dobie, aby się odezwać.
-Kim jesteście i gdzie mnie wieziecie? -starałam się, aby mój głos nie drżał.
-Jestem Tom, a to Max. -odezwał się kierowca. -Jedziesz się z kimś spotkać i tyle.
-Ale...
-Więcej nie musisz wiedzieć. -warknął ten drugi - Max. Wściekła i przerażona usiadłam i podciągnęłam nogi pod brodę. Nagle poczułam wibracje swojego telefonu. Bałam się odebrać więc go zignorowałam.
 Po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się. Tom wyszedł z auta i otworzył mi drzwi, wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wysiąść.
 Tym razem ostrożnie zostałam zaprowadzona do budynku. Tom wydawał się łagodniejszy i młodszy. Miał może ponad 20 lat, zielone oczy i jasno brązowe włosy.
 Posadził mnie na czarnej skórzanej kanapie i lekko się uśmiechnął. Nie wiem czemu, ale moje przerażenie się zmniejszało.
-Może herbaty? -spytał.
-Przestań ją tak traktować! -oburzył się Max. -Ona ma być przerażona, ma cierpieć! A zachowujesz się jakby to były dla niej wakacje! -krzyknął i rzucił szklanką, którą Tom trzymał w ręce o ścianę.
 Gdy nagle oboje się uciszyli, a cały pokój wypełniło stukanie obcasów.

Przedstawiam Wam kolejny rozdział ;) Mam nadzieję, że się podoba xx Liczę na Wasze opinie, zresztą jak zawsze.

Rozdział 22
 Do pokoju weszła dziewczyna, a ja nie mogłam uwierzyć kto to... Boże jak mogłam na to nie wpaść?!
-Stephanie?! -wykrzyknęłam i podniosłam się z kanapy.
-Witaj Carmen... -powiedziała tym swoim beznadziejnym głosem. -Chłopcy spisaliście się. -zwróciła się do swoich pomagierów, a Max szczerzył się jak głupi.
-Co ty wymyśliłaś?! -byłam wściekła, już się nie bałam.
-Mówiłam, że się jeszcze spotkamy. -wycedziła przez zęby.
-I co zamierzasz zrobić?
-Porozmawiać, przemówić do rozsądku... -wymieniała wymachując palcem.
-Nie jestem z Liam'em! Zrozum to w końcu! -krzyczałam. Puściły mi już nerwy.
-Jakoś nie mogę ci wierzyć.
-Jesteś psychiczna. -stwierdziłam i zrezygnowana usiadłam z powrotem na sofie.
-Uważaj na słowa, bo możesz tego pożałować. -nie zwracałam na nią uwagi. Nie miałam zamiaru z nią rozmawiać.
-Słuchasz mnie?! -wydarła się po chwili wbijając mi paznokcie w bark.
-Nie! -odburknęłam. -Odczep się. Chcę już wrócić do hotelu...
-Do Liam'a?
-Nie, do swojego brata! -próbowałam powstrzymywać łzy.
-Jeszcze tu posiedzisz... Niech chłopcy się pomartwią. -powiedziała, po czym odwróciła się i wyszła, a za nią Max i Tom.
 Zła, smutna i samotna rozłożyłam się na kanapie i próbowałam zasnąć.

 Przed oczami ukazały mi się bardzo znajome niebieskie oczy. Pełne uśmiechu i miłości. Delikatne usta wygięły się w szerokim uśmiechu ukazując rząd zębów z aparatem na zęby. Blond włosy z prześwitem brązu były jak zwykle w artystycznym nieładzie. To był najpiękniejszy widok po słońcem. Nic więcej do szczęścia nie było mi potrzebne. On powoli wyciągnął ręce w moją stronę i mocno przyciągnął do siebie. Czułam zapach jego perfum, byłam w niebie, kiedy stałam tak w jego ramionach.

-Wstawaj! -usłyszałam męski głos i Nialle znikł. Jednak nie chciałam otwierać oczu, wiedziałam, że znowu zobaczę ten koszmar na jawie. -Powiedziałem wstawaj! -nagle zostałam brutalnie zrzucona na podłogę. Moja kostka trochę się wygięła i momentalnie zaczęła boleć. Otworzyłam oczy ze łzami i złością.
-Kiedyś tego pożałujesz... Max. -powiedziałam z zaciśniętymi zębami podnosząc się.
-Nie groź mi. -dodał i uderzył mnie wierzchem dłoni. Policzek zapiekł, a z oczu spłynęła mi pojedyncza łza. Kątek oka spostrzegłam Stephanie.
-Stephanie... -powiedziałam z bólem.
-Czego? -ona patrzyła na mnie jak na nic wartego, jak na robaka, szkodnika.
-Wypuść mnie, a już nie wejdę ci w drogę... -byłam zdesperowana.
-Wyprowadzisz się od Liam'a?
-Ja mieszkam tam z Harry'm, zrozum to wreszcie... -mój głos się łamał.
-Pewnie. -burknęła. -Idź już... Zniknij mi z oczu... -odwróciła wzrok.
 Jak najszybciej opuściłam ten przeklęty budynek. Stanęłam przed i nie wiedziałam gdzie się udać, nie wiedziałam gdzie jestem. Złapałam jakąś taksówkę i pospiesznie do niej wsiadłam.
 Po kilkunastu minutach byłam już pod hotelem. Wysiadłam i lekko utykając szłam do drzwi. Cały czas bolała mnie kostka, chyba nie była skręcona, ale i tak bolała... Chciałam jak najszybciej znaleźć się w swoim łóżku.

Kolejny rozdział, mam nadzieję, że się spodoba :) Czekam na opinię w komentarzach. Następny pewnie pojawi się z opóźnieniem, znowu nie mam weny i pomysłów... Przepraszam za utrudnienia :'(

Rozdział 23
 Powoli zamknęłam za sobą drzwi i weszłam do pokoju. W pomieszczeniu byli wszyscy, cała piątka siedziała zdołowana i załamywała ręce.
 Bez słowa stanęłam obok szafki, bo co miałam powiedzieć? W oczach kryły mi się łzy... Zayn uniósł głowę, a jego wzrok zatrzymał się na mnie.
-O mój Boże... -powiedział, a wzrok wszystkich spoczął na mnie.
-Carmen... -wyszeptał Niall, po czym podbiegł do mnie. Mocno mnie objął, przyciągnął do siebie i pocałował. Tak strasznie za nim tęskniłam. -Boże, jak ja o ciebie się martwiłem. -oparł czoło o moje.
-Już dobrze. Jestem tu... -dodałam, łzy spłynęły mi po policzkach, a Niall delikatnie je otarł.
-Gdzie ty byłaś? -zapytał Harry z lekkim szokiem w oczach. Nialler odsunął się ode mnie i trzymał mnie za rękę. Zupełnie zapomniałam o reszcie.
-To wy jesteście parą? -spytał Louis wskazując na nasze dłonie.
-Od kiedy? -kontynuował Zayn.
-Heh... -usiadłam na przeciwko w fotelu, a blondyn obok mnie na podłodze. -Od czego mam zacząć? - spojrzałam na wszystkich. Mieli zdziwione miny, ale w ich oczach kryła się radość.
-Może najpierw od was? -zapytał Harry. -To pewnie będzie przyjemniejsze. -uśmiechnął się. Na ten gest kamień spadł mi z serca.
-Więc... -zaczęłam. -Jesteśmy razem jakiś tydzień. Nie chcieliśmy nikomu o tym mówić żeby nie było problemów.
-Przepraszamy za ukrywanie się, powinienem wam od razu o tym powiedzieć. -przerwał mi Nialler.
-Tak myślałem, że między wami coś jest. Dziwnie się zachowywaliście. -skomentował Lou.
-Ta Louis... Pewnie... -przewróciłam oczami, na co wszyscy się roześmiali. 
-No cóż... -Harry wstał z kanapy, a Niall tak samo podniósł się z podłogi. -Gratulacje chłopie! -Loczek uśmiechnął się do niego i objął go ramieniem.
-To teraz, powiedz co się stało. -Hazza kucnął przede mną.
-Harry... -szepnęłam, po czym się rozpłakałam. Wspominać to było tragedią. Chłopak od razu mnie przytulił. Ramiona Hazzy, ramiona brata działały inaczej niż Nialler'a. -To wszystko Stephanie! -krzyknęłam przez łzy. 
-Co takiego? -Liam natychmiast zareagował.
-Ona kazała jakiemuś Max'owi i Tom'owi mnie porwać. Ten drugi był jeszcze w miarę uprzejmy, ale Max?! To same zło...
-Ale co ona od ciebie chciała? -dopytywał Liam.
-To co zwykle. -odrzekłam. -Mówiła żebym odczepiła się od ciebie... -spojrzałam mu prosto w oczy, a chłopak przełknął ślinę.
-Musimy pójść z tym na policję! -przerwał Lou. 
-I co jej zrobią? -spytałam.
-Nie wiem, ale pewnie coś. -odpowiedział.
-Zadzwonię po Paul'a, on się tym zajmie. -dodał Zayn wyciągając telefon.
-Coś jeszcze ci zrobili? -Nialler zwrócił się do mnie i wziął za rękę.
-Nie... Raczej nie, jestem cała. -uśmiechnęłam się zadowolona z tego, że jestem już razem z chłopcami.
-Paul zaraz będzie, to opowiesz mu wszystko. -powiedział Malik, na co ja kiwnęłam głową.
 W końcu udało mi się zostać samej. Wzięłam odprężający prysznic i z pamiętnikiem położyłam się do łóżka. 


11 września
 Matko, ile rzeczy się wydarzyło! Nie będę opowiadać o Stephanie, bo chcę o tym zapomnieć...
 Cieszę się, że jestem już z chłopakami. Przy nich czuję się bezpieczna. Na dodatek już nic nie muszę ukrywać, bo wiedzą już o Narmen. Lou nas tak nazwał, to połączenie naszych imion, jak Larry czy coś... O! To tak jak kiedyś była Lanielle. Mnie podoba się ta nazwa, jest taka słodka... ♥

Przedstawiam Wam kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się spodoba :) Liczę na duuużo komentarzy z opinią :) xx Bardzo mi to pomaga 

Rozdział 24 
22 września
 Dwa tygodnie w Stanach Zjednoczonych minęły dość szybko i przyjemnie. Nie licząc oczywiście tego incydentu na początku z rudzielcem. Na całe szczęście udowodnili jej winę i mają zająć się nią w Anglii. Max'a i Tom'a zatrzymali tutaj. Gdy dowiedziałam się o tym wszystkim to kamień spadł mi z serca.
 Cały czas chodziłam na koncerty chłopców świetnie się bawiąc. Ogólnie wszystko układa się lepiej odkąd chłopcy wiedzą o mnie i o Niall'u.
 Nie mogę już się doczekać jak będę w domu, w swoim łóżku... Chcę pójść z Nialler'em na jakąś randkę do kina czy coś.

-Za godzinkę będziemy na lotnisku. -powiedział blondyn wkładając mój pojedynczy kosmyk za ucho. Uśmiechnęłam się, a Niall delikatnie mnie pocałował. Jego usta były miękkie jak płatki róż i smakowały czekoladą. Pewnie prze to, że chłopak w trakcie mojego pisania zjadł całą tabliczkę. Tylko kawałek dał Liam'owi... i to z bólem serca.
-Jesteście obleśni! -wydarł się Zayn spoglądając na nas przez palce.
-Oj ucisz się! -odparłam z uśmiechem, a chłopcy się roześmiali.
 Na lotnisku musieliśmy przedrzeć się przez tłumy fanek. Chłopcy rozdali kilka autografów i zrobili parę zdjęć. Z uśmiechem odmachałam grupce dziewczyn, które piszczały i machały w naszą stronę. 

-O mój Boże! Nareszcie w domu, ja ja za tym tęskniłam! -rzuciłam torbę na podłogę i usiadłam na fotelu opierając głowę na oparciu.
-Też za tym tęskniłem... Chyba jak zawsze. -dodał Harry. -Za jakiś czas będziemy mieć wolne to pojedziemy do naszych rodzin, a ty
-A Carmen pojedzie ze mną do Mullingar. -przerwał Niall siadając na drugim fotelu.
-Myślisz, że to dobry pomysł? -zapytałam.
-A czemu by nie? Moi rodzice cię pokochają... -jego uśmiech świadczył o tym, że był tego pewien.
-Ale... -zaczęłam.
-Żadnego ale. Będzie dobrze. -zakończył chłopak i zabrał się za wnoszenie bagaży na górę.
-Dzisiaj będzie w telewizji wywiad z nami z USA. -powiedział Liam włączając sprzęt.
-Z chęcią obejrzę i zobaczę co za głupoty wygadywaliście. -wstałam i ruszyłam do pokoju, aby się odświeżywszy i przebrać. 
 Własnie wyszłam z łazienki, kiedy usłyszałam dźwięk swojego sms-a.

 "Hej! Słyszałam, że jesteś już w domu. 
Lauren xx"

 Zaskoczyła mnie jej wiadomość.

"Hej! No tak, właśnie przylecieliśmy. Skąd Ty to wiesz?
Carmen xx"

 Odpowiedź przyszła natychmiast.

"Twój brat to Harry Styles, cały twitter i inne portale trąbią o powrocie One Direction. Kiedy możemy się spotkać?
Lauren"

 W sumie to nie pomyślałam o tym, znowu zupełnie zapomniałam o tym fakcie.

"Masz rację. Hmm... No sama nie wiem. Może jutro? Jakoś się jeszcze dogadamy.
Carmen xx"

 Rzuciłam telefon na łóżko i przebrana udałam się do kuchni. 
-Zaraz się zacznie! -zawołał Louis. Chwyciłam miskę z chipsami i usiadłam na kanapie obok Niall'a. Chłopak objął mnie ramieniem, a drugą ręką sięgnął po przekąskę.
-Witamy! -przywitał nas prowadzący. -Dzisiaj gościmy w naszym programie wspaniały brytyjsko-irlandzki zespół One Direction!
-Wohoo, jesteście! -powiedział z uśmiechem. -Wyglądacie na prawdę przystojnie. -dodałam zadziornie. Zayn już miał podziękować, ale uciszył się, bo prezenter zaczął zadawać pytania.
-Zaczniemy od najprostszego. Co planujecie w najbliższym czasie?
-No cóż... -zaczął Liam, a ja kątem oka zerknęłam na niego. -Aktualnie koncertujemy tutaj, po powrocie do Wielkiej Brytanii mamy kilka występów, a później trochę wolnego. Zamierzamy pojechać do bliskich, odprężyć się.
-Właśnie. -przerwał mężczyzna. -Jeśli mówimy o bliskich, to czy macie kogoś? Który z was nie jest już singlem? -reporter podkreślił słowa "nie jest". Zawsze pada to pytanie, a chłopcy ostatnio za wiele nie mówili.
 Chłopaki nic nie odpowiedzieli. Spojrzałam na nich, ale ich twarze były bez wyrazu.
-No chłopcy nie dajcie się prosić. Który z was jest szczęśliwie zakochany? -mężczyzna dopytywał.
-No to... -odezwał się Niall. -Ja mam kogoś. -powiedział z uśmiechem. Nie mogłam uwierzyć, że Nialler się przyznał. Wbrew pozorom byłam szczęśliwa z tego faktu. Oparłam głowę o ramię chłopaka...

Mam nadzieję, że następny rozdział Wam się spodoba ;) Czekam na opinię xx Kolejny rozdział najprawdopodobniej pojawi się w przyszły weekend, a to przez szkołę... :c


Rozdział 25
-Opowiedz coś o niej. -zachęcił prezenter.
-Jest wspaniałą dziewczyną. Długo na nią czekałem. Jesteśmy razem szczęśliwi. -Nialler przez cały czas się uśmiechał. To co mówił było urocze.
-Ja natomiast mam na razie kogoś na oku. -odezwał się Lou. Chłopcy w wywiadzie spojrzeli na niego. Natomiast ja z otwartą buzią nie wiedziałam co zrobić. Przecież on musiał mówić o Kate!
-Życzę wam szczęścia. -zakończył. -A teraz Harry, opowiedz nam jak radzisz sobie w roli starszego brata?
-To żaden problem. Carmen jest wspaniałą dziewczyną. Nie mam trudności z dogadywaniem się z nią, a to najważniejsze. -chłopak uśmiechnął się do kamery.
-Też cię kocham braciszku. -odpowiedziałam do Hazzy, a on do mnie mrugnął.
-A wy chłopaki, jak się dogadujecie z Carmen? -spytał mężczyzna przeglądając swoje fiszki. -Jedyna dziewczyna w domu... Sami rozumiecie.
-Traktuję ją jak młodszą siostrę. -odezwał się Louis. -Zresztą Harry jest jak mój brat, więc Carmi tak samo. -uśmiechnął się. To słodkie co on mówił. On też był dla mnie jak brat.
-Szczerze, to Carmen jest moją najlepszą przyjaciółką. Doskonale się rozumiemy. -stwierdził Liam. -Ale to tylko przyjaciółka. Bez żadnych podtekstów. -podkreślił słowo "tylko". Jednak to co powiedział było prawdą. Mogę z Liam'em rozmawiać o wszystkim.
-To dobrze, że udało jej się za klimatyzować u was. -zakończył reporter.
-Też was lubię... -przerwał oglądanie wywiadu i zwróciłam się do chłopaków. -Jest jeszcze coś ciekawego?
-Chyba nie, jest jeszcze jedno pytanie, ale takie standardowe o fanów. -odpowiedział Liam.
-Dobrze, czyli możemy porozmawiać. -wstałam i stanęłam przed telewizorem. Oczy całej piątki skierowane były na mnie. 
-Ale o czym? -spytał Zayn wyraźnie zdziwiony. 
-Dobre pytanie. -stwierdziłam z uśmiechem. -Powiedz mi Lou, o kim mówiłeś w wywiadzie? -wbiłam wzrok z chłopaka.
-No o... -Louis wziął głęboki oddech i spuścił wzrok. -Mówiłem o Kate...
-Zakochałeś się w niej? -po tym pytaniu nastąpiła cisza. Nikt się nie odzywał.
-Tak jakby. -brunet odpowiedział po dłuższej chwili. Nie wiedziałam co zrobić. Cieszyłam się, bo wiedziałam, że ona czuje to samo.
-Lou! -zwróciłam się do chłopaka i rzuciłam się na niego. -To wspaniale! Będziecie razem szczęśliwi, zobaczysz! -roześmiałam się. -Tylko nie waż mi się jej skrzywdzić. -spojrzałam surowo na niego. On pokiwał głową, po czym pocałowałam go w policzek. 
 Chwilę później poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i wyjęłam pamiętnik.

22 września
 Oni zawsze w tych wywiadach coś odwalą. Jednak miło ze strony Niall'a, że wspomniał, że z kimś jest. Nie powiedział mojego imienia czy coś, bo chce mnie chronić, ale to i tak słodkie. Zresztą nie wiem czy chcę, aby tak szybko świat się o nas dowiedział. Boję się reakcji fanów...
 Wiesz, że Louis'owi podoba się Kate?! Chłopak się w niej zakochał. To takie urocze, życzę im szczęścia! Mam nadzieję, że ona się o tym szybko dowie. Jednak na pewno nie ode mnie! Milczę jak grób :)
 Ogólnie to jutro muszę zobaczyć się z przyjaciółkami. Ciekawe co u nich słychać...

Mam nadzieję, że kolejny rozdział się Wam spodoba ;) Jeżeli jutro chcecie jeszcze jeden (kolejny) to poproszę mnóstwo komentarzy xx Oczywiście wszystkie z opinią o tym rozdziale ;) 

Rozdział 26
 Rano obudził mnie dźwięk telefonu.
-Halo? -odezwałam się zaspanym głosem nawet nie sprawdzając kto to.
-Cześć Żółwiku! -usłyszałam pogodny głos w słuchawce.
-Eee... Kto mówi? -przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek, była 9:30.
-No jak to kto? Tu Lauren, nie poznałaś? -z własnej głupoty klepnęłam się w czoło. Jak mogłam nie załapać od razu!?
-Przepraszam, to przez to, że jestem nie wyspana. Co tam? -dziewczyna roześmiała się.
-Umówimy się w Starbucksie? -zapytała. -Będzie Kate.
-Pewnie, o której mam być? 
-Przyjdź o 14. -powiedziała, a po chwili się rozłączyła.
 Szybko wstałam i w piżamie ruszyłam do kuchni, strasznie zgłodniałam. Właśnie wchodziłam do pomieszczenia, gdy wpadłam na Niall'a.
-Cześć Piękna... -przywitał się i pocałował mnie delikatnie w usta.
-Hej. -odezwałam się. -Głodny? -spytałam, ale zdałam sobie sprawę, że znam odpowiedź.
-Oczywiście, zresztą jak zawsze. -szeroko uśmiechnął się do mnie. -Co zjemy? -chłopak puścił mnie i podeszłam do lodówki.
-No to na co masz ochotę? -zapytałam spoglądając w głąb lodówki.
-Obojętnie, wymyśl coś. -odpowiedział, a w tym samym momencie do pomieszczenia wszedł Harry i Lou.
-Zrób też nam jakieś śniadanie. -odezwał się Hazza, po czym pocałował mnie w policzek.
-Ależ oczywiście! Jestem tutaj do waszych usług. -powiedziałam z sarkazmem.
-To super! -odezwał się Louis, a ja zmroziłam go wzrokiem.
 Po śniadaniu pospiesznie przebrałam się w pudrową symetryczną spódnicę i biały gładki t-shirt, a do tego rzymianki. Złapałam torebkę i ruszyłam w stronę drzwi.
-A dokąd ty się wybierasz w takim ślicznym stroju? -zapytał Niall unosząc głowę zza oparcia fotela.
-Umówiłam się z dziewczynami. -odpowiedziałam trzymając jedną dłoń na klamce.
-Jak z dziewczynami to możesz iść. Baw się dobrze! -krzyknął i wrócił do oglądania jakiegoś programu rozrywkowego. Roześmiałam się i wyszłam na zewnątrz. 
 Spokojnym krokiem szłam ulicami Londynu.
-O mój... Boże! -usłyszałam pisk dziewczyny za sobą. Powoli odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą brunetkę.
-Coś się stało?
-Ty jesteś siostrą Harry'ego? -zapytała podekscytowana. Miałam jednak wrażenie, że dziewczyna zna odpowiedź.
-Tak jestem...
-I znasz resztę chłopaków? -przerwała mi.
-No tak... Mieszkam w ich kompleksie... 
-O matko! -dziewczyna sięgnęła do swojej torebki. -Czy mogłabyś dać to Niall'owi, powiedzieć, że to od Belli i powiedzieć mu, że go uwielbiam to znaczy kocham. -trzymała pudełeczko czekoladek na wyciągnięcie ręki.
-Oczywiście. -wzięłam prezent i sztucznie się uśmiechnęłam. Rozumiem, że to fanka i w ogóle, ale to moja pierwsza taka sytuacja i jestem po prostu zazdrosna.
-Bardzo ci dziękuję! Wiem, że on ma dziewczynę, ale i tak zawsze jest ta nadzieja. Wierzę, że jest z nią szczęśliwy i życzę im szczęścia. -dziewczyna mocno mnie przytuliła. Zaskoczyła mnie tym gestem. Nigdy wcześniej obcy ludzie nie przytulali się do mnie... -Jeszcze raz dziękuje. -dodała odsuwając się ode mnie, po czym odeszła. Natomiast ja schowałam czekoladki i szybkim krokiem ruszyłam dalej.
 Po kilkunastu minutach dotarłam do celu.
-Hej Kate! -przywitałam się. -A gdzie Lauren? -spytałam rozglądając się.
-Jeszcze jej nie ma. -odpowiedziała.
-Okej... -usiadłam na przeciwko. -Ej Kate, widziałaś ostatni wywiad chłopców? Ten z pobytu w USA?
-Pewnie, że tak. -odparła z uśmiechem. -Mówili o tobie... -wskazała palcem na mnie i poruszyła brwiami. Roześmiałam się.
-No właśnie wiem!
-I Lou mówił o jakiejś dziewczynie... -Kate nagle pochmurniała. -Ciekawe kim jest ta szczęściara? Wiesz coś może? -spojrzała na mnie.
-Eee... Nie, nic nie wiem. Louis nic nie wspominał. -skłamałam. Źle się z tym poczułam, ale nie miałam wyboru. Nie chcę, aby dowiedziała się tego ode mnie.
-Rozumiem... -dziewczyna smutno westchnęła. -A Niall, o kim mówił? Bo powiedział, że jest z kimś...
-Spójrz! -przerwałam jej. -Lauren idzie... Ej! Kto to? Ten obok. -Kate podążyła wzrokiem za moim palcem.
-Nie mam pojęcia... -odpowiedziała zaskoczona. -Ale jedno wiem. Na pewno zaraz dowiemy się kim jest ten przystojniak, który idzie z naszą Lauren.

Tak jak wspomniałam kolejny rozdział ;) Następny pojawi się pewnie dopiero w przyszłym tygodniu... Jednak mam nadzieję, że ten przypadnie Wam do gustu :) Czekam na Wasze opinię, są mi bardzo potrzebne, choćby anonimowe xx

Rozdział 27
-Cześć dziewczyny! -przywitała się podchodząc do nas razem z chłopakiem. Był on brunetem z mocno czekoladowymi oczami. Miał na sobie pomarańczową koszulkę, która podkreślała jego karnacje i jasne jeansy.
-Hej... -odpowiedziałam.
-Chcę wam przedstawić Luke'a... -przyjaciółka wskazałam na towarzysza.
-Jestem Carmen. -podałam mu rękę, a on ją uścisnął.
-A ja Kate.
-Miło mi was poznać. -Luke ukazał rząd białych zębów szeroko się uśmiechając.
-Czy wy... Wy jesteście parą? -wypaliła Kate, a Lauren się zarumieniła.
-Nie. -odpowiedział pospiesznie chłopak. -My się przyjaźnimy.
-To mój przyjaciel jeszcze z dzieciństwa. -dodała dziewczyna.
-Czemu go dopiero teraz poznajemy? -spytałam, a Kate przytaknęła.
-Jakoś po prostu nie było okazji... Oj tam nie ważne. -uśmiechnęła się. -Co u was?
-No wiesz... -zaczęłam. -Chciałam z wami pogadać, ale -spojrzałam na chłopaka. -no chyba sama rozumiesz.
-Och. -Lauren westchnęła.
-Luke, -zwróciła się do chłopaka. -spotkamy się później, okej?
-Jasne. -odpowiedział z uśmiechem. -To do zobaczenia. -dodał i na pożegnanie cmoknął Lauren w policzek. Dziewczyna cała się zarumieniła.
-Pa dziewczyny!
-Dobra, a więc Carmen, o co chodzi? -spytała przyjaciółka. 
-Właśnie, co jest? -dodała druga.
-Tylko pamiętajcie. że to równie ogromna tajemnica, jak fakt, że jestem siostrą Harry'ego. Mimo tego, że on już mówił o tym publicznie. -zaczęłam.
-Okej, okej. Mów co się stało. -pospieszyła mnie Kate.
-Mam chłopaka... -odpowiedziała z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Serio?! -spytała z niedowierzaniem Kate. Na jej twarzy malowało się szczęście, tak samo u Laury.
-Kogo? -dodała.
-Jestem z Niall'em. -powiedziałam na jednym wydechu. Zauważyłam jak Lauren otwiera szeroko oczy ze zdumienia.
-Mówisz o Niall'u Horan'ie? Tym z tego słynnego zespołu One Direction? -zapytała Kate ściszonym, ale podekscytowanym głosem.
-Ehm... -westchnęłam. -Mówię o moim Niall'u Horan'ie, słodkim Irlandczyku. O chłopaku dla, którego straciłam głowę. -na same wspomnienie o nim zrobiło mi się ciepło.
-O jeju... -zaszczebiotała Lauren.
-Jakie ty masz szczęście... -Kate uśmiechnęła się słodko.
-Kurczę! Brat to Harry Styles, najprzystojniejszy chłopak jakiego znam. Natomiast chłopak to słodziak, przystojniak i w ogóle ideał zresztą jak brat i przyjaciele. -w głosie Lauren kryła się nutka zazdrości, ale przyjaciółkę głównie przepełniała radość.
-Zazdrościmy ci... -dodała Kate.
-Ale szczerze gratulujemy. -Lauren poklepała mnie po dłoni.
-Dziękuję. -odezwałam się z uśmiechem. -Dziewczyny, wierzę, że wam niedługo też się powiedzie. Na pewno znajdziecie miłość i to pewnie już niedługo. -mrugnęłam do nich, a one się roześmiały.
-No Lauren to pewnie zaraz. Przyznaj, że ten Luke ci się podoba. -Kate nie odpuszczała.
-To mój przyjaciel! -broniła się dziewczyna. Jednak chyba było coś na rzeczy.
-Lauren... -naciskała blondynka.
-Okej, okej! -dziewczyna uniosła lekko dłonie w geście poddawania się. -Może i faktycznie on mi się trochę podoba, ale to wszystko.
-Powiedzmy, że ci wierzę. -zakończyła Kate.
 Wieczorem wróciłam do domu i resztę dnia spędziłam z Niall'em. Bez stresów i problemów.

Mam nadzieję, że kolejny rozdział Wam się podoba :) Czekam na Wasze opinię... Ostatnio niewiele pojawia się komentarzy :/

Rozdział 28
 Rano powoli otworzyłam oczy i ujrzałam Niall'a, który leżał obok mnie i przyglądał mi się. Był we mnie wpatrzony jak w obrazek. Na moje policzki wkradły się rumieńce, ale mimo zawstydzenia uśmiechnęłam się.
-Czemu tak na mnie patrzysz? -chłopak przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Jego ciepło i bliskość to najlepsza rzecz z rana.
-Nie mogę napatrzeć się na ciebie... Jesteś taka śliczna i w dodatku tylko moja. -powiedział wprost w moje usta, jego oddech otulił moją twarz. Jedną ręką blondyn obejmował mnie w talii.
-Bardzo cię kocham. -wyszeptałam i znowu zaczęłam całować chłopaka.
 Po dłuższym czasie ogarnięta i ubrana zeszłam na dół coś zjeść. W kuchni spotkałam Louis'a.
-Hej! -przywitałam się z chłopakiem.
-Jak się spało? -próbowałam powstrzymać wybuch śmiechu, uśmiechnęłam się tylko delikatnie pod nosem.
-Dobrze. -odpowiedziałam radośnie i nalałam sobie szklankę soku.
-Ta... Na pewno było dobrze... -skomentował. Spojrzałam na niego surowo, a on się roześmiał.
-Louis... A teraz zmieniając temat. Co z Kate? -oparłam się o blat obok chłopaka.
-No, a co ma być?
-Powiesz jej? Kochasz ją? Podoba ci się? -zasypałam chłopaka pytaniami.
-Kate jest śliczna, bardzo ją lubię i w ogóle, ale to chyba byłoby za szybko. -odpowiedział robiąc sobie przy tym kanapki. 
-Lou, to zaproś ją gdzieś! -podsunęłam mu pomysł. Brunet odwrócił się i na mnie spojrzał.
-Carmen... To nie wypali... Jak gdzieś z kimś wyjdę to od razu będzie pełno paparazzi... -odpowiedział smutno. 
-To... ehm... Zaproś ją tutaj, obejrzycie razem film. Będzie fajnie! -zachęciłam go.
-Pomyślę nad tym. -odpowiedział i wychodząc rozczochrał mi włosy.
 Po południu usłyszałam dzwonek do drzwi. Leniwie wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam Kate i Lauren.
-Hej dziewczyny! -przywitałam je. -Co tu robicie?
-Miło, że przyszłaś Kate... -usłyszałam za swoimi plecami. Odwróciłam się i ujrzałam Louis'a. Dziewczyna do niego podeszła, a on cmoknął ją w policzek, po czym razem poszli na górę. Z otwartą buzią odwróciłam się do Lauren.
-Powiesz mi o co tutaj chodzi?
-Przyszłam odprowadzić Kate, która ma randkę z Tomlinsonem. Przy okazji przyszłam cię odwiedzić. -uśmiechnęła się i weszła do środka.
-Okej... -odpowiedziałam zdezorientowana, a przyjaciółka rozsiadła się na sofie. 
-Obejrzymy coś? -spytała łapiąc za pilota.
-Pewnie, pójdę po coś do jedzenia. -odpowiedziałam.
 Po kilkunastu minutach we dwójkę oglądałyśmy jakiś film i zjadałyśmy popcorn.
-O hej! -do pokoju wszedł Harry. Lauren spojrzała na chłopaka, a on z uśmiechem usiadł obok dziewczyny. Następnie tylko ja oglądałam film, bo Hazza cały czas szeptał coś z moją przyjaciółką. W kółko się śmiali i nie zwracali na mnie uwagi. Zrezygnowana po cichu opuściłam salon i poszłam do Niall'a. Gdy tylko weszłam od razu rzuciłam się na łóżko. Zaskoczony blondyn odłożył gitarę i usiadł obok mnie. 
-Co jest? -spytał wodząc palcem po moim brzuchu łaskocząc mnie przy tym.
-Miałam oglądać film z Lauren, ale przyszedł Harry i mnie olała, a Kate jest u Lou na randce. -złapałam dłoń chłopaka i podniosłam się do siadu.
-To jak one są z nimi, to my spędzimy czas razem... -dodał z uśmiechem całując opuszki moich palcy.
-Pogramy wspólnie na gitarze? -spytałam wskazując na instrument.
-Z chęcią... -odpowiedział i wstał z łóżka. Pospiesznie poszłam po swoją gitarę. Następnie usiadłam z Nialler'em na podłodze. Irlandczyk zaczął grać "Kiss Me" Ed'a Sheeran'a. Byłam pod ogromnym wrażeniem, aż sama zapomniałam o graniu. Wpatrywałam się tylko w chłopaka z czułością i miłością...

Mam nadzieję, że kolejny rozdział Wam się podoba :) Czekam na Wasze opinię. Niedługo pewnie skończę to opowiadanie i zacznę pisać nowe. Jeżeli macie jakieś pomysły, propozycje czy coś podobnego co do nowego opowiadania to piszcie je do mnie na maila pokochajonedirection@gmail.com :) 

Rozdział 29
 Ta piosenka w jego wykonaniu była przepiękna. Śpiewana z serca, tylko dla mnie... Pod koniec utworu przybliżyłam się do chłopaka i delikatnie go pocałowałam.
 Nagle mi się coś przypomniało. 
-Nialler! Mam coś dla ciebie! -szybko wstałam i ze swojej torebki wyciągnęłam pudełko czekoladek.
-Kupiłaś mi słodycze? -zapytał chłopak rozmarzonym tonem.
-Niee... -odpowiedziałam. -Masz je od fanki imieniem Bella, która cię kocha i najchętniej wyszłaby za ciebie. -dodałam bez wyrazu.
-Oooo! -chłopak uśmiechnął się.
-Niall! -upomniałam go.
-Oj daj spokój. Jesteś dla mnie najważniejsza, pamiętaj o tym. -blondyn złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. -Kocham cię.
-Ja ciebie też. -pocałowałam go w czubek nosa.
 Wieczorem usiadłam na łóżku w piżamie z pamiętnikiem.


24 września
 Jestem na siebie zła za tę lekką zazdrość o Niall'a. Nie powinnam... Chłopak z zespołem ma miliony fanek i to naturalne, że się w nim kochają i chcą być z nim. Muszę się na to psychicznie przygotować. Za bardzo go kocham, aby stracić go przez jakąś błahostkę.
 Ogółem zastanawia mnie sytuacja pomiędzy Lou i Kate oraz Harry'm i Lauren. Okej, rozumiem Louis'a... Przyznał się, że lubi Kate, więc... postanowił zrobić krok tak jak mu radziłam. Ale Harry? Kiedyś zrobił mi awanturę o to, że go spytałam o Lauren, a dzisiaj? Przyszedł do pokoju i zaczął flirtować z moją przyjaciółką. Dziwne... Ale nie będę się wtrącać, nie tym razem.
 Poczekam i zobaczę co z tego będzie. Mam nadzieję, że coś dobrego.

 Obudziłam się strasznie późno. W domu panowała ogromna cisza. Powoli wstałam z łóżka i zeszłam do kuchni. Na blacie leżała ogromna kartka.

"Witaj Księżniczko!
Dzisiaj poszliśmy spotkać się z wujkiem Simonem. Musimy obgadać kilka spraw... Wrócimy pod wieczór.

Louis, Liam, Zayn, Harry & Niall

P.S.
Kocham Cię - Twój Nialler ♥"

 Na moje usta napływało takie słodkie "Aww". Szybko zrobiłam sobie śniadanie i poszłam się ubrać.
 Po godzinie dostałam telefon od Lauren.
-Cześć, mogę do ciebie wpaść? -powiedziała szybko.
-Hej... Eee... No pewnie, a coś się stało? -spytałam lekko zdezorientowana.
-Chcę pogadać. -odpowiedziała. -Będę u ciebie za pół godziny. Do zobaczenia. -dodała i rozłączyła się. Nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć. Czułam, że coś ważnego ma mi do powiedzenia. Lauren była zdenerwowana.
 Odłożyłam telefon i trochę ogarnęłam w pokoju. Kilkanaście minut później usłyszałam dzwonek i poszłam otworzyć drzwi.
-Hej... -przywitałam się, ale dziewczyna mi przerwała.
-Carmen,potrzebuję pomocy.
-Co jest? -zamknęłam drzwi i spojrzałam na przyjaciółkę.
-Jesteśmy same? -Lauren rozejrzała się po salonie i domu.
-Tak, chłopcy są u Simona. -odpowiedziałam siadając na kanapie. Przyjaciółka usiadła obok.
-Jestem beznadziejna... -zaczęła i spuściła głowę.
-To znaczy? Bo chyba nie rozumiem... -nie miałam pojęcia o co jej chodzi. Przyjaciółka ciężko westchnęła.
-Wiesz, że się zakochałam?
-To wspaniale! -natychmiast uśmiechnęłam się.
-Poczekaj! -uniosła głos, a w oczach zaiskrzyły jej łzy. Byłam zaniepokojona jej zachowaniem. -Ta miłość nie ma sensu...
-Nie prawda. Każda ma sens, wierz mi. -dodałam z otuchą lekko pocierając jej dłoń. -Czy ty mówisz o Luke'u?
-Carmen... Nie... -spojrzała na mnie i pociągnęła nosem. -Ja zakochałam się w Harry'm... -na moje usta cisnęło się "o mój Boże!" i mnóstwo pytań.

Bardzo Was przepraszam, ze tak długo musieliście czekać na ten rozdział. Mam nadzieję, że  on przypadnie Wam do gustu :) Czekam na opinię w komentarzach. Nie obiecuję  ale może uda mi się dodać coś jeszcze pod koniec weekendu ;) 

Rozdział 30
- To wszystko jest beznadziejne... -Lauren pociągnęła nosem.
-Będzie dobrze. -pocieszałam dziewczynę. -Jak Harry się dowie na pewno będzie szczęśliwy. Na pewno on odwzajemnia to uczucie.
-Myślisz, że to może być prawda? Myślisz, że Hazza mógłby zakochać się w kimś takim jak ja? -Lauren otarła łzy wierchem dłoni.
-Oczywiście, że tak! Jesteś wspaniałą osobą. -uśmiechnęłam się promiennie. -A co z Luke'iem? -na te słowa przyjaciółka odwróciła wzrok.
-Lauren... -zwróciłam się jeszcze raz.
-Luke był wczoraj na wieczór u mnie. -zaczęła. -Na początku było tak jak zawsze, normalnie. Jednak chłopak chciał ze mną porozmawiać.
-Co chciał?
-On mi powiedział, że mnie kocha i to już od kilka lat. -znowu w oczach przyjaciółki pojawiły się łzy.
-Co takiego? -byłam w szoku. Jej historia była trochę podobna do mojej.
-Oczywiście powiedziałam mu, że ja go tylko lubię, że chcę się z nim tylko przyjaźnić. Przyjął to ze smutkiem, ale jakoś poszło. -dodała znowu ocierając łzy. -Mam nadzieję, że nadal będziemy się przyjaźnić... -chciałam jej opowiedzieć o moim przypadku. Ja nadal przyjaźnię się z Liam'em. On jest moim najlepszym przyjacielem.
 Nagle do domu weszli chłopcy, natychmiast zamilkłyśmy z przyjaciółką.
-Cześć dziewczyny! -przywitał się Harry. Lauren pospiesznie starała się wytrzeć łzy w rękaw. Jednak chłopak to za uwarzył. 
-Ej, co jest? -usiadł obok spoglądając z troską na dziewczynę.
-Zostawię was samych... -szybko wstałam, w drzwiach pociągnęłam lekko resztę żeby przestała się gapić i dała im chwilę.
-Co się stało z Lauren? -zapytał Zayn. krzyżując ręce i opierając się o blat.
-Ona ma pewien problem sercowy... -powiedziałam tak ogólnie. Nie chciałam im nic mówić.
-A nasz superman - Harry chce jej pomóc. Jakie to romantyczne... -momentalnie spojrzałam na Lou. O czym on mówił?
-Co ty...?
-Nic. -przerwał. -O niczym nie mówiłem... -zmieszał się i wsadził sobie do ust garść popcornu.
-Louis! -spojrzałam na niego. Potrzebuję wyjaśnień i to natychmiast. Widać było, że oni coś ukrywają.
-Mamy jej powiedzieć? -Zayn zapytał reszty jakby mnie tam nie było. Patrzyłam na każdego po kolei i czułam się zdezorientowana.
-Macie mi powiedzieć! -zdenerwowałam się. W tej właśnie chwili traktowali mnie jak dziecko.
-Jak by ci to powiedzieć... -zaczął Liam.
-Harry zakochał się w Lauren. To proste. -wypalił Nialler. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Nie mogłam w to uwierzyć. Jakoś to do mnie nie docierało. Mój brat... On zakochał się w mojej przyjaciółce? Niby jak o tym wcześniej myślałam, to wydawał mi się to inne.
-Ale jak to mo... -przerwałam w połowie słowa, bo do kuchni wszedł Harry delikatnie obejmując Lauren w talii. 
-Louis zrobisz dwie herbaty? -zapytał chłopak z uśmiechem dyskretnie zerkając na moją przyjaciółkę.
-Eee... Pewnie. -odpowiedział zdezorientowany. -Ktoś jeszcze chce?
-Nie, ja dziękuję. -odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Chcę to wszystko sobie poukładać.


25 września
 To co się aktualnie dzieje wokół mnie powoli mnie przerasta. Na początku wszystko sobie poukładałam. Harry moim bratem, zamieszkałam z One Direction, poznanie dwóch przyjaciółek i miłość Niall'a. To jest już dla mnie naturalne. A teraz? Louis zakochał się w Kate - mojej przyjaciółce i na dodatek byli już na randce, coś z tego wyniknie. A Harry zakochał się w Lauren - mojej drugiej przyjaciółce. To wszystko było dla mnie dziwne. Oczywiście cieszę się z ich szczęścia. Wiem, że oni są wspaniali i jeżeli im wyjdzie, a na pewno tak będzie to moje przyjaciółki będą czuły się przy nich wyjątkowo. 

Niespodzianka! Rozdział pojawił się przed weekendem (znowu mam chęć do pisania) ;) Mam nadzieję, że się cieszycie i, że Wam się on podoba :) Czekam na opinię xx

Rozdział 31
 Wieczorem czytając książkę usłyszałam pukanie do drzwi.
-Mogę wejść? -zapytał Harry uchylając drzwi.
-Wchodź. -odłożyłam książkę na półkę i gestem zaprosiłam brata obok siebie.
Harry odchylił kołdrę i usiadł przy mnie.

-Pogadamy, okej? -dodał Loczek spoglądając na mnie. Kiwnęłam głową.
-Słyszałem, że chłopaki ci już powiedzieli, ale chciałbym, abyś usłyszała to ode mnie.
-O czym mówisz? O Lauren? -odwróciłam wzrok. Ciężko mi było o tym rozmawiać mimo, że chciałam ich szczęścia.
-Tak, o niej. Zakochałem się w niej i to chyba od pierwszego wejrzenia. -odpowiedział z ogromnym uśmiechem na ustach. -Pamiętasz, jak po raz pierwszy przyszłaś z przyjaciółkami?
-Pamiętam. -odpowiedziałam. Automatycznie przed oczami pojawił mi się obraz z tamtym wydarzeniem.
-Ten moment kiedy zanosiłem nieprzytomną Lauren do swojego pokoju. Była wtedy taka niewinna i śliczna.
-Hazza, o czym ty z nią rozmawiałeś? -przerwałam mu. Zastanawiało mnie czy wiedział, że ona to wszystko odwzajemnia.  
-Na początku nic nie chciała mówić. Ale po kilku minutach się otworzyła. Powiedziała, że jest smutna, bo jest we mnie zakochana... -Loczek uniósł kąciki ust ku górze. Ona mu powiedziała! Mimowolnie wypełniła mnie radość.
-A ty co na to? -spytałam zadziornie i spojrzałam na niego. Chłopak roześmiał się.
-Wstałam, przyciągnąłem ją do siebie, mocno przytuliłem i wyszeptałem, że wszystko się ułoży. Później delikatnie otarłem jej łzy z policzków, no i resztę już znasz. -Harry'emu uśmiech nie schodził z twarzy.
-To takie słodkie...
-Dobra, koniec o mnie. Jak tam układa ci się z Niall'em? -teraz to Harry zadał mi pytanie.
-Nie będę ci opowiadać o swoim życiu uczuciowym -zaprotestowałam.
-Jestem twoim starszym bratem, mam prawo wiedzieć. Po za tym jesteś niepełnoletnia. 
-To zapytaj się Niall'a jak jesteś taki ciekawy szczegółów. I nie martw się wszystko jest w jak najlepszym porządku. -odpowiedziałam.
-Niech ci będzie. -chłopak wstał i potargał mi włosy. -Pójdę lepiej dowiedzieć się czegoś od Niall'a, ten nie potrafi trzymać języka za zębami.
-Dobranoc! -krzyknął przekraczając próg, a ja przewróciłam oczami.
 Rano powoli otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek była 9.30 Chwilę później zeszłam w piżamie do kuchni, aby zrobić sobie herbatę.
-Witaj Piękna! -usłyszałam za sobą w jednej chwili poczułam ramiona Niall'a wokoło swojej talii.
-Hej. -delikatnie odwróciłam się i pocałowałam chłopaka.
-Chciałbym pojechać dzisiaj z tobą do moich rodziców, do Mullingar. Mamy teraz kilka dni wolnego. -zaskoczył mnie tym. Oficjalnie, to nie poznałam jego rodziny. To znaczy, oni wiedzą o tym, że ich Niall spotyka się ze mną, no, ale nie poznaliśmy się. Szczerze to boję się ich reakcji.
-Myślisz, że to dobry pomysł? -spytałam niepewnym głosem.
-Oczywiście, moi rodzice cię pokochają. Po za tym mama, w kółko mówi, że chce cię poznać. -dodał z ogromnym uśmiechem. Na tą myśl też się rozpromieniłam. 
-Niech będzie. Też chcę poznać twoją rodzinę. -pocałowałam go w czubek nosa.
-No to idź na górę i się szykuj. Om szybciej wylecimy tym lepiej. -puścił mnie i podszedł do lodówki.
-A co z Harry'm? -spytałam spoglądając na blondyna. 
-Nie martw się, wczoraj z nim rozmawiałem. -z uśmiechem wyszłam z kuchni i poszłam do swojego pokoju, aby się spakować.
 Szczerze to nie miałam pojęcia, co ze sobą zabrać. Nie wiedziałam co może mi się przydać. Nigdy nie byłam w Irlandii... Cieszę się, że będę mogła w końcu zobaczyć ten kraj.

Mam nadzieję, że podoba Wam się ten rozdział :) Następny na pewno będzie dopiero w piątek, nie planuję póki co żadnej niespodzianki wcześniej :P Czekam na Wasze komentarze.

Rozdział 32
-Gotowa? -po godzinie do mojego pokoju wszedł Niall. Kiwnęłam znacząco głową. Zapięłam ogromną walizkę leżącą na łóżku i chwyciłam swoją podręczną torebkę. Nialler wziął ode mnie walizkę i zszedł na dół, a ja za nim.
-Za ile wracacie? -spytał Liam spoglądając na nas.
-Jeszcze nie wylecieliśmy, a już mamy wracać? -spytałam z ironią w głosie. Niall nie powiedział mi na ile tam jedziemy.
-Wrócimy pod koniec tygodnia. -oznajmił blondyn obejmując mnie w talii.
-Pamiętasz, że -zaczął Harry, ale mój chłopak mu przerwał.
-Tak. Pamiętam, spokojnie. -z zaskoczeniem spojrzałam na Niall'a, ale on nie zwrócił na to uwagi.
-Jak nie chcecie się spóźnić, to lepiej już ruszajmy. -ponaglił nas Louis. Brunet wziął moją walizkę i poszedł zanieść ją do samochodu. 
-Trzymaj się tam w tej Irlandii... -Harry mocno przytulił mnie. -Bądź grzeczna. -dodał z uśmieszkiem.
-Też będę za tobą tęsknić. -pocałowałam brata w policzek.
-Miłej podróży. -życzył mi Liam z Zayn'em, po czym przytuliłam każdego z osobna.
-Do zobaczenia. -pożegnałam się i ruszyłam w stronę auta.
-Możemy jechać. -odezwałam się, kiedy usiadłam obok blondynka i zapięłam pasy. Nialler pocałował mnie w policzek.
-Już nie mogę się doczekać. -wyszeptał mi do ucha.
-Niall, a co z fanami? -zmieniłam temat, czym zaskoczyłam chłopaka.
-To znaczy?
-Przecież oni nie wiedzą, że jesteś ze mną. -zaakcentowałam ostatnie dwa wyrazy i wskazałam na siebie.
-No to czas, aby się dowiedzieli. -odpowiedział z uśmiechem i założył mi za ucho zbłąkany kosmyk włosów.
-Jeżeli jesteś tego pewien, to niech będzie. -delikatnie uniosłam kąciki ust ku górze.
 Po kilkunastu minutach Louis dojechał na lotnisko w Londynie. Przez szybę spostrzegłam grupę fanów czekających na Niall'a. Ręce zaczęły mi się trząść z wrażenia i ze strachu. Nialler wysiadł razem z Lou i wyjął bagaże. Wzięłam głęboki oddech i wysiadłam z samochodu. Kątem oka widziała, że zwróciłam na siebie uwagę kilku dziewczyn. Były zaciekawione moją obecnością. Podeszłam do Louis'a i wzięłam od niego bagaż. Czekając na blondyna i bruneta spuściłam wzrok. Miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią.
-Carmi, idziemy. -chłopak zwrócił się do mnie ciepłym głosem. Podniosłam wzrok z butów na Irlandczyka. Blondyn uśmiechnął się do mnie i chwycił mnie za dłoń. Poczułam jego ciepło i od razu trochę się rozluźniłam.
 Nialler szedł przede mną trzymając w jednej ręce walizkę, a drugą trzymał mnie. Ja szłam delikatnie za nim, a Louis obok mnie.
 Po odprawie i po pożegnaniu się z Lou zajęliśmy z Niall'em miejsca w samolocie.
-Ciekawe co fani myślą o tobie... -chłopak powiedział bardziej do siebie niż do mnie. Po czym wyjął swój telefon z kieszeni i wszedł na swojego Twittera. Przysunęłam się do niego bliżej i zerkałam na wyświetlacz.
-"Czy to nie była siostra Harry'ego?" -czytał chłopak. -"Nialler, czy Carmen jest Twoją dziewczyną?" "Boże! Jakie to słodkie, Ty i Carmen :)" "O matko! Jesteś z Carmi! Ona jest wspaniała!" -miałam łzy w oczach, ale ze szczęścia. Nigdy nie pomyślałabym, że mogę usłyszeć tyle miłych rzeczy na swój temat. Oczywiście, na pewno są także nie miłe komentarze, ale muszę skupić się na pozytywach. 
-Widzisz, oni cię lubią. Nie masz czego się obawiać. -objął mnie ramieniem. -A w razie czego zawsze cię obronię, pamiętaj o tym. -po czym pocałował mnie czule.

Mam nadzieję, że podoba Wam się ten rozdział :) Czekam na Wasze komentarze i przepraszam, że tak długo musieliście na niego czekać xx

Rozdział 33
 Nareszcie dotarliśmy do rodzinnego domu Niall'a. Lekko stresowałam się tym spotkaniem. Wzięłam głęboki oddech i wysiadłam z samochodu. Walizki zostawiliśmy w aucie. Chłopak złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę drzwi.
-Jesteśmy! -krzyknął Niall, gdy tylko weszliśmy do środka. Po chwili przed nami pojawili się jego rodzice.
-Mamo, tato chciałbym wam przedstawić Carmen. -chłopak zwrócił się do rodziców.
-Miło mi państwa poznać. -wyciągnęłam rękę, aby się przywitać.
-My także cieszymy się, że w końcu możemy poznać dziewczynę, o której Nialler tyle opowiada. -powiedziała pani Maura.
-Chodźcie dzieci do salonu. -zaprosił nas ojciec Irlandczyka. Niall objął mnie w pasie i poszliśmy za jego rodzicami.
-A więc Carmen, słyszeliśmy już o tobie mnóstwo rzeczy. -zaczęła mama chłopaka, gdy tylko zajęliśmy miejsca. -Jesteś przyrodnią, młodszą siostrą Harry'ego?
-Tak. -odpowiedziałam z uśmiechem.
-I poznałaś Niall'a kiedy się do niego wprowadziłaś? -zaśmiałam się lekko, bo przypomniało mi się nocne, pierwsze sam na sam spotkanie Niall'a w kuchni.
-Tak, od razu znaleźliśmy wspólny język, świetnie się dogadywaliśmy. Tak to wszystko się zaczęło. -spojrzałam z uśmiechem na blondyna, a on mocniej ścisnął moją dłoń.
-Wyglądacie razem słodko. -pani Maura patrzyła na nas ze szczęściem w oczach.
-Nie wyobrażam sobie teraz życia bez Carmen. -chłopak pocałował mnie na oczach jego rodziców. Momentalnie spaliłam buraka.
-Greg, przyszedłeś! -mama blondyna spojrzałam ponad nami. Odwróciłam głowę i zauważyłam brata Niall'a.
-Ty musisz być Carmen. -chłopak podał mi rękę. Wstałam i uścisnęłam ją. -Miło cię poznać. Jestem Greg, brat Nialler'a.
-Też mi miło. -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Obiad! -zawołała pani Horan, po czym ruszyliśmy do jadalni.
 Po pysznym obiedzie razem z Niall'em poszliśmy na spacer po okolicy. Blondyn trzymał mnie za rękę i z ogromnym uśmiechem pokazywał niektóre miejsca i opowiadał o nich. Szkoła, miejsca spotkać itp.
 Wieczorem zmęczeni położyliśmy się spać.

-Carmen... -usłyszałam jakby przez mgłę. Odwróciłam się na drugi bok.
-Carmi... -znowu ten sam głos, tylko tym razem poczułam jeszcze czyjeś dłonie na talii. Odwróciłam się z powrotem i mruknęłam coś pod nosem. Chwilę później znowu poczułam muskanie na ramieniu i szyi. 
-Skarbie... -tym razem powoli otworzyłam oczy i ujrzałam tę piękne niebieskie oczy wpatrujące się we mnie. -Witaj Piękna... -Nialler mocniej owinął mnie ramionami. _przepraszam, że cię obudziłem, ale musiałem. -zaczęłam całować chłopaka. Dopiero po kilku minutach zrozumiałam jego słowa.
-Niall, co się stało? Czemu mnie obudziłeś? -spytałam patrząc na blondyna. Jego niebieskie roześmiane oczy idealnie współgrały z roztrzepanymi włosami.
-Moi rodzice zaprosili dzisiaj dziadków na obiad. -Nialler cały czas się uśmiechał. Odwzajemniłam uśmiech i powoli podnosiłam się z łóżka.
-Ale jeszcze mamy czas. -powiedział zadziornie i łapiąc mnie za nadgarstek przyciągnął mnie z powrotem do siebie.
 Przed południem wybierałam jakieś odpowiednie ubranie na dzisiejszy obiad.
-Czego szukasz? -zapytał Niall przyglądając się mi z fotela.
-Jakiegoś stroju... -odpowiedziała i przeglądałam ciuchy dalej.
-Proszę... -powiedział, a ja od razu odwróciłam się w jego stronę. Zobaczyłam pudełko, które trzymał chłopak.
-Co to? -spytałam zdezorientowana i podeszłam bliżej.
-Prezent. -odrzekł z uśmiechem. -Mam nadzieję, że ci się spodoba. -zdjęłam wieczko od pudełka i ujrzałam prześliczną pudrową delikatną sukienkę.
-Nialll... Na prawdę nie musiałeś -z uśmiechem pocałowałam chłopaka. -Dziękuję.
-To ty się szykuj, a ja idę pomóc mamie. -wstał z fotela. -Bądź gotowa za jakieś 15-30 minut. -dodał i opuścił pokój.

Podoba Wam się? Mam nadzieję, że tak. Czekam na Wasze komentarze ;) Pamiętaj! Czytasz = komentujesz To dla mnie bardzo ważne xx
Przypominam wszyyyystkim o istniejącym konkursie, w którym do wygrania płyta z singlem LWWY ;) Więcej szczegółów tutaj ↓ 
http://polandloves-onedirection.blogspot.com/2012/11/konkurs.html



Rozdział 34
 Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i pani Horan wstała, aby je otworzyć.
-Będzie dobrze. -Nialler szepnął mi do ucha i mocniej objął mnie w talii.
-Witajcie! -mama chłopaka przywitała dziadków.
-No to gdzie jest ta piękność, co skradła naszemu Nialler'kowi serce? -spytała retorycznie jego babcia wchodząc do salonu. Gdy nagle jej wzrok utkwił na nas.
-Część babciu. -przywitał się Niall, a starsza pani go uścisnęła.
-To jest właśnie Carmen, o której rodzice wam mówili. -powiedział wskazując na mnie. 
-Miło mi państwa poznać. -dodałam z uśmiechem.
-Słońce mów do mnie babciu. -odpowiedziała z uśmiechem kobieta i mocno mnie objęła. Czułam się tu lepiej niż w swoim rodzinnym domu.
 Wieczorem usiadłam na łóżku i wzięłam swój pamiętnik.

28 września
 Jestem bardzo zadowolona z tego, że Niall zabrał mnie do Irlandii do jego rodziny. Pani Maura i pan Bobby przyjęli mnie bardzo ciepło. To bardzo miłe. Dziadkowie widać, że mnie od razu pokochali. Strasznie mnie to cieszy.
 Czuję, że razem z Nialler'em bierzemy ten związek na poważnie. Bardzo mi na nim zależy.

 W pewnym momencie usłyszałam swój telefon. Wstałam pospiesznie i odebrałam go.
-Halo?
-Cześć Carmen! -usłyszałam bardzo dobrze mi znany głos Hazzy. -Co tam u was słychać? 
-Hej braciszku! -przywitałam się radośnie. -U nas wszystko dobrze.
-Jak tam państwo Horan? Pewnie już owinęłaś ich sobie wokół palca. -w jego głosie dało się wyczuć rozbawienie.
-Jeśli musisz wiedzieć to bardzo dobrze się z nimi dogaduję. Chyba mnie polubili. -odpowiedziałam po namyśle. -Poznałam nawet dziadków Niall'a. -dodałam z uśmiechem.
-No to... -chłopak zawahał się. -To kiedy ślub?
-Styles! Głupi jesteś! -skomentowałam. Jednak nie wiedzieć czemu na mojej twarzy pojawiły się ogromne rumieńce. Chłopak w słuchawce roześmiał się.
-Jak tam wolisz. Wracacie jutro? -spytał. 
-W sumie to nie wiem, ale pewnie tak. -odpowiedziałam zerkając na wychodzącego Niall'a z łazienki. Ręką przeczesywał sobie swoje wilgotne blond włosy.
-Okej, to do zobaczenia. Pozdrów Nialler'a. -chłopak pożegnał się, a ja się rozłączyłam.
-Kto dzwonił? -spytał Irlandczyk kładąc się na łóżku.
-Harry, masz od niego pozdrowienia. -uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon na szafkę. -Jutro wracamy do Londynu? -spytałam siadając obok chłopaka. Blondyn przekręcił się na bok, głowę podparł ręką i wbił we mnie wzrok. Jego niebieskie oczy za każdym razem dogłębnie mnie przeszywały.
-Tak, jutro przed południem wracamy do chłopaków. -cieszyłam się, że wrócę już do domu. Wbrew pozorom tęskniłam za bratem. -Carmen... -blondyn zawahał się. -Od przyszłej środy będziesz miała prywatne nauczanie. 
-Czyli, że co? Nie będę już chodzić do szkoły? -byłam zaskoczona tym, co on do mnie mówił.
-Będziesz uczyła się w domu.
-Co to w ogóle za pomysł? Kto to wymyślił? -przerwałam mu. Byłam zła. 
-Harry postanowił, że tak będzie dla ciebie lepiej. -odpowiedział spokojnym głosem. Niall podniósł się z pozycji leżącej do siadu i ujął moją dłoń.
-Ja już nie mam własnego zdania? -głos mi się łamał, a w oczach pojawiły mi się łzy. Sama nie wiem czemu.
-Oczywiście, że masz, ale Hazza się o ciebie troszczy. Po za tym opuściłaś już sporo zajęć. -nie miałam już siły, aby odpowiedzieć. Przytuliłam się tylko do chłopaka. Nialler jedną ręką objął mnie w talii, a drugą wplótł we włosy. W ramionach chłopaka ogarnął mnie sen.
Jak Wam się podoba nowy rozdział? Piszcie szczere opinie w komentarzach :) xx

Rozdział 35
 Rano obudziły mnie delikatne promienie słońca. Powoli otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po pokoju i nigdzie nie widziałam Niall'a. Ubrałam się i zeszłam na dół, do salonu.
-Dzień dobry. -przywitałam się z uśmiechem.
-Witaj Carmen. -odpowiedziała pani Maura.
-Zgadnij, kto to. -ktoś zasłonił mi oczy.
-Nialler, przecież wiem, że to ty. -uśmiechnęłam się i odwróciłam się do blondyna.
-Zjedzcie jeszcze śniadanie przed wyjazdem. -odezwała się mama chłopaka.
 Po posiłku poszłam do pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Nie zajęło mi to dużo czasu.
-Gotowa? -blondyn wszedł do pokoju spoglądając na mnie.
-Jasne, możemy iść. -wzięłam walizkę i ruszyłam przed Irlandczykiem.
 Przed samym wyjściem żegnaliśmy się z rodzicami chłopaka.
-Będziemy tęsknić za tobą.
-Mamy nadzieję, że odwiedzicie nas niedługo. -dodała pani Horan.
-Na pewno przyjedziemy. -uśmiechnął się chłopak.
-Miło było państwa poznać. -mama Niall'a objęła mnie. -Do zobaczenia. -pożegnałam się i razem z blondynem wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. 

-Tęsknie już za domem. -odezwałam się, kiedy siedzieliśmy już w samolocie.
-Przyznaj się, że tęsknisz głównie za Harry'm. -Niall objął mnie ramieniem, a ja oparłam głowę na jego ramieniu.
-Dobrze wiesz, że tak jest. Tęsknie za całą czwórką. -odpowiedziałam z uśmiechem.
 Od razu po przyjeździe i wejściu do domu, odłożyłam walizkę i rzuciłam się Harry'emu na szyję.
-Tęskniłam za tobą! -wyszeptałam mu do ucha, a chłopak mocno objął mnie śmiejąc się przy tym.
-Co? Tak źle było ci z Niall'em? -zerknął na blondyna. Reszta chłopaków się roześmiała. 
-Dobrze wiesz, że nie było źle. -odsunęłam się od brata przegryzając delikatnie wargę. Mimowolnie na moje policzki wpłynęły rumieńce.
-Też się za tobą stęskniłem. -Harry potargał mi włosy, a Lou mocno objął mnie ramionami.
 Wieczorem wzięłam odprężającą kąpiel, przebrałam się i po cichu poszłam do pokoju Liam'a.
-Mogę wejść? -zapytałam uchylając drzwi. Liam uniósł głowę z nad telefonu i uniósł kąciki ust ku górze.
-Pewnie. -odpowiedział z entuzjazmem i odłożył iPhone'a. -Co cię do mnie sprowadza? -usiadłam na przeciwko niego na łóżku i uśmiechnęłam się.
-Brakowało mi ciebie. Po za tym dawno nie rozmawialiśmy. -Payne się roześmiał, a ja podciągnęłam nogę.
-Jak tam było w Irlandii? -spytał wpatrując się we mnie.
-Bardzo przyjemnie. -odpowiedziałam.
-A jak ci się układa z Niall'em? -Liam starał się zachować kamienną twarz.
-Na prawdę chcesz o nas rozmawiać? -chłopak spuścił głowę i uśmiechnął się bardziej do siebie niż do mnie.
-Potrafisz mnie rozgryźć... Po prostu chciałem być uprzejmy. -odpowiedział patrząc w bok. Westchnęłam.
-A co u ciebie? -zapytałam unosząc wzrok.
-W sumie to wszystko po staremu. Za wiele się u mnie nie zmieniło. -Liam nie powiedział tego wprost, ale czułam, że on coś nadal do mnie czuje. Było mi go szkoda. Liam zasługiwał na szczęście, zasługiwał na kogoś...

Przepraszam, że długo nic nie dodałam oraz, że ten rozdział jest taki hmm krótki :c Ale mam mnóstwo nauki i obowiązków związanych ze szkołą :/ Mam nadzieję jednak, że Wam się rozdział podoba :) xx

Rozdział 36
 Rano obudziłam się z myślą, że dzisiaj jest niedziela. Odwróciłam się na bok. Ta noc była pierwszą od dłuższego czasu, kiedy to spałam sama, bez Niall'a. Było mi tak jakoś pusto. Po kilkunastu minutach umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół, do kuchni.
-Dzień dobry... -przysunęłam się do blondyna od tyłu, który robił sobie śniadanie i wyszeptałam mu do ucha. Chłopak obrócił się i objął mnie w pasie przyciągając do siebie.
-Jak się spało? -spytał po czym delikatnie mnie pocałował.
-Dobrze, ale smutno, bo bez ciebie. -zrobiłam minę zbitego szczeniaczka.
-Przydałoby się to zmienić. -powiedział ściszonym głosem i pocałował mnie. Zakręciło mi się o tego w głowie.
-Cześć dzieciaki! -usłyszałam kobiecy głos i jak oparzona odskoczyłam od Irlandczyka. Odwróciłam się i zobaczyłam Anne - mamę Harry'ego. Było mi trochę głupio, że nas zobaczyła.
-Dzień dobry. -przywitaliśmy się jednocześnie. 
-Harry, nie wspominał, że przyjadę? -kobieta nalała sobie soku i upiła mały łyczek.
-Nie, nic nie wspominał. -odpowiedział Niall.
-Ale cieszę się, że przyjechałaś. -dodałam z uśmiechem. Dawno jej nie widziałam.
 Po obiedzie siedziałam z Niall'em w salonie i oglądaliśmy razem telewizję. Anne w kuchni rozmawiała z Hazzą, a Zayn, Louis i Liam poszli gdzieś na zakupy czy coś. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk swojego sms'a. Powolnym ruchem sięgnęłam po telefon.


"Cześć Carmi!
Jesteś już w domu? Chciałabym z Tobą porozmawiać.
Kate xx"

 Szybko wzięłam się za odpisywanie.

"Hej!
Tak, jestem już w domu. Przyjdź do mnie po szkole, to pogadamy.
Carmen"

 Odłożyłam telefon na bok i położyłam głowę na ramieniu blondyna. Nialler objął mnie mocniej ramieniem. Czułam się się bardzo bezpiecznie. Chwilę później zamknęłam oczy i zasnęłam.
 Otwierając oczy zauważyłam, że nie jestem już w salonie tylko u siebie w pokoju. Spojrzałam na zegarek, była 17.15. Przespałam trzy godziny. Zastanawiało mnie jak to możliwe, że z salonu wylądowałam w sypialni, ale musiała to być sprawka Niall'a. Powolnym ruchem wstałam z łóżka i podeszłam do lustra wiszącego na ścianie. Delikatnie przeczesałam swoje loki palcami.
-Hej! -usłyszałam i momentalnie się odwróciłam. Zobaczyłam Kate. Szybko do niej podbiegłam i rzuciłam się jej na szyję.
-Tęskniłam za tobą. -odsunęłam się od przyjaciółki. Razem usiadłyśmy na łóżku.
-Opowiadaj co u ciebie. -zaczęłam rozmowę. 
-Ja to tam nie ważne. -machnęła ręką. -Mów lepiej co u ciebie. Jak ci się układa z Niall'em? -Kate uniosła brew i wbiła we mnie wzrok.
-Niall jest kochany. Z każdym dniem kocham go mocniej. Czy to możliwe, że spotkało mnie takie szczęście jak on?
-Ależ oczywiście! -dziewczyna odpowiedziała z uśmiechem. -Każdy zasługuje na szczęście  A powiedz mi jak było w Irlandii?
-Rodzina Niall'a jest bardzo miła i przyjęła mnie ciepło. Ogółem miejsce prześliczne. -uśmiech nie schodził mi z twarzy,
-Cieszę się twoim szczęściem. -w oczach Kate było widać radość.
-Koniec o mnie. -przysunęłam się bliżej przyjaciółki. -Teraz mów co tam u ciebie, co u Lauren, jak w szkole?
-Hmm... -dziewczyna westchnęła. -Nie wiem od czego zacząć. -zamyśliła się.
-Lauren nadal jest tak samo postrzelona jak zawsze. W szkole wszystko po staremu, a u mnie -zatrzymała się i uśmiechnęła się szeroko.
-No mów! -popędziłam ją. -Co się u ciebie wydarzyło? -dziewczyna uciekła wzrokiem.
-Podczas twojej nieobecności spotkałam się kilka razy z Lou i...
-I co? No, Kate! Mów szybciej! -byłam strasznie niecierpliwa
-I... Jesteśmy razem. -powiedziała ściszonym głosem.
-Żartujesz?! -byłam pozytywnie zaskoczona. Przyjaciółka roześmiała się.
-Wiedziałam, że tak zareagujesz.
-A jak inaczej mogłabym zareagować? -spytałam retorycznie. -Jestem zaskoczona i jednocześnie szczęśliwa! Ty i Louis... Wiem, że będziecie razem szczęśliwi  -Kate uśmiechnęła się.

Przepraszam, że rozdział ukazał się dopiero teraz, ale niedługo święta i koniec semestru w szkole, więc mam mnóstwo rzeczy na głowie... Jednak mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba :) Czekam na komentarze xx

Rozdział 37
 Wieczorem, po wyjściu Kate stałam w kuchni i robiłam sobie herbatę. Nagle do pomieszczenia weszli chłopcy.
-Zrobisz też mi herbatę? -zapytał Lou, kiedy stanął obok mnie.
-Jasne! -odpowiedziałam z uśmiechem. -A może lepiej jakby ci Kate zrobiła? -spytałam z przekąsem. Louis spojrzał na mnie zaskoczony. Reszta chłopaków tez się na mnie patrzyła.
-Ale o czym ty mówisz? -brunet wziął kubek z napojem i napił się.
-No o tobie i Kate. -odpowiedziałam zdezorientowana. Przecież przyjaciółka nie mogła sobie tego wymyślić. -Słyszałam, że jesteście razem. -chłopak zakrztusił się piciem.
-Co takiego? -Zayn spytał zaskoczony. Po minie Liam'a i Niall'a można było stwierdzić to samo.
-Lou! Czemu nie nie mówiłeś? -Harry podszedł bliżej przyjaciela i objął go ramieniem. 
-My jesteśmy ze sobą tylko kilka dni, nie chciałem wyprzedzać i niczego zapeszać. -odpowiedział spokojnym głosem zerkając na przyjaciół.
-Gratuluję. -uśmiechnęłam się do chłopaka. Brunet poczochrał mi włosy i wyszedł z kuchni.
-Wyczuwam z tego kłopoty... -dodał Liam i opuścił pomieszczenie razem z Zayn'em. Nialler podszedł do mnie i mocno mnie objął.
-No to co dzisiaj robimy? -szepnął mi do ucha, a mnie wzdłuż kręgosłupa przeszedł dreszcz. Harry odkaszlnął i momentalnie spojrzeliśmy na niego.
-Ja rozumiem... Jesteście ze sobą, kochacie się i w ogóle, ale zatrzymajcie te gesty tylko dla siebie. -Harry mówił do nas z lekkim grymasem na twarzy. Na co Nialler przyciągnął mnie do siebie i wpił się w moje wargi.
-Obrzydliwi jesteście. -skomentował Loczek i opuścił kuchnię. 
-Chodź. -złapałam blondyna za rękę. -Pójdziemy do salonu, obejrzymy coś wspólnie. Będziemy cieszyć się sobą. -chłopak uśmiechnął się i ruszył za mną.

1 października
 Lubię takie chwilę, wieczory jak ten wczorajszy. Tylko ja i Niall. Możemy wtedy cieszyć się sobą.
 Zastanawiam się co dalej wyniknie z Lou i Kate. Mam nadzieję, że dziewczyna nie zazna jakiejś ogromnej nienawiści ze strony fanów. Nie życzę jej tego. Całe szczęście, że mnie przyjęli bardziej życzliwe niż z niechęcią.

-Co robisz? -Niall patrzył na mnie z ciekawością. 
-Piszę sobie. -odpowiedziałam z uśmiechem przykrywając się bardziej kołdrą.
-Piszesz pamiętnik? -blondyn przybliżył się do mnie. Jego blada skóra idealnie kontrastowała z pudrowo-różową pościelą. Przytaknęłam kiwając głową.
-Mogę? -chłopak był zafascynowany moją osobą i moim zeszytem. Nie byłam pewna czy chciałabym mu pokazać... Tam były moje najskrytsze myśli. O niektórych Niall nie zdawał sobie sprawy. Tylko, że jeżeli mu go nie dam, chłopak może pomyśleć, że coś przed nim ukrywam. Chociaż z drugiej strony...
-Proszę... -wręczyłam blondynowi zeszyt. Nialler otworzył go na różnych stronach i po chwili zamknął.
-Wiem, że mi ufasz, ale nie będę tego czytał, to twoje skryte myśli... -odłożył pamiętnik na półkę i przyciągnął mnie do siebie.
-Ufam ci bezgranicznie... -wyszeptał wprost w moje usta.

Bardzo przepraszam Was, że ten rozdział jest dopiero teraz, ale kiepsko z moją weną... Wiem, że możecie być na mnie źli, ale nic na to nie poradzę. Przepraszam. Mam nadzieję, że rozdział mimo wszystko się Wam podoba :) xx

Rozdział 38
-Będę u ciebie za 10 minut! -usłyszałam w słuchawce od Kate. Nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć.
 Wzięłam kubełek słonych paluszków i poszłam do siebie do pokoju. Chwilę później do pomieszczenia wpadła Kate z Lauren.
-Hej! -przywitałam się i przytuliłam przyjaciółki. -No to mówcie co się stało, że nie mogło to poczekać. -Kate się rozpromieniła, a Lauren z uśmiechem spoglądała to na mnie, to na drugą dziewczynę. 
-Spójrz! -Kate podała mi swój telefon. Zerknęłam na wyświetlacz. Dziewczyna włączyła twittera, profil Louis'a. Wyświetliło mi się zdjęcie jej i chłopaka. Byli przytuleni i uśmiechnięci. Wyglądali razem słodko. 
-Awww... -w oku zakręciła mi się łza.
-Nie ukrywamy się już. -dziewczynie uśmiech nie schodził z twarzy. -Zobacz jeszcze podpis do zdjęcia. -dodała stukając błękitnym paznokciem w ekran i Phone'a.
-"Miłość jest piękna. Mam nadzieję, że pokochacie ją równie mocno jak ja." -Louis nie krył swojej miłości. Zresztą nie dziwię mu się, też nie potrafiłabym takich rzeczy trzymać w tajemnicy.
-Boże, jakie wy macie szczęście. -westchnęła Lauren.
-My? A co z Harry'm? -zapytałam, przecież chłopak się w niej zakochał. Czyżby nic się jeszcze nie wyjaśniło?
-A co ma być... -odpowiedziała bez wyrazu.
-Ja sobie z nim pogadam, przecież tak nie może być
-Nie. -dziewczyna mi przerwała. -Zostaw go... -przytaknęłam.
-Ej, a może pójdziemy do kina, albo Starbucks'a czy coś? Taki babski wypad, co wy na to? -zaproponowałam. Dawno nie spędzałyśmy razem czasu.
-Zgoda. -dziewczyny z uśmiechem wstały i po chwili wyszłyśmy z domu.
 Udałyśmy się do Starbucks'a. Zajęłyśmy stolik.
-Carmen, a co z twoją szkołą? -zapytała Lauren.
-Cóż... Harry zarządził, że od jutra mam domowe nauczanie. -przyjaciółki posmutniały, będę się z nimi rzadziej widywać. 
 Po kilkunastu minutach wychodziłyśmy z kawami w ręku.
-Poczekajcie! -Kate nagle się zatrzymała. -Zostawiłam marynarkę w środku. -dziewczyna pospiesznie wróciła i zabrała swoją zgubę.
-Okej, teraz możemy. -zaśmiałam się. Ona była identyczna jak Lou, roztrzepana z głową w chmurach. 
-Co to? -Kate zdziwiona wyjęła jakiś papierek z kieszeni. Dziewczyna powoli rozłożyła kartkę i usiadła na ławce obok. Razem z Lauren patrzyłyśmy na nią zaciekawione.
-Boże... -wyszeptała Kate, a w jej oczach pojawiły się łzy.
-Co się stało? -spytałam.
-Co tu jest napisane? -Lauren usiadła obok przyjaciółka. Ta natychmiast wstała.
-Muszę iść. Przepraszam, do zobaczenia! -dziewczyna szybko, prawie biegnąc odeszła. Spojrzałam zdziwiona na Lauren.
-Co tam mogło być? -zapytałam, przyjaciółka wzruszyła ramionami.
-Wracajmy lepiej do domu.
-Tak, odechciało mi się tego kina. -dodałam. Razem z przyjaciółką szłyśmy w stronę domu. Cały czas zastanawiałam się co się stało Kate i co było napisane na tej kartce.
-Cześć Harry! -przywitałam brata wchodząc do salonu. Chłopak uniósł głowę, a jego wzrok spoczął na Lauren.
-Hej Piękna! -Hazza wstał z kanapy, podszedł do dziewczyny i pocałował ją w policzek. Dziewczyna zalała się rumieńcami. Spojrzałam na nich podejrzanie.
-Czy ja o czymś nie wiem? -spytałam spoglądając na Harry'ego, który delikatnie obejmował Lauren.
-Po prostu lubimy się. Czy to coś dziwnego? -odpowiedział mój brat.
-Harry, nie kręć, bo i tak się dowiem. -zerknęłam kątem oka na przyjaciółkę.

Mam nadzieję, że rozdział przypadnie Wam do gustu :) Czekam na Wasze opinie xx 
Ogółem to chyba (!) powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania jak i być może końca wszelkich opowiadań. Nie mam za bardzo czasu na pisanie ich, ale i nie mam weny, pomysłu na coś ciekawego... :c Dzisiaj wpadło mi coś do głowy z Zayn'em, ale jak szybko wpadło tak wypadło, więc nie wiem jak to będzie... Po prostu nie bądźcie na mnie złe xx

Rozdział 39
 W trakcie naszej rozmowy usłyszeliśmy otwierające się drzwi wejściowe. Do salonu wszedł Louis obejmując zapłakaną Kate.
-Co się stało? -zapytał Loczek. Lou posadził Kate w fotelu, a sam usiadł na oparciu.
-Ludzie są podli. -wręczył Hazzie zgnieciony papierek. Przysunęłam się bliżej brata, abym mogła zobaczyć co tam jest.

 "Nie wiem jak taki chłopak jak Louis może być z Tobą! Jesteś nikim! Dosłownie. Jesteś dla niego dzieckiem, które leci na jego kasę. Mam nadzieję, że Tommo Cię szybko zostawi! To będzie piękny dzień!

 Byłam w szoku! Jak ludzie mogą być tak okrutni?! Współczuję jej z całego serca.
Wstałam z sofy i usiadłam obok przyjaciółki.
-Shhh... -uspokajałam dziewczynę.
-Co zamierzasz z tym zrobić? -Harry zapytał Lou. Tommo wzruszył ramionami.
-Na razie to zignorujemy...
-Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. -dodał zwracając się do Kate. -Zawsze będę przy tobie. -delikatnie pocałował ją.
-Będę dzielna... Muszę być. Nie dam się komukolwiek. -dziewczyna otarła łzy i lekko się uśmiechnęła. Było mi jej i Louis'a szkoda. Ani ona, ani on nie zasługują na tyle cierpienia.
-Chodź. Zostaniesz dzisiaj u mnie na noc, a jutro z rana zawiozę cię do domu. -Louis wstał i zabrał Kate do swojej sypialni.
-No to się narobiło... -dodała Lauren, po czym Harry szepnął jej coś do ucha. Na co ta mocno się zarumieniła. Hazza chwilę później podniósł się z kanapy, podał dziewczynie dłoń i ruszyli na górę.
-Okej... -powiedział zdezorientowana. Następnie poszłam do sypialni Niall'a.
-Czy nie zauważyłeś, że Harry zachowuje się ostatnio dziwnie? -spytałam siadając na łóżku. Nialler spojrzał na mnie.
-To Harry, za nim nie trafisz. -odpowiedział z uśmiechem, po czym wstał i przybliżył się do mnie. 
-One jest już dorosły. Może robić co chce... -uśmiechnęłam się lekko, a blondyn zaczął mnie całować.
-Nialler, uspokój się... -odsunęłam się delikatnie od chłopaka. Nie miałam dzisiaj nastroju. Blondyn zrobił minę zbitego psa. -Możemy porozmawiać? -chłopak usiadł obok i spojrzał na mnie.
-Co się stało? -uniosłam głowę napotykając na swojej drodze te niebieskie oczy.
-Nie uważasz, że to dziwne, że Kate została przyjęta w ten sposób, a ja wręcz odwrotnie?
-Cóż... -blondyn westchnął. -Nie wiem czym to jest spowodowane. Trudno mi to powiedzieć.
-Ale tak mniej więcej? Jak myślisz? -przerwałam mu.
-Mnóstwo fanów wierzy w Larry'ego, a Kate komplikuje teraz ten "związek" -Niall podkreślił ostatnie słowo. -A ja od początku trwania zespołu nie miałem dziewczyny. Myślę, że cieszą się po prostu moim szczęściem. -położyłam głowę na jego ramieniu, a on objął mnie w pasie.
-Kocham cię, wiesz? -chłopak roześmiał się.
-Wyobraź sobie, że obiło mi się to o uszy. -podniosłam głowę i złożyłam delikatny pocałunek na jego wargach.
-Jednak ja kocham cię mocniej. -dodał po chwili.

 Na wstępie znowu przepraszam Was, że rozdział tak długo się nie pojawiał, ale mam ogromne problemy z weną, pomysłami i oczywiście z czasem na pisanie tego... Chciałabym to opowiadanie jakoś sensownie zakończyć, ale musicie się uzbroić w cierpliwość. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania do mnie to zapraszam na mojego aska → http://ask.fm/xLiamTurtle Mam nadzieję, że rozdział Wam się podoba :) Dziękuję za czytanie i wspieranie mnie ;) xx

Rozdział 40
-Witam nazywam się Sarah Goldberg. Jestem twoją prywatną nauczycielką. -kobieta była w średnim wieku. Miała włosy w kolorze ciemnego blondu, które były zaplątane w gruby warkocz. Na nosie miała okulary w ciemnych oprawkach, a twarz zdobiły delikatne zmarszczki w kącikach oczu. Wyglądała na sympatyczną osobę.
-Miło mi panią poznać. -z uśmiechem uścisnęła dłoń kobiety.
 -To może od razu zaczniemy. -pani Sarah zajęła miejsce przy biurku, a ja usiadłam obok niej.
 Po kilku godzinach nauki nauczycielka wyszła do domu zostawiając mnie z pracą domową. Już zapomniałam jak to jest w szkole. Wydałam z siebie dźwięk frustracji. Byłam zmęczona.
-Co się stało? -Nialler wszedł do mojego pokoju i usiadł na moim łóżku. Powoli odeszłam od biurka i podeszłam do niego. Blondyn objął mnie w talii i przysunął bliżej siebie.
-Jestem zmęczona. Nie chcę mi się robić tych lekcji. -odpowiedziałam przegryzając lekko wargę.
-Hmm... Co by tu na to poradzić... -powiedział zamyślony przysuwając się bliżej i złączając nasze usta.
 Po kilku minutach usłyszeliśmy kaszlnięcie.
-Przeszkadzam? -na głos Harry'ego momentalnie odsunęłam się od blondyna.
-Co jest? -zapytałam unikając kontaktu wzrokowego z bratem i przegryzając delikatnie wargę.
-Jak lekcje? Jak pani Goldberg? -Harry stał opierając się o futrynę drzwi.
-Może być, kobieta jest bardzo uprzejma. Jakoś to będzie. -uśmiechnęłam się, na co chłopak zrobił to samo.
-Dobra, to my nie będziemy ci przeszkadzać -brunet poruszył się. -Niall chodź. -blondyn wstał z łóżka. Pochylił się jeszcze nade mną, aby mnie pocałować, po czym wyszedł. 
Zrezygnowana wróciłam do lekcji.
 Kolejne dni mijały podobnie. Lekcje z panią Goldberg, prace domowe i nudy. Z utęsknieniem czekałam na weekend.\
 W piątek rano odebrałam sms'a od Lauren:


"Wyskoczymy gdzieś dzisiaj wieczorem? Tylko w trójkę, taki babski wieczór."

 Szybko wystukałam odpowiedź.

"Z chęcią. Wpadnijcie do mnie po szkole, to coś wymyślimy."

 Po skończonych lekcjach siedziałam przed telewizorem i relaksowałam się. Chwilę później ekran zasłonił mi Harry.
-Przezroczysty nie jesteś, więc odsuń się. -powiedziałam szorstko. Brunet tylko się roześmiał.
-Chcę pogadać. -zwrócił się do mnie. Przewróciłam oczami.
-O czym znowu? -wlepiłam w niego oczy.
-Boję się o Lauren.
-Co z nią? -przerwałam zaniepokojona.
-Nic, spokojnie. Chodzi o to, że boję się o to czy fani ją polubią...
-Jesteście razem? -znowu się wtrąciłam.
-Eee... yyy.... -Harry zaczął się nerwowo jąkać, a ja uniosłam brew i kąciki ust do góry.
-No... -nacisnęłam go. -Jak to z wami jest? -dodatkowo skrzyżowałam ręce. Hazza parsknął śmiechem.
-Jesteś okropna. -zarzucił mi.
-Ja?! -otworzyłam szeroko oczy. -To ty w kółko pytałeś się co u mnie i u Niall'a! -wytknęłam mu.
-Jestem twoim starszym bratem. -chłopak bronił się.
-No i? A ja twoją młodszą siostrą. Więc odpowiesz mi?
-Nie. -odpowiedział patrząc mi w oczy.
-I tak dowiem się od Lauren. -odpyskowałam mu. 
-Ona ci nic nie powie. -brunet odpowiedział twardo.
-Jesteś okropny. -wytknęłam mu. Harry podniósł się i spojrzał na mnie.
-Jesteś mądrą dziewczyną, dobrze o wszystkim wiesz. Nie potrzebne ci jakieś potwierdzenia. -dodał po czym wyszedł z salonu.
 Czy to miało być "tak"? Czy to było jego potwierdzenie? Ten chłopak jest zbyt zagmatwany... 

Tak wygląda kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że Wam się podoba. Czekam na Wasze komentarze i dziękuję za wszystkie słowa wsparcia tutaj, na tt czy na asku ♥

Rozdział 41
-No to co robimy? -zapytałam spoglądając na przyjaciółki.
-Może poszłybyśmy na jakąś imprezę? -zaproponowała Kate. Razem z Lauren popatrzyłyśmy na siebie. Dziewczyna uśmiechnęła się. Chyba obie pomyślałyśmy o tym samym. Pomysł Kate bardzo mi się spodobał. Dawno nigdzie nie wychodziłam z przyjaciółkami.
 30 minut później byłam już gotowa. Założyłam swoją ulubioną czarną skórzaną spódnicę i białą koszulę na krótki rękaw z czarnym kołnierzykiem, a do tego czarne baletki. Następnie poszłyśmy do Lauren i Kate, aby one też mogły się przebrać.
 Pod wieczór siedziałyśmy już w klubie.
-Dobrze tak wyjść gdzieś tylko w trójkę, bez żadnych problemów. -uśmiechnęłam się na słowa Kate.
-Przepraszam was na chwilkę. -Lauren wstała i ruszyła do łazienki.

-Dziewczyny, poznajcie mojego dawnego przyjaciela - Nicka. -Lauren wskazała ręką na chłopaka w brązowych włosach i czekoladowych oczach.
-Miło mi was poznać. -Nick szczerze się do nas uśmiechnął.
-To jest Carmen, -przyjaciółka wskazała na mnie. - a to Kate. -dziewczyna uśmiechnęła się, a chłopka razem z Lauren zajął miejsce.
-Skąd się znacie? -zapytała Kate.
-Poznaliśmy się kiedyś na jakimś kursie, dokładnie już nie pamiętam. -odpowiedział z uśmiechem. Ten chłopak był bardzo pozytywny.
-A Wy, rozumiem, że chodzicie razem do szkoły. -spojrzał w moją stronę.
-Chodziłyśmy. -poprawiłam go. -Aktualnie uczę się w domu.
-Masz domowe nauczanie? Dlaczego? -przerwał mi.
-Tak, bo mój starszy brat stwierdził, że tak będzie dla mnie lepiej. -zastanawiało mnie czemu on mnie o to wypytuje. On nie wiedział kto jest moim bratem? Albo, że spotykam się z Niall'em? Dziwne... Ale może to i lepiej. Nie chcę jakiś niezręcznych sytuacji. 
-Twój brat się o ciebie bardzo troszczy. -dało się wyczuć w jego głosie lekkie rozbawienie.
-A ty gdzie się uczysz? -zapytała Kate.
-Skończyłem edukację w tamtym roku.
-Nick jest kilka lat od nas starszy. -wtrąciła Lauren.
-To gdzie pracujesz? -drążyła dalej Kate.
-Jestem instruktorem tańca, w pobliskiej szkole. -odpowiedział z uśmiechem.
-Muszę się kiedyś wybrać do ciebie na lekcje. -zawsze chciałam nauczyć się tańczyć, a teraz była okazja.
-Z chęcią zapraszam. Dla przyjaciółki Lauren specjalna zniżka. -chłopak szturchnął delikatnie dziewczynę. Przyjaciółka się roześmiała. 
 Teraz tak wpadło mi do głowy... "Czy coś łączyło kiedyś tę dwójkę?" Wszystko było możliwe. Nie znałam dziewczyn zbyt długo, a jakoś nie wnikałyśmy w swoje przeszłości.

-Ja będę już lecieć. Brat po mnie przyjechał. -złapałam torebkę i wstałam. -Miło było cię poznać. -zwróciłam się do Nicka.
-Mnie też. -odpowiedział z uśmiechem. -To jest mój numer telefonu. Odezwij się do mnie. -wręczył mi małą karteczkę do ręki.
 Pożegnałam się z przyjaciółkami i wyszłam na zewnątrz. Za uwarzyłam samochód Harry'ego i pospiesznie do niego wsiadłam.
-Jak było? -zwrócił się do mnie chłopak, kiedy wsiadłam i zapinałam pasy.
-Bardzo fajnie. -odpowiedziałam z uśmiechem. -Cieszę się za każdym razem, kiedy mogę spędzić trochę czasu z przyjaciółmi. 
-Przyjaciółmi? -Hazza na mnie spojrzał. -A to nie miał być tylko babski wieczór?
-No miał, ale spotkałyśmy przyjaciela Lauren, no i tak jakoś wyszło...
-Przyjaciela Lauren? -chłopak powtórzył moje słowa zerkając na mnie Akurat zatrzymaliśmy się na światłach.
-No tak, nazywa się Nick. Jest kilka lat starszy, poznali się kiedyś na jakimś kursie, a teraz jest on instruktorem tańca. Tylko tyle o nim wiem. -powiedziałam, ale mina Harry'ego dawała mi sporo do myślenia. -Spokojnie. -dodałam. -Nie bądź takim zazdrośnikiem.
-Nie jestem. -zaprzeczył i ruszył, bo zapaliło się zielone światło.
-Oczywiście. -zakończyłam i skrzyżowałam ręce na piersi. Harry był kiepskim kłamcą. 

-Niall, co ty tu robisz? -zapytałam zdziwiona wchodząc do swojego pokoju. Blondyn leżał na moim łóżku i spoglądał na mnie.
-Czekałem na ciebie. Nudno mi było samemu. -zrobił minę zbitego pieska i podniósł się do pozycji siedzącej. Powiesiłam bluzę na krześle. Włożyłam rękę do kieszeni i wyciągnęłam z niej kartkę z numerem Nicka.
-Co to? -chłopak podszedł do mnie i spojrzał na papierek. -Czyj to numer? -podniosłam wzrok i popatrzyłam mu w oczy.
-Kolega Lauren jest instruktorem tańca i dał mi swój numer, gdybym chciała wziąć lekcje czy coś. -odpowiedziałam i cmoknęłam chłopaka w usta.
-Jesteś moja. -objął mnie w pasie i przyciągnął mnie bliżej siebie.
-Niall, wiem o tym, a ty jesteś mój. Nie bądź zazdrosny. -dodałam szeptem. Chłopak zaczął mnie całować, a ja oddałam pocałunek. 
-Nawet nie wiem jak bardzo cię kocham. -wyszeptał w przerwie na oddech.

Przepraszam, że tak późno... Rozdział miał się pojawić w poniedziałek, no właśnie MIAŁ, ale nie miałam prądu przez jakiś czas -.- A później nie było mnie już w domu i nie miałam jak. Więc dopiero teraz kolejny rozdział! Mam nadzieję, że Wam się podoba ;) Czekam na komentarze xx

Rozdział 42
-Wychodzimy! -krzyknął Harry. -Będziemy wieczorem! Bądź grzeczna! -dodał i zamknął za sobą drzwi. One Direction miało dzisiaj nagrywanie jakiegoś wywiadu, czy występu. Sama nie wiem, o co dokładnie chodziło. Usiadłam na sofie w salonie i skakałam po kanałach. Nic nie było w tej telewizji, dosłownie. Chwyciłam swój telefon i wystukałam numer Nicka.


"Hej! Masz czas się dzisiaj spotkać?
~Carmen "

 Odłożyłam telefon, ale cały czas wpatrywałam się w wyświetlacz. Po kilku minutach przyszła nowa wiadomość.

"Miło, że piszesz. Jasne :) O 14:00 kończę pracę. Zaraz wyślę ci adres to wpadnij i pójdziemy gdzieś na kawę czy coś xxx"

 Uśmiechnęłam się na jego słowa. Przynajmniej soboty nie spędzę sama. Chwilę później Nick podesłał mi adres studia, gdzie pracuje. Pobiegłam w podskokach na górę, aby się przebrać. Założyłam na siebie czerwony, skórzane rurki, kremowy sweter i czarne koturny. PO kilkunastu minutach wyszłam z domu i ruszyłam w umówione miejsce.

-Cześć! -przywitałam się z uśmiechem.
-Witaj Carmi! -chłopak delikatnie mnie objął, czy mnie bardzo zaskoczył.
-Ehm... -spuściłam wzrok i założyłam kosmyk włosów za ucho. -No to gdzie idziemy? -spytałam patrząc na swoje buty.
-Możemy skoczyć na kawę do Starbucks'a, a potem na mały spacerek. -uśmiechnęłam się. 
-Zgoda. -po moich słowach ruszyliśmy w stronę kawiarni.

-Poproszę karmelowe Frappucino. -złożyłam zamówienie.
-Cieszę się, że postanowiłaś się ze mną spotkać. -powiedział chłopak nie odrywając ode mnie oczu.
-Nie miałam nic ciekawego do roboty, więc -zaczęłam, ale Nick mi przerwał.
-Cały czas o tobie myślałem. Zastanawiałem się, czy do mnie napiszesz, czy po prostu olejesz. -właśnie w tej chwili coś przykuło moją uwagę. Ten chłopak mnie lubi, ale czy nie za bardzo? Muszę uważać na swoje słowa i czyny. Nie chcę żadnych kłopotów.
-Spokojnie, ochłoń trochę. Nie wyobrażaj sobie za wiele. -odpowiedziałam z przekąsem, ale Nick wziął to chyba za żart, bo zaczął się śmiać. Nie o to mi chodziło...
 Gdy wypiliśmy swoje napoje, opuściliśmy lokal i poszliśmy do parku. Nick cały czas opowiadał mi różne zabawne historyjki jakie mu się przydarzyły, więc w kółko się śmialiśmy. Przynajmniej się nie nudziłam.
-Może usiądziemy? -spytał w pewnym momencie chłopak i wskazał na ławkę obok. 
-Jasne. -odpowiedziałam z uśmiechem.
 Chwilę później chłopak chwycił moją dłoń. Wzdrygnęłam się na jego dotyk. Szybko zabrałam rękę i odsunęłam się. 
-Myślałem, że mnie lubisz... -powiedział lekko zmieszany.
-Lubię
-Więc, w czym problem? -przerwał mi.
-Ty nic nie rozumiesz? -spytałam patrząc na niego zdezorientowana.
-Co mam rozumieć? -Nick uniósł jedną brew. Westchnęłam.
-Mam chłopaka. -odpowiedziałam mając nadzieję, że coś zrozumie.
-I? -Boże! Ten chłopak był niemożliwy!
-Moim bratem jest Harry Styles, a chłopakiem Niall Horan. -odpowiedziałam na jednym wydechu.
-To są ci z One Direction?
-Tak. -chyba nareszcie zaczął coś rozumieć.
-Więc, jesteś z nim dla kasy, czy brat ci każe?
-Nie! -wybuchnęłam. Miałam go już dość. -Kocham go.
-Mnie też możesz pokochać. -w tym momencie mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powiedzieć. Czy on na serio to powiedział?
-Eee... Ja... Ja muszę już iść. -odpowiedziała po chwili i wstałam z ławki.
-Poczekaj. -Nick złapał mnie za rękę.
-Nie chciałem cię urazić. -dodał patrząc mi w oczy. -Po prostu zależy mi na tobie. -wbiłam wzrok w ziemię, po czym wyrwałam się z jego uścisku.
-Pa Nick. -odwróciłam się i poszłam w kierunku metra.
 Pół godziny później byłam już w domu. Wzięłam się za robienie obiadu. Na pewno jak chłopaki wrócą, to będą głodni, a Niall to już na pewno. Niestety w głowie cały czas miałam słowa Nicka.
 Będę musiała powiedzieć o tym Niall'owi. Nie chcę, aby dowiedział się od kogoś innego.

-Cześć Skarbie! -przywitał się ze mną Nialler, gdy tylko chłopaki weszli do domu.
-Hej. -powiedziałam i pocałowałam go.
-Na pewno jesteście głodni, przygotowałam spaghetti. -dodałam z uśmiechem spoglądając na resztę.

Przepraszam, ale ja nie mam chyba już siły na pisanie tego opowiadania dalej... Nie wiem czy uda mi się je dociągnąć do końca. Przepraszam wszystkich 

260 komentarzy:

  1. hej :) gratuluje ze rozpoczęłas drugie opowiadanie :) oczywiście będę czytać je tak samo jak poprzednie :) prolog świetny :) gratulacje ! i złamania klawiatury przy pisaniu opowiadania (to znaczy na szczęście) hahahahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo prolog zajebisty ! Fajnie ze Carmen jest siostra Harry'ego ! Noo już się nie mogę doczekać 1 rozdziału ! Czekam z niecierpliwością ! @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Prolog zarąbisty!Już nie mogę się doczekać reszty opowiadania mam nadzieję że też będzie takie jak prolog Alice :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny jest. Następne pisz długie to będzie się je chętniej czytało :) @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo jest 1 rozdział ! Jak zwykle zajebiscie piszesz ! Niall i Carmen ... Świetne ! @roksana _xd

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurde! o kurde! o kurde! *_________________* ja tu właśnie Harrym kilka min. temu się zachwycałam to ty musiałaś mi to przysłodzić! Harry jest taki AWWWWWWW *_* jrfgbrughjrngbrvygturb3yefg *-* szczerze tooooo nie spodziewałam się, że ten rozdział wyjdzie Ci aż tak perfekcyjnie! jest świetny! czekam na kolejne :3<3 xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawaj następny ! Strasznie Fajne od wczoraj je czytam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa *___________________________________________________________________*
    bardzo fajny rozdział, ale CHOLERNIE KRÓTKI! >.< bardzo spodobał mi się moment dotyczący gitary :D z niecierpliwością czekam na następny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebistee, pisz dalej ! <3 to mój TT : @AniaPoznaska , Follow ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Superrrr ! Bardzo mi się podoba moment z gitara ! Zajefajne ! Dawaj następne ^^ @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  11. kolejny rozdział jest zaje***** :):) gratuluje ! kocham twojego bloga ! http://forever-gotta-be-you.blogspot.com/ -----> zapraszam do mnie , bo to dopiero początek :) xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dziękuję za te wszystkie miłe komentarze :3 Bardzo się cieszę, że rozdział się podoba, dużo to dla mnie znaczy <3

    OdpowiedzUsuń
  13. wow !!!!!!! genialne !! ;) nowy rozdział super :) Czekam na NN ! xx

    OdpowiedzUsuń
  14. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajajajjajajajajjajajajajajja *________________* kobieto jak ty to robisz?!?!?!?!!? ... każdy rozdział zaciekawia mnie coraz bardziej i wciąga! po 1 mi tu Harrego nie podrywaj! On jest mój! :D bardzooooooo mi się podoba! chyba aż za bardzo !

    OdpowiedzUsuń
  15. Huehue świetny , ciekawe kogo pozna ^^ czekam na nn ;) @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham Twoje Opowiadania ! <333 ; ))

    OdpowiedzUsuń
  17. genialne opowiadania i blog dalej pisz, lofffffciam to

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy 4 rozdział? Już nie mogę się doczekać. 1 opowiadanie było genialne i to również się tak zapowiada :D Pisz dalej. Czekam z niecierpliwością pozdrawiam Alice :*

    OdpowiedzUsuń
  19. informuj @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  20. o mój boże .......... kocham to opowiadanie i cb :) genialne ! właśnie siedzę i szczerzę się do monitora :):) a to mi się rzadko zdarza :) nie lubię stephani ale Nial ... awwwwwwwwwww :):)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oo rokreca się ! Aa tego rudzielca nie lubię ! @roksana _xd . Świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Aaaaaaaaaaaa!!! To opowiadanie jest genialne!!!!!! Kiedy 5 rozdział?? czekam niecierpliwie, pozdrawiam i życzę powodzenia ♥1D♥

    OdpowiedzUsuń
  23. aaaawwwww :) genialny 5 rozdział ! czekam na NN :):) proszę o dłuższe rozdziały , bo kiedy zaczynam się wciągać w ten zajebi#### tekst on się szybko kończy :) brawo ! brawo ! kocham kocham i kocham ! :):):):) xx gotta-be-you ps.przepraszam, ale narazie jestem na mobilnym i dlatego jako anonim się podpisuje :) xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialne ! Czekam na wyjaśnienie z kim będzie Carmen :D Mam cichą nadzieję, że z Liam'em :D Chcę kolejny *_*

    OdpowiedzUsuń
  25. KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM ... <3

    OdpowiedzUsuń
  26. genialny rozdział! zazdroszczę Ci tego talentu :) ja taaam pod mostem mogę się schować xD ..... i ten moment z niallerem *_______________________________* awwww :'3 aaa z tym buziakiem od Hazzy.. to czuję się zazdrosna! :P KOOCHAM CIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  27. Sama dałbym za to aby Niall był taki dla mnie. Taki kochany :) @AlaNiall :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak zwykle świetnie !!! Kocham Twoje opowiadanie i Ciebie ! Masz talent nie ma co ;) mam nadIeje ze rozdziały bedą dłuższe xx @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  29. Super!!! Tylko mam prośbę: rób szybciej roździały!!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. aaaa OMGGGGG *_* jaki piękny rozdział! śliczny jest! taki sweet <3 teeen moment z Liamem! i cały nasz blondynek! *-* ps tak jestem zazdrosna o Twój talent :D

    OdpowiedzUsuń
  31. kocham 6 rozdział :) fajnie,że pojawiła się nowa postac Anne :) aaaaaaaaaaaaawwwwwww Niall ! :):):):) uwielbiam ten rozdział ! co ja mówię ! uwielbiam całe opowiadanie :) gotta-be-you @AnnieHonway :) xx ps.przepraszam znowu za anonim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło :3 P.S Anne to mama Hazzy :P

      Usuń
    2. dobrze wiedzieć :) hahahahahaha :) ps. przepraszam, ale nie jestem dobra z czytania ze zrozumieniem :) ja czytam z wyobraźnia ! :) hahahaha :) tak czy tak .. rozdział zarąbiasty ! Czekam na NN !! :)

      Usuń
  32. Kocham to opowiadanie tak samo jak to pierwsze <3 <3 <3. Niall i Carmi jak sweet :D będą razem?????? pozdrowionka :* Alice

    OdpowiedzUsuń
  33. *______________________________* jestem zauroczona tym rozdziałem ♥ jest geeenialny jak wszystkie inne . KOCHAM CIĘ ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  34. O matko . Niall jak słodko kocham to @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  35. świetny rozdział!<3 +++++++++ awwwwwwwwwwwww, HARRY *-* HARRY, HAROLD, HAZZA, HAZZIĄTKO, HARREH *_____________________* czekam z niecierpliwością na następne :) xx

    OdpowiedzUsuń
  36. Bozee jak słodko ! Niall i Carmen ... Zajebiste !
    Czekam na kolejne ! @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  37. Ooo... jakie to słodkieee... :3AWWWW... niallerek z Carmen, super, kocham tooo <3. Mam nadzieje że dodasz następny przed wyjazdem, a gdzie jedziesz?

    OdpowiedzUsuń
  38. Proszę.... ten jeden, malutki rozdział ;) Please :D No nie trzymaj nas w niepewności przez dwa tygodnie! 3maj się, pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu ♥1D♥

    OdpowiedzUsuń
  39. świetny rozdział! idealny po prostu! ++++++++++++ MERLIN CHCE WIĘCEJ MOMENTÓW Z NIALLEM! *___________________*

    OdpowiedzUsuń
  40. jej dziś dopiero zaczęłam czytać a już sie zakochałam. czekam na następny rozdział :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  41. Aww ! Zajebiste ! Niall I Carmen na bank bd ze sobą ! Ja to wiem . Już nie mogę się doczekać nn ;) @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  42. Genialne nie mogę doczekać się następnego ale ona mi bardziej pasuje do Liama:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Aaaaaaa zajebiste ! I tak wiem ze Carmen będzie z Niall'em !! Boskie !! @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  44. To opowiadanie jest równie ekstra jak poprzednie. Ty masz talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Awwwwww ten rozdział jest zarąbisty masz talent♥♥Mi też ona pasuje bardziej do Liama♥♥CZEKAM NA NASTĘPNY♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  46. ps jakby coś skontaktuj sie ze mną na tt @YesLiamsweet

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziękuje wszystkim za miłe słowa, dajecie mi motywację do dalszego pisania. Coraz mniej jej we mnie :c Jesteście NAJLEPSZYMI CZYTELNIKAMI jakich mogłabym sobie wymarzyć <3

    OdpowiedzUsuń
  48. no nie powiem postarałaś się. zajebiste.
    wiesz.. teraz oglądam "Project X" ale mi się zawiesił. czekam aż się załaduję. w między czasie przeczytałam se to i zajebiste. naprawdę dużo lepsze od tej imprezy w filmie, który polecam.

    wpadnij do mnie emila-1d.bloblo.pl
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  49. zajebistyyy :D
    kocham to opowiadanko :**********

    OdpowiedzUsuń
  50. świetne opowiadanie podziwiam cię i czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  51. Ten rozdział jest boski czekam na następny. Kocham to opowiadanie;)Liam♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  52. oo boże biedny Liam ; < Ale jestem za Niall'em i Carmen ! supciooo ^^ @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  53. Super. Po prostu kocham jak poprzednie :D
    Czekam na następny :)

    Jak znajdziesz czas wpadnij do mnie :http://onedirection121d.blogspot.com/.
    Nie piszę tak cudownie jak ty ale liczę na jakiś mały komentarz;)

    OdpowiedzUsuń
  54. rozdział świetny ! boże ! jak się cieszę ,że nareszcie wróciła do domu :) A Niall i Harry .. aaaaaaaaaaaaaaawwwwwwwwwwwww! Nie mogę się doczekać następnego :) Uwielbiam cię za to opowiadanie ! CZEKAM NA NN !!!!!! :) GOTTA-BE-YOU @AnnieHonway xxxxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  55. No i jak zwykle supciooo ! mam nadzieje , że rozdziały będą trochę dłuższe ; ) czekam na nn ^^ @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  56. Następny super rozdział czekam Na NN

    OdpowiedzUsuń
  57. Zajebisty *_* czekam z niecierpliwością na kolejny. Jestem strasznie ciekawa co zrobi Carmen. Z kim będzie... Czekam. xx

    OdpowiedzUsuń
  58. omnommomn ale superowo !! Moje imię w rozdziale *__* Dziękuje Ci ; *
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  59. Świetny! Zapraszam do siebie właśnie dodałam nowy rozdział i świetny film z udziałem chłopaków - http://onedirection121d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  60. zajebisty :D
    czekam na 15 daj szybko :***

    OdpowiedzUsuń
  61. Dziewczyno, ty naprawdę masz talent. Mi się bardzo przyjemnie czyta.:) I ten nowy rozdział... brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  62. Hahahhaha jaki Lou ! Sliniaczek <3 ! supcio rozdział . Dawaj szybko nexta ^^ @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  63. Dziękuję :3 Przez takie komentarze, aż chcę mi się pisać dalej to opowiadanie ^^

    OdpowiedzUsuń
  64. Jaki Louis *_* Boże dziewczyno. Oddaj mi choć trochę swojego talentu! Masz go aż normalnie za dużo *_*

    OdpowiedzUsuń
  65. boże rozdział super zresztą jak każdy który dodasz po prostu masz talent do pisania i tyle.KOCHAM TWOJE OPOWIADANIE.czekam na NN:3

    OdpowiedzUsuń
  66. Dziewczyno, dopiero dziś zaczęłłam czytać twoje opowiadanie, i się od razu w nim zakochałam ;) Masz talent do pisania ! I jeszcze ta fabuła.. Jest siostrą Stylesa;) Każdy chciałby tego samego :) I na dodatek Nialler <3 Z niecierpliwością czekam na nn :) Tylko tak dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  67. Rozdział jak zwykle zajbisty ! Omnomnomnomnom ciekawe co zajdzie miedzy Carmen i Niall'em jak wszyscy wyszli *___*
    @Roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  68. OMD OMG OMG OMG OMG OMG OMG ♥ - NIE MAM NIC WIĘCEJ DO DODANIA BO MNIE ZATKAŁOO <3

    OdpowiedzUsuń
  69. No i dlaczego urwałaś w takim momencie? ;o zabiłabym.. chociaż nie. nie dowiem się co będzie dalej. Lepiej dodawaj szybko kolejny, bo jak nie to się powieszę i będziesz mnie miała na sumieniu. : DD

    OdpowiedzUsuń
  70. zAJEBISTE, SZYBKO DODAWAJ NASTĘPNY!

    OdpowiedzUsuń
  71. haha rozdział bardzo zabawny ! dawaj szybko nn ! @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  72. omnomnom , Jaki Harry ! on ma się we mnie zakochać ! rozdział superr ! @Roksana_xD ♥

    OdpowiedzUsuń
  73. Booooooooooooooooooooooooooooooooski !! Nie czytałam lepszego ;) .. CZekam na następną część , jak byś mogła i miała czas , to napisz do mnie na tt kiedy napiszesz następny rozdział ;) to mój login @WIkuuunia ..;)

    OdpowiedzUsuń
  74. Rozdział super czekam na NN o tym koncie pisałam ci na tt napisz do mnie jak będziesz miała czas bo już długo nie pisałyśmy z sobą czekam.

    OdpowiedzUsuń
  75. hahahhaa jaki Nialler ! Kocham go <3 czekam na nn ! @Roksan_xD

    OdpowiedzUsuń
  76. ugh. kiedy będzie kolejny? czytam, czytam a tu nagle koniec. takie WTF? ale jak koniec? ;o był meega *_* czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  77. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! Suuupeer
    <3

    OdpowiedzUsuń
  78. nie ma to jak po 3 tygodniach przeczytać swój ulubiony blog :) SUPER @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  79. GORĄCOOOO @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  80. Omnomnomnomnom jak ja kocham Carmen i Nialla ! Superr ^^ @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  81. chyba zdołam napisać tylko awww *_*

    OdpowiedzUsuń
  82. To jest zarąbiste.....;)))
    Proszę pisz dalej.....;)))

    OdpowiedzUsuń
  83. No świetne dawaj dalej !!!

    OdpowiedzUsuń
  84. Niall jaki niecierliwy haha ! Boski rozdział ! Mam nadzieje ze wena ci wejdzie do tej wspaniałej glwoki <3
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  85. No fakt. Troszkę krótki, jednak bardzo mi się podoba. Te całe wrzucenie do wody przez Nialler'a aww *_* szybcutko pisz kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  86. co z tego że krótki mi się podoba czekam na nn♥Liam♥

    OdpowiedzUsuń
  87. Coraz ciekawiej się robi. Skad masz ten talent :> @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  88. AWW.. Kocham twoje opowiadanie ... ; )
    A rozdzial swietny ....

    OdpowiedzUsuń
  89. Świetne opowiadanie czekam na następne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  90. BOSKIE
    Błagam pisz, pisz, pisz!!!!
    :***

    OdpowiedzUsuń
  91. Szczerze nie spodziewalam się tej szmaty ze "porwie" Carmen ;o rozdział jest jak zwykle świetny ! Dawaj mi tu szybko nn !
    Jeśli to dla cb nie problem mozesz wejść na mojego nowego bloga ? Jest prolog . Wyraz swoją opinie zależy mi na niej ;) the-future-starts-today-not-tomorrow.blogspot.com/?m=0 z góry dziękuje <3
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  92. Super masz talent dziewczyno !!! Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  93. Masz talent .... Zazdroszcze .... ; P

    świetny,.mega,. i wgl .... rozdzial ... ; )

    OdpowiedzUsuń
  94. jejku super:P czekam na nexta :3

    OdpowiedzUsuń
  95. musiałam przeczytać dwa na raz, bo nie miałam internetu i chyba dobrze zrobiłam. nie wytrzymałabym czekania na kolejny. zresztą teraz też nie wiem czy wytrzymam. jak zareagują chłopacy? co powie Harry, czy Carmen przyzna się, że jest z Niall'em tylko po to, żeby nie mieć więcej doczynienia ze Stephanie? Boże nie mogę się doczekać kolejnego. Pisz szybciutko <3

    OdpowiedzUsuń
  96. hejka, czytam twoje opowiadania od początku, i strasznie mi sie podobają. Czekam na więcej :)
    i zapraszam do czytania mojego opowiadania (narazie zaczynam wiec moze byc kiepski) http://ashleydirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  97. Uwielbiam twoje opowiadania. Codziennie sprawdzam po kilka razy czy się coś pojawiło . Poprzednie opowiadanie przeczytałam w jeden dzień. Masz talent dziewczyno . :)

    OdpowiedzUsuń
  98. Zawsze mnie zaskakujesz ! Jesteś swietna , tylko takie ktortkie te rozdziały ;( ale i tak Cię kocham <3 a co do rozdziału jest jak zawsze MEEGA !
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  99. Super jak zawsze.Czekam z niecierpliwością na następne rozdziały jak dalej się to wszystko potoczy :D
    @Olusia_1997

    OdpowiedzUsuń
  100. Wiesz jak ja Cie kocham ?! <3 cudddddo ! xx
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  101. ale ja się cieszę, że w końcu Carmen i Niall im powiedzieli no! kurde. nie wiem co napisać, więc napiszę, że czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  102. Z niecierpliwością czekam na nexta super że w końcu im powiedzieli.KochamKocham i jeszcze raz KOCHAM!!!!!:3

    OdpowiedzUsuń
  103. Super.Czekam na następne :D

    OdpowiedzUsuń
  104. świetny blog zapraszam do mnie i prszę o komentowanie :)) http://tell-me-a-l.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  105. Świetny rozdział. Szybko dodaj następny. Proszęęę...:)

    OdpowiedzUsuń
  106. No nareszcie się doczekalam nowego rozdziału ! Bozee widzisz i nie grzmisz . Rozdział omnomnomnomnom tyle mam do powiedzenia !
    I TAK CHCE JUTRO KOLEJNY ROZDZIAL <3
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  107. Rozdział jest świetny!!!!Szybko dodawaj następne:)

    OdpowiedzUsuń
  108. Dawaj następny!!!....

    OdpowiedzUsuń
  109. Dodawaj następne,bo są świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  110. Powrót do ulubionego bloga :) @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  111. Świetne opowiadanie. Naprawdę gratuluję. Masz talent ☺



    ♥1D♥

    OdpowiedzUsuń
  112. Super jak zawsze :D Fajnie jakbyś dodawała po dwa rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  113. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham:)

    OdpowiedzUsuń
  114. Tu wiesz ze zawsze mi się podoba ! Już sama nie wiem jakie mam słowa dobierać xd
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  115. kiedy następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  116. boże jak zawsze super kiedy bym nie przeczytała i tak się zakochuje i co rozdział zakochuje się w tym opowiadaniu jeszcze bardziej.Nie mam słów żeby to opisać po prostu super<3333

    OdpowiedzUsuń
  117. jest super...czekam na następny, kiedy bd ?

    OdpowiedzUsuń
  118. Ale krociutki rozdział ;( ale za to jaki zajebisty ! xx
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  119. Super jak zawsze czekam na następne :D

    OdpowiedzUsuń
  120. Strasznie lubię te woje opowiadania i czekam z niecierpliwością na następne rozdziały :D pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  121. Super!!!Pisz dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  122. Kocham twoje opowiadanie! Jest super!! Jak to czytam to uśmiecham się sama do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  123. SUPERRR!!!! ;) kiedy będzie następny bo już nie mogę się doczekać ;***

    OdpowiedzUsuń
  124. Omg ! Już 28 rozdział . Ale szybko ! Weź coś zrob zeby się wiecej działo ;)a rozdział jak zwykle siwtny ty już o tym wiesz <3
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  125. Super rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  126. nie kończ tego opowiadania one jest super, czekam na kolejny rozdział ;-) oby jak najszybciej ;-))

    OdpowiedzUsuń
  127. Super jak zawsze oczywiście :D Czekam z niecierpliwością na następne

    OdpowiedzUsuń
  128. Super nastepne opowiadanie możesz na pisać o Harrym lub Louim

    OdpowiedzUsuń
  129. Czytam to regularnie;p
    To jest super;,bardzo wciągające;p Masz talent prowadź to dalej;p
    POzdrawiam;p

    OdpowiedzUsuń
  130. :( ;(( ;((((( Nie kończ........ Niall jest fajny......... nie kończ ........ Uuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
  131. Ooohohoh ten blog jest po prostu boski...genialny !! PISZ DALEJ ;)))

    OdpowiedzUsuń
  132. Czekam na następny zapraszam do mnie :^^^
    http://opowiadanko-lilly-meggie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  133. oh kocham cie i twjego bloga nie kończ no bo nie zniose tego no<3chyba nie chcesz mieć mnie na sumieniu?:D<3

    OdpowiedzUsuń
  134. kiedy następny rozdział bo miną już tydzień ? ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumie też mam dużo obowiązków ;))))) już nie mogę się doczekać;****

      Usuń
  135. super doczekaliśmy się i mam nadzieje ze pod koniec weekendu dodasz nn:** (kocham)<3

    OdpowiedzUsuń
  136. Ciekawie się robi. Nieźle :) @AlaNiall

    OdpowiedzUsuń
  137. Bardzoooo Fajnyyyy !!!!!!!! Uwielbiam twojego bloga pisz dalej ;))

    OdpowiedzUsuń
  138. Pisz dalej. nie kończ. Jest super. czekam na następny nie mogę się doczekać. Nie kończ :) uwielbiam twojego bloga i proszę niee kończ !!!! :*

    ♥1D♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak !!!!! Pisz dalej, masz wieeeelki talent.... :) :D


      -Rose

      Usuń
  139. się widzę dzieje , ciekawa jestem dalszych wydarzeń !
    @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  140. Super ciesze się że dodałaś przed weekendem KOcham Twoje rozdziały i mam nadzieje że ta wena nie spłynie.I♥U

    OdpowiedzUsuń
  141. Super ;) czekam na następny ;))))

    OdpowiedzUsuń
  142. Super czekam na następny i zapraszam do mnie http://opowiadanieonedirectionpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  143. hah Haryy zakochaniec , oj jak slodko ! <3

    OdpowiedzUsuń
  144. Nie podawaj nikomu swojego adresu, bo jeszcze troszkę i pod twoim domem będzie stał wściekły tłum krzyczący " CHCEMY NASTĘPNY!!!!! "

    :) :P :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Myślisz, że tak mogłoby być? :> Muszę być uważna <3

      Usuń
    2. A myślisz że nie :)? Uważaj, uwazaj ;) Sweet rozdział

      Usuń
  145. Masz świetne opowiadania, codzinnie wieczorem wchodzę i patrzę czy coś pojawiło. Jest świetnie bo systematycznie go prowadzisz. :) A w opowiadaniach nic dodać nic ująć. Są wspaniałe ! ;) Też zaczeynam pisać ale ja to amatorka :) http://opowiadaniaod.blogspot.com/

    Kocham Twój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  146. Hmm... cieszę się że dodałaś rozdział i cieszę się z niego :D Jest boski.*o* Tylko ja wiem że zaraz i tak się coś popsuje ;< W sensie że jakiś dramacik w opowiadaniu, soo czekam na nn :) x @sputky

    OdpowiedzUsuń
  147. Rozdział jest super!!!!!!!!
    Z reszta ty i tak napisałaś że edzie w piatek a jest czwartek ;)

    OdpowiedzUsuń
  148. Jest super...szkoda że krótki ale ważne że jest. Jejku masz talent;D O i gratuluję 100.000 wejść ;D

    OdpowiedzUsuń
  149. Jest świetny;D Szkoda że krótki ale przynajmniej jest ;D. Gratuluję 100.000 wejść na twojego bloga ;))))) Masz ogromny talent.

    OdpowiedzUsuń
  150. nie wiem już który raz to pisze ale kocham Twojego bloga, i gratuluję że mimo szkoły znajdujesz czas aby tu dla nas coś napisać i poinformować. Nie przestawaj ! Masz naprawdę talent jeśli chodzi o pisanie opowiadań. Nie brak w nich akcji. Są wręcz idealne. :) Chciałabym pisać tak jak ty. ;) http://fortunatelyirish.blogspot.com/

    Czekam z niecierpliwością na kolejny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  151. Super rozdział mam nadzieje że kolejny bd już nie długo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  152. Piszesz bardzo ciekawie. Dziewczyno ty masz talent! mam nadzieję że kolejny rozdział już niedługo. :)

    OdpowiedzUsuń
  153. super czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  154. Fajny.. <3 Przeczytałam 1 opowiadanie i czytam 2 hehe... Mam prośbę... Możesz troszeczkę szybciej pisac?

    OdpowiedzUsuń
  155. to jest suuuuuuper! Czekam na kolejny rozdzial :]

    OdpowiedzUsuń
  156. Nie było mnie tu dawno ze względu na nauke i teraz nadrabiam . A co do rozdziału jeest hymm.. taki tam sobie zajebisty hehe
    czekam do nn ! <3
    @Roksana_xD

    OdpowiedzUsuń
  157. Fajny, ale trochę krótki, kiedy będzie następny? Nie mogę się doczekać :3

    OdpowiedzUsuń
  158. Super, nie mogęsie doczekać kolejnego rozdzilu <3

    OdpowiedzUsuń
  159. Zostałaś przez mnie nominowana do Liebster Awards
    Szczegóły:http://imagine-about-one-direction.blogspot.com/2012/11/gra-liebster-awards_22.html

    Roxey ♥

    OdpowiedzUsuń
  160. Jeju ! ^^ Przeczytałam Twoje dwa opowiadania i jesteś niesamowitaaaa !!

    Ach to jest genialne !! Czekam na dalszą część xD

    OdpowiedzUsuń
  161. Super, kocham tego bloga! Dodawaj nowy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  162. Twoje opowiadania są genialne, dlatego w imieniu wszystkich czytelników proszę Cię o częstsze dodawanie nowych rozdziałów :D

    OdpowiedzUsuń
  163. Dawaj następny , i znowu coś się dzieje pomiędzy carmi i liamem (Mili):* czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  164. Uwielbiam to jak piszesz, nie wiem który raz już to piszę ;)
    Szkoda że tak rzadko dodajesz rozdziały, ale rozumiem, szkoła.
    Ja też zaczęłam pisać : http://storyonod.blogspot.com/
    Chciałabym żeby ktoś kto potrafi pisać, mógł ocenić moją prace,
    ale jeśli nie chcesz to nie musisz, po prostu to taka głupia
    prośba jednej z Twoich fanek :)

    Nie przestawaj pisać i jak skończysz to, zaczynaj nowe ;)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  165. omnom , dawaj nastepny !! @roksana_xd

    OdpowiedzUsuń
  166. Ty już masz tysiące fanek ja jestem jedną z nich<3333

    OdpowiedzUsuń
  167. Choć nie przepadałam za 1D to opowiadanie jest świetne i dzięki tb pokochałam ich <3 powodzenia i pisz dalej ;D

    OdpowiedzUsuń
  168. Super jak zawsze !!!! Bardzo wciągająca opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  169. Świetne opowiadanie:) poprzednie też :)

    OdpowiedzUsuń
  170. chcemy nowe rozdziały .... ;(

    OdpowiedzUsuń
  171. wiecej takich opowiadań o naszych chłopcach ..

    OdpowiedzUsuń
  172. Super jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  173. Fajny odcinek:) kiedy następny? :)
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  174. Hej!!! Przeczytałam całe pierwsze opowiadanie i dwukrotnie drugie :D Jestem mile zaskoczona, że mogę czytać takie ciekawe i wciagające opowiadania o moim ulubionym zespole. Musisz wiedzieć, że to co piszesz jest magiczne i sprawia mi wielka przyjemność.
    ps. Nie przestawaj, bo bym się chyba załamała =)
    GOSIA

    OdpowiedzUsuń
  175. Bardzo lubię Twój blog... :)
    Ale mam prośbę czy mogłabyś szybciej wstawiać kolejne rozdziały opowiadania... Mówiłaś że teraz masz przerwę w szkole i że nadrobisz a tu nic... Na ten 37 rozdział już bardzo długo czekamy...
    Pozdrawiam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  176. Dobrze jest :) @Vas-Zappenin

    OdpowiedzUsuń
  177. Wow.. !
    czytałam to do 3:34 w nocy !Szacunek .

    OdpowiedzUsuń
  178. Super poprostu kocham to opowiadanie:)<3 I CIEBIE TEŻ<3

    OdpowiedzUsuń
  179. jejjjciu kocham twoje opowiadania *.* są świetne po prostu no nie wiem co jeszcze powiedziec :D

    OdpowiedzUsuń